`

To miasto zabrania pochówków. Powód mrozi krew w żyłach

2 min. czytania
Aktualizacja 04.07.2024
04.07.2024 10:23
Obserwuj nas na Google

Gdzieś na Oceanie Arktycznym leży prowincja Svalbard – terytorium zależne Norwegii. Z flagi spogląda czerwony mors, a stolicę Longyearbyen zamieszkuje populacja w liczbie niecałych 2 tys. osób. Starsi mieszkańcy muszą mieć się na baczności; lepiej, żeby… nie umierali. Oto zdumiewająca przyczyna zakazu grzebania zmarłych w Longyearbyen.

Miasto Longyerbyen zabrania pogrzebów
fot. Zhang Yuliang/Xinhua News/East News

To miasto nie pozwala na pogrzeby. Jeden ważny powód

Longyearbyen jest niewielkim miastem, ale wyróżnia się niespotykanymi przepisami prawnymi. W ich skład wchodzi m.in. zakaz posiadania kotów. Najdziwniejszym elementem w tamtejszym prawie jest jednak przepis odrzucający możliwość grzebania zmarłych. W związku z tym media chętnie nazywają stolicę prowincji Svalbard „miejscem, w którym umieranie jest nielegalne”. Warto zapytać zatem: skąd wziął się zakaz organizowania pochówków w Longyearbyen?

Wszystko wiąże się z położeniem prowincji, skutkującym wyjątkowo niskimi temperaturami - statystycznie wynoszą one kilkanaście stopni „na minusie”. Pogrzeb jest zatem trudny nie tylko ze względów logistycznych (czyli kryjących się pod tym hasłem wiecznej zmarzliny oraz jednej z dwóch pór roku – zimy polarnej, podczas której cały czas jest ciemno). W latach 50. odkryto, że ciała osób zmarłych w epidemii grypy, mającej miejsce na początku XX w., nigdy nie uległy rozkładowi. To doprowadziło do uzasadnionych obaw zakładających, że wirus wciąż może być obecny w „zakonserwowanych” zimnem zwłokach, co zaowocowało zakazem pochówków.

Jak informuje portal LadBible, wyjątek stanowią osoby mające „szczególną historię lub związek” z miastem; wówczas ciała zostają poddane kremacji i umieszczone w urnach.

Redakcja poleca

Nie otrzymasz tu zaawansowanego leczenia. Musisz lecieć do Norwegii

Okazuje się, że to niejedyne okoliczności w pewien sposób utrudniające życie w Longyearbyen. Osoby z poważnymi chorobami, które wymagają leczenia, nie otrzymają go na wyspie. Chociaż na terytorium Svalbard znajduje się szpital, to ze względu na brak wystarczających środków finansowych pacjenci najczęściej muszą być przetransportowani na teren Norwegii.

Sytuacja wygląda podobnie w przypadku przyszłych mam – kobiety w ciąży również opuszczają Longyearbyen, by urodzić w norweskim szpitalu. Ze względu na procedury bezpiecznego podróżowania samolotem robią to najpóźniej miesiąc przed porodem.

Źródło: Radio ZET/ladbible.com

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET