Propagandysta Putina "zgaszony" w programie. Tego się w studiu nie spodziewał

2 min. czytania
22.11.2022 09:54
Obserwuj nas na Google

Władimir Sołowjow po raz kolejny nawoływał do bardziej agresywnych działań w Ukrainie ze strony rosyjskiej armii. I choć większość gości w studiu zgodziła się z propagandystą Putina, to obecny tam również były izraelski polityk sprzeciwił się ostrej antyukraińskiej retoryce, mówiąc, że "takie słowa nigdy nie powinny paść". Gospodarz programu był ewidentnie zszokowany tą wypowiedzią.

Sołowiow
fot. Twitter/Julia Davis (screen)

Władimir Sołowjow to jeden z najwierniejszych medialnych propagandystów Władimira Putina. Często w swoich programach przechodzi samego siebie. Sugerował już m.in., że "Ukraina przestanie istnieć" po 31 latach, natomiast Zachodowi groził bronią jądrową.

Propagandysta Putina Sołowiow zaskoczony w studiu

W ostatnim programie na kanale Rossija-1 domagał się większej aktywności i "frontalnych ataków" ze strony rosyjskiej armii przeciw Ukrainie. Mówił też o bombardowaniu ukraińskich miast, w tym zniszczeniu Kijowa oraz "zrównaniu z ziemią" Charkowa.

Fragment programu udostępniła w mediach społecznościowych amerykańska dziennikarka Julia Davis, która zajmuje się monitorowaniem rosyjskich mediów i regularnie publikuje w internecie przykłady agresywnej prokremlowskiej propagandy.

Redakcja poleca

I choć większość gości zgodziła się z Sołowiowem, to jedna osoba w studiu zgłosiła zdanie odrębne. To były izraelski polityk Jakow Kedmi. Jego zdaniem takie wypowiedzi są "niepotrzebne, niekonstruktywne, przestępcze", a "słowa o zrównaniu Kijowa i Charkowa z ziemią nigdy nie powinny paść, zwłaszcza w Rosji".

- Nie było w historii wojen sytuacji, w której bombardowanie miasta i ludności cywilnej dawało jakieś rezultaty na polu bitwy. Czy to by ich zniechęciło? Kiedy coś takiego miało miejsce? Nie zdarzyło się to w żadnej wojnie - tłumaczył Izraelczyk, czym wprawił w osłupienie gospodarza programu oraz resztę zgromadzonych w studiu. 

Sołowiow początkowo przysłuchiwał się tej tyradzie w osłupieniu i milczeniu, po czym odparł: - To w takim razie będziemy teraz odpowiadać na poziomie dziewczynki z piątej klasy podstawówki, która płacze na widok bombardowanych miast.

Reakcja Kedmiego była natychmiastowa. - Nie powiedziałem tego, a poza tym jest jeszcze dwadzieścia innych opcji, które nie zakładają bombardowania miast i cywilów - powiedział. Słowa Sołowiowa określił zaś jako "obsceniczne".

RadioZET.pl/Twitter

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET