Rośnie liczba ofiar powodzi w Nepalu. Wysadzają wzgórze, by znaleźć ocalałych
Nepalska agencja ds. zarządzania kryzysowego (NDRRMA) poinformowała w poniedziałek na platformie X, że liczba ofiar śmiertelnych powodzi błyskawicznej, która nawiedziła 26 sierpnia himalajski region przy granicy z Tybetem, wzrosła do 903. Odnotowano też gwałtowny wzrost liczby zaginionych - poszukiwanych jest obecnie ponad 4 tys. osób. Z kolei władze kontrolowanego przez Chiny Tybetu poinformowały dotychczas o 16 zabitych i 546 osobach poszukiwanych. Oznacza to, że bilans ofiar śmiertelnych środowej tragedii wynosi już 919.
Z tego artykułu dowiesz się:
- W Nepalu, w regionie przy granicy z Tybetem, powódź błyskawiczna z 26 sierpnia doprowadziła do tragedii, zwiększając liczbę ofiar do 903. Zaginionych jest 4247 osób, w tym 592 obcokrajowców.
- Ratownicy, wspierani przez specjalistów z Indii i Chin, intensywnie pracują nad poszukiwaniami, zwłaszcza 933 pracowników budów elektrowni wodnych uwięzionych w tunelach. Akcje ratunkowe komplikują złe warunki pogodowe.
- Premier Nepalu określił powódź jako bezprecedensową katastrofę. Władze prowadzą masowe pochówki, próbując jednocześnie identyfikować ofiary przez pobieranie próbek DNA.
Powódź błyskawiczna w Nepalu. Rośnie liczba ofiar
Do 903 wzrosła liczba ofiar śmiertelnych powodzi błyskawicznej, która nawiedziła 26 sierpnia himalajski region w Nepalu przy granicy z Tybetem. Najnowsze statystyki podał w poniedziałek w mediach społecznościowych tamtejsza agencja ds. zarządzania kryzysowego (NDRRMA). W poprzednim bilansie NDRRMA informowano o 752 osobach zabitych oraz 2,5 tys. zaginionych. Obecnie, według nepalskich władz, nie ma kontaktu z 4247 osobami. Wśród nich jest 592 obcokrajowców. Do akcji poszukiwawczo-ratunkowej zaangażowano blisko 21 tys. funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa i wojskowych, wspieranych przez specjalistów ds. ratownictwa tunelowego z sąsiednich Indii i Chin.
Priorytetem służb jest obecnie dotarcie do 933 zaginionych pracowników budów elektrowni wodnych, uwięzionych w sześciu podziemnych tunelach w dolinach rzecznych przy granicy z Tybetem. Ciężki sprzęt i wojskowe brygady ratownicze pracują w trybie ciągłym, torując drogę przez zwały błota i skał po tym, gdy żywioł odciął drogi dojazdowe i sparaliżował łączność. Działania ratowników utrudniają utrzymujące się opady deszczu. Dotychczas informowano o uratowaniu około 280 pracowników budowlanych. Służby ratownicze starają się dotrzeć do zaginionych poprzez tzw. kontrolowane eksplozje. W poniedziałek rano nepalskie służby przeprowadziły serię wybuchów na zboczach wzgórz.
Premier Nepalu Balendra Shah ocenił powódź jako „bezprecedensową i niszczycielską katastrofę naturalną”. „Mimo złej pogody, trudnego terenu i ciągłych zagrożeń, z determinacją idziemy naprzód, aby ratować życie naszych obywateli” – napisał szef rządu w niedzielę wieczorem na Facebooku. Dotychczas w całym kraju zdołano uratować 10 451 poszkodowanych osób.
Nepal. 5-letnia dziewczynka uratowana po powodzi
Wśród ocalałych znalazła się 5-letnia Manisha, która przetrwała pod gruzami zawalonego domu w dystrykcie Rasuwa przez ponad 60 godzin. Ratownicy – jak relacjonują lokalne media – początkowo myśleli, że słyszą uwięzionego kota. Po trwającej dwie godziny akcji wydobyli wycieńczoną dziewczynkę, która z urazami twarzy i pleców powoli wraca do zdrowia w szpitalu w stolicy kraju, Katmandu. Z uwagi na rosnące zagrożenie epidemiologiczne i przepełnienie lokalnych kostnic, nepalskie władze rozpoczęły masowe pochówki nieznanych z nazwiska ofiar.
Nepal
Jak podał Reuters, ciała trafiają do zbiorowych grobów w lesie Devghat w dystrykcie Ćitwan, blisko 200 km od zrównanej z ziemią doliny Rasuwa. Przed złożeniem ciał w ziemi nepalskie służby, wspierane przez specjalistyczny zespół medycyny sądowej z Indii, pobierają próbki DNA i szczegółowo katalogują lokalizację każdego grobu. Ma to umożliwić późniejszą identyfikację ciał przez rodziny, które zjeżdżają z dalekich dystryktów w poszukiwaniu swoich bliskich.
W minioną środę, 26 sierpnia, w graniczącym z Chinami nepalskim dystrykcie Rasuwa zeszła wielka lawina błotna w wyniku zerwania się fragmentu lodowca na jednej z himalajskich rzek. Amerykańska służba geologiczna USGS podała, że osuwisko wywołało wstrząs sejsmiczny o magnitudzie 5,2 oraz powodzie błyskawiczne, które spłynęły dolinami zarówno po nepalskiej, jak i chińskiej stronie granicy. Władze kontrolowanego przez Chiny Tybetu poinformowały dotychczas o 16 zabitych i 546 osobach poszukiwanych, w tym 261 obcokrajowcach z 23 państw. Oznacza to, że bilans ofiar śmiertelnych środowej tragedii wynosi już 919.
Źródło: Radio ZET/PAP/X
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET