`

Przyćmił samego Trumpa. To największy zwycięzca mundialu w USA?

3 min. czytania
02.07.2026 16:34
Obserwuj nas na Google

Burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani w czasie piłkarskich mistrzostw świata jest jednym z najbardziej aktywnych amerykańskich polityków. Jego aktywność bardzo podoba się mieszkańcom miasta, bo dzięki niemu nawet najbiedniejsi mogą cieszyć się tym futbolowym świętem.

Zohran Mamdani
fot. Nur Photo/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak burmistrz Nowego Jorku sprzeciwia się komercjalizacji mistrzostw.
  • Dlaczego Zohran Mamdani jest uznawany za zwycięzcę mundialu przez media.
  • Co zrobił Mamdani, aby uczynić mistrzostwa bardziej dostępnymi dla Nowojorczyków.

Choć finał piłkarskich mistrzostw świata zaplanowano dopiero na 19 lipca na położonym kilkanaście kilometrów od Manhattanu MetLife Stadium, wiele mediów szczególnie tych zbliżonych do Demokratów, już teraz ogłosiło, że zwycięzcą mundialu został burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani.

Zapalony kibic futbolu, szczególnie londyńskiego Arsenalu, od kilku miesięcy robi wszystko, by wyróżnić się na tle Donalda Trumpa i sprawić, że mistrzostwa staną się nie tylko wielkim show dla bogaczy, ale także świętem dostępnym dla każdego Nowojorczyka.

Walka z komercjalizacją

W brytyjskim „Guardianie” można było przeczytać o Mamdanim, że jego gościnność i otwartość na przybyszów jest uosobieniem Nowego Jorku. Polityk podkreślał zresztą, że w rządzonym przez niego mieście wszyscy są mile widziani. Od początku sprzeciwiał się także komercjalizacji mistrzostw, którą zaproponowała FIFA.

Najbardziej drażliwym tematem była kwestia cen biletów, na które zwykły Amerykanin zwyczajnie nie mógł sobie pozwolić. Światowa centrala postanowiła zarobić na turnieju jak najwięcej i wywindowała ceny biletów, natomiast Mamdani postanowił zapewnić mieszkańcom swojego miasta tanie wejściówki, dzięki którym będą mogli obejrzeć mistrzostwa.

W specjalnej loterii wylosowano 1000 biletów na mundial po 50 dolarów za sztukę. Część komentatorów uznała to za PR-owy chwyt, wszak w skali całego turnieju to bardzo niewiele, a Mamdani osobiście dzwonił do każdego ze szczęśliwców. Z drugiej strony jednak był jedynym, który postanowił zadbać o zwykłych Amerykanów, przy okazji zwracając uwagę na problem dotykający nie tylko mieszkańców USA, ale kibiców z całego świata.

Redakcja poleca

Podobnie zresztą wyglądała sprawa cen biletów na pociąg, którym można dojechać na MetLife Stadium. Na podwyżkę cen przez przewoźnika miasto odpowiedziało zorganizowaniem znaczne tańszych przejazdów autobusowych.

Tłumy w strefach kibiców

Mamdani przekonywał, że mundial ma być świętem ludzi, a nie elit. M.in. dlatego w Nowym Jorku, w każdej z dzielnic, powstały wielkie, a przede wszystkim darmowe strefy kibica, gdzie można było coś zjeść, napić się i obejrzeć spotkania mistrzostw świata w towarzystwie fanów z całego świata. A dla kibiców w USA to równie ważne doświadczenie, jak sam mecz.

- Tailgating, czyli impreza organizowana na parkingach przed obiektami sportowymi, to dla Amerykanów jedna z najważniejszych rzeczy. Spędzanie czasu z lokalną społecznością jest często bardziej istotne niż sam mecz, który jest finałem wielogodzinnej zabawy. Kibice przychodzą na stadion kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem, gromadzą się tam całe rodziny z dziećmi, które mogą pograć w piłkę, w tle jest muzyka, największe kibicowskie ugrupowania rozkładają tam swoje wielkie namioty, a ludzie, przy grillu, lokalnym jedzeniu, spędzają wspólnie czas – opisywała w rozmowie z RadioZET.pl amerykańskich fanów Katarzyna Przepiórka, redaktor naczelna serwisu Amerykańska Piłka.

Burmistrz Nowego Jorku zaserwował im coś podobnego, choć nie na stadionowym parkingu, a w centrum miasta. Jednak podobnie jak w przypadku tej znanej z MLS tradycji, także i tutaj najważniejsze było spędzenie czasu w gronie lokalnej, a częściej globalnej, społeczności kibiców. I wspólne celebrowania wielkiego sportowego święta. Chętnych nie brakowało.

Trump się wycofał?

Przed turniejem wielu obawiało się, że Donald Trump będzie chciał być największą gwiazdą tych mistrzostw. Tymczasem amerykański prezydent nie pojawia się na meczach, nie stara się nawet szczególnie angażować w turniej, choć w tym przypadku w jego rolę wszedł Marco Rubio, który m.in. uczestniczył w pomocy w uzyskaniu wizy do USA dla matki bramkarza Republiki Zielonego Przylądka Vozinhii, jednego z bohaterów całych mistrzostw.

Mamdani jest na przeciwległym biegunie, bo w Nowym Jorku stara się być wszędzie. Jest bardzo widoczny, atakuje FIFA, rozprawia o mundialu, cieszy się z mistrzostwa dla Arsenalu i korzysta z okazji, by pokazać siebie i miasto z jak najlepszej strony. Sądząc po nagłówkach w czołowych mediach, wygląda na to, że mu się to udaje. I do przerwy to on prowadzi w meczu z Trumpem.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET