Podzielone nastroje w Sofii. Euro to impuls do zmian czy zapowiedź kryzysu?
Bułgarzy zaczynają 2026 rok od bardzo długiego weekendu. W związku z wejściem do strefy euro dostali nieprzerwane wolne od 31 grudnia aż do 4 stycznia. W tym czasie banki i przedsiębiorcy mają w pełni dostosować się do nowego systemu walutowego. A czy bułgarskie społeczeństwo szybko i bezboleśnie odnajdzie się w nowej rzeczywistości? Pokażą to ich decyzje w planowanych na wiosnę wyborach - pisze specjalny wysłannik Radia ZET do Sofii Maciej Bąk.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie działania podjęły bułgarskie władze, by ułatwić zmianę waluty
- Dlaczego mieszkańcy i turyści różnie oceniają wejście Bułgarii do strefy euro
- Co może oznaczać wprowadzenie euro dla bułgarskiej gospodarki i cen
- Które wydarzenia przyczyniły się do upadku bułgarskiego rządu w grudniu
Nowy Rok i euro w Bułgarii
W Nowy Rok ulice Sofii zaczęły wypełniać się ludźmi dopiero około południa. Temperatura na delikatnym minusie, śniegu brak, jest za to dużo słońca. Idealna pogoda na spacer, który tego dnia okazał się dla wielu turystów z Polski główną atrakcją. - Zdziwiliśmy się, że tak wiele sklepów, kawiarni i restauracji jest zamkniętych. Sprawia to wrażenie jakby byli zaskoczeni zmianą waluty i zupełnie nieprzygotowani - usłyszałem od Polaków, którym szczęśliwie udało się dolecieć do bułgarskiej stolicy z zaśnieżonego Modlina.
Wiele nieczynnych miejsc to jednak nie efekt zaskoczenia, a świadomej decyzji bułgarskich władz, które uznały że w proces zmiany waluty trzeba wejść możliwie bezboleśnie. - Bułgarzy dostali dwa dodatkowe dni wolne: 31 grudnia i 2 stycznia. Chodziło o to, by mieć zarówno czas na przygotowanie się do zmiany systemu, jak i na ogarnięcie się w nowych zasadach - mówi Radiu ZET Gabriel Vylkov, poseł do bułgarskiego parlamentu z ramienia partii BPS, która do niedawna współtworzyła rząd. Ten jednak upadł po grudniowych protestach, dlatego wiosną Bułgarię czekają kolejne wybory.
Kto cieszy się z wejścia do stefy euro?
Z nowej waluty w Sofii cieszą się ci, którzy mają częsty kontakt z zagranicznymi turystami. Wśród nich jest Vesi, przewodniczka po bułgarskiej stolicy. - Dla mnie wejście do strefy euro to świetna wiadomość. Ludzie z całej Europy będą czuli się teraz znacznie swobodniej w Bułgarii, bo na miejscu zastaną swoją walutę. Z doświadczenia wiem, że dla wielu osób sporą trudnością było oszacowanie ile wyniesie ich koszt wypoczynku w naszym kraju. Teraz to się zmieni - cieszy się Vesi.
Dla niej wejście do strefy euro to też domknięcie procesu ogromnych przemian, przez jakie przeszła Bułgaria w ciągu ostatnich dekad. - Przed upadkiem muru berlińskiego Bułgarię mogli odwiedzać tylko obywatele ZSRR i państw satelickich. Teraz, po przejściu na demokrację, wejściu do strefy Schengen i przyjęciu euro, wszystko będzie łatwiejsze. Jesteśmy najstarszym narodem w Europie, który z innymi państwami jest połączony nie tylko terytorialnie, ale i kulturowo - zaznacza przewodniczka, którą spotykam przed Cerkwią Aleksandra Newskiego.
Co oznacza euro dla turystów w Bułgarii?
Alex prowadzi kawiarnię na Placu Macedonii w Sofii. Za jego plecami można zobaczyć dwie ceny kaw - w lewach i w euro. To żadna nowość, bo w Bułgarii cenniki i menu zostały w ten sposób zmienione już w połowie 2025 roku. Za przykładowe capuccino możemy więc zapłacić 3 euro albo 6 lewów, bo przelicznik między obiema walutami jest bardzo prosty. Lewami można jednak płacić tylko do końca stycznia. A sprzedawcy mają obowiązek, przy płatności lewami, oddawać resztę w euro. Wszystko po to, by starej waluty jak najszybciej się pozbyć.
- Miałem bardzo wielu zagranicznych klientów, którzy pytali czy mogą u mnie zapłacić w euro. I nie chodzi tylko o turystów z zachodniej Europy. Mamy tu wielu gości z Turcji, oni też chcieli płacić w unijnej walucie. Dla nich więc także będzie teraz łatwiej - mówi Radiu ZET Alex. Przyznaje, że jest entuzjastą wejścia Bułgarii do strefy euro, ale wiele osób głośno wyraża swoje obawy. - Jedni myślą o tym co się stało w Chorwacji, inni patrzą na to co lata temu działo się w Grecji. Ja jednak zawsze powtarzam: nasza sytuacja jest zupełnie inna niż u nas, w związku z wieloletnim powiązaniem kursu lewa z euro. Uważam, że równie dobrze moglibyśmy wejść do strefy euro 10 lat temu i byłoby tak samo - dodaje barista.
Ceny mogą wzrosnąć
Obok kawiarni Alexa spotykam się z grupą Polaków, pracujących dla jednej z korporacji w pobliskim wieżowcu. I oni są podzieleni w przewidywaniach co do tego, co może wydarzyć się w Bułgarii po zmianie waluty. - Bułgaria to dużo biedniejszy kraj niż inne kraje europejskie. Mieszkałem w Portugalii, Grecji czy na Łotwie, i nawet po ulicach Sofii widać różnicę na niekorzyść Bułgarii. Więc myślę, że wprowadzenie euro będzie takim korzystnym impulsem dla pozytywnych zmian w tym kraju - mówi Damian.
- A ja się nie zgodzę. Wydaje mi się, że ceny wzrosną. Wielu Bułgarów o tym mówi na co dzień, że może ich czekać kryzys w związku z nagłym wzrostem kosztów życia - kontruje Maja. Oboje są natomiast zgodni co do tego, że Sofia wciąż jest bardzo atrakcyjnym cenowo miastem, zwłaszcza z polskiej perspektywy. - Chociażby z uwagi na ceny wynajmu mieszkań, o niebo łatwiej jest tu wynająć coś tanio niż choćby w Warszawie - zaznacza Maja.
Bułgaria w strefie euro: Szanse i obawy
Jak to jest z tym wzrostem cen z powodu wejścia do strefy euro? Pytam o to posła Gabriela Vylkova. - Niektóre ceny faktycznie skoczyły do góry, jedne o 10, inne o kilkanaście czy 20%. Jest to faktycznie skutek wejścia do strefy euro, ale nowa waluta nie jest temu sama w sobie winna. Po prostu wielu sprzedawców i usługodawców zaczęło spekulować. Na zasadzie: wszyscy mówią, że ceny wzrosną, więc biznes słysząc to podnosi je, idąc z nurtem takiego myślenia - zaznacza w rozmowie z Radiem ZET bułgarski parlamentarzysta.
Vylkov przekonuje jednak, że równolegle do tych wzrostów podjęte zostały przez bułgarskie władze konkretne działania, które złagodziły możliwe dolegliwości. - W ostatnim czasie wzrosło przeciętne wynagrodzenie w naszym kraju, szacujemy że o około 15%. Więc może i ceny poszły w górę, ale wynagrodzenie też. Emerytury wzrosły już o 7,6%, a szykujemy kolejna podwyżkę również o 7,6%. Wszystko po to, by wyrównać inflacyjne straty - podkreśla Vylkov. To jednak nic nie dało rządowi, który w grudniu upadł, na skutek ogromnych ulicznych protestów na ulicach nie tylko Sofii, ale też innych miast Bułgarii.
Co istotne, protesty w znaczącej mierze były prozachodnie, a kwestia wejścia do strefy euro nie była ich głównym tematem. - Raz były protesty dotyczące aresztowania burmistrza Warny, raz dotyczyły afery korupcyjnej w rządzie, później były protesty związane z budżetem na przyszły rok. Więc to euro było tylko gdzieś w tle tego wszystkiego - mówi Radiu ZET Dominik, mieszkający w Sofii od sierpnia, który bywał regularnie na protestach. Nowa waluta może jednak stać się głównym tematem kampanii wyborczej przed wiosennymi wyborami. Zwłaszcza jeśli pojawią się jakieś negatywne dla ludzi skutki jej wprowadzenia. Na razie w Bułgarii trwa noworoczna cisza. I jeszcze nie wiadomo czy po niej przyjdzie burza.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET