Surowce rzadkie, kwestie militarne czy „nowy jedwabny szlak”? Ekspertka wyjaśnia
Surowce naturalne, kwestie militarne, a może „nowy jedwabny szlak”? O co tak naprawdę chodzi na Grenlandii - pytamy Kingę Dudzińską, analityczkę ds. państw bałtyckich i nordyckich Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czy Amerykanie mogą kupić Grenlandię.
- Co w praktyce oznacza „duńska autonomia”.
- Dlaczego Grenlandia cieszy się tak dużym zainteresowaniem.
Obejrzałam serial „Rząd: Królestwo, władza i chwała”. Na Grenlandii odkryto ropę i rusza wyścig. W kolejce ustawiają się Duńczycy, Amerykanie, Chińczycy i Rosjanie. Taki scenariusz jest możliwy?
Kinga Dudzińska: Kwestia dostępu do zasobów naturalnych Grenlandii to wątek, który przewija się na forum europejskim, zwłaszcza w kontekście stosunków ze Stanami Zjednoczonymi. Chrapkę na złoża ma co najmniej kilku chętnych. W 2016 roku zainteresowane były też Chiny, ale szybko ukrócono im dostęp.
W jaki sposób?
Chińczycy byli zainteresowani inwestycjami w infrastrukturę portową, ale model inwestycyjny chiński jest dość agresywny - wymagają dominującej pozycji. Ostatecznie zainwestowała Dania, uniemożliwiając inwestycje Chińczykom.
Duńczycy mogą sobie dowolnie inwestować i wydobywać, co chcą na Grenlandii? Czytałam, że od 2021 roku obowiązuje moratorium na wydobycie ropy.
Muszą uzyskać zgodę rządu Grenlandii. Natomiast Duńczycy są bardzo proekologiczni, proklimatyczni, więc moratorium jest zgodne z ich dotychczasowym stanowiskiem, choć może to ulegać zmianie, zwłaszcza jeśli chodzi o te najbardziej pożądane ostatnio surowce rzadkie.
Chodzi o surowce czy raczej o obronność? A może - jak w serialu - o „nowy jedwabny szlak”?
Surowce są ważne, zwłaszcza lit stosowany do produkcji baterii. Na Grenlandii faktycznie znajduje się ok. 25% światowych zasobów surowców rzadkich, ale są one trudno dostępne, ukryte pod wieczną zmarzliną. W związku z postępującym ociepleniem klimatu szacuje się, że ich dostępność wzrośnie, także pod kątem wymogów technologii wydobywczych. Jeśli zaś chodzi o szlaki handlowe, to są one istotne głównie dla Chin - to ogromny skrót transportowy.
A przesmyk GIUK?
Przemyk GIUK związany jest stricte z bezpieczeństwem. Chodzi o obszar pomiędzy Grenlandią, Islandią i Wielką Brytanią. Właśnie dlatego Grenlandia jest tak istotna dla Stanów Zjednoczonych, bo jest to punkt, z którego są w stanie zareagować w przypadku zagrożenia zbrojnego. Obecnie Pituffik Space Base - baza w północno-zachodniej Grenlandii - jest pod nadzorem amerykańskich wojsk kosmicznych i umożliwia monitoring.
Który czynnik - surowce, kwestie militarne, szlaki handlowe - wyróżniłaby Pani jako najważniejszy, jeśli chodzi o Grenlandię?
W obecnej sytuacji geopolitycznej najważniejsze są kwestie bezpieczeństwa. Chodzi o testowanie NATO przez Rosję, ale też o Indo-Pacyfik, który z perspektywy europejskiej jest odległy, ale Stanom Zjednoczonym chodzi głównie o kontrolowanie sytuacji w tamtym regionie, także w kontekście ewentualnego konfliktu na Indo-Pacyfiku. W dłuższej perspektywie - chodzi o dostęp do surowców, które gwarantują przewagę technologiczną. A żeby móc sprawnie to wszystko transportować, to oczywiście warto mieć wpływ na to, którędy najszybciej i najtaniej.
Jak obecnie kształtują się stosunki pomiędzy Grenlandią a Danią? Co w praktyce oznacza „duńska autonomia”?
W 1953 roku Grenlandia formalnie przestała być duńską kolonią, a w 1978 r. zyskała autonomię, którą poszerzono od 2009 r. Władze wyspy odpowiadają za politykę wewnętrzną i klimatyczną, natomiast Dania - za politykę zagraniczną i kwestie bezpieczeństwa.
Grenlandia chce być niepodległa?
Chce - ponad 88 proc. społeczeństwa opowiada się za niepodległością - ale sami Grenlandczycy wiedzą, że jeszcze nie czas. Chodzi o zasoby kadrowe, edukacyjne, likwidowanie zależności finansowej od budżetu duńskiego. Do niepodległości daleka droga.
Kwestia dekady?
Więcej. Nie jest to też proste od strony formalnej - trzeba zorganizować referendum, a zgodę na niepodległość musi wyrazić parlament duński.
Dania stała się „czarnym koniem” Europy. Jeszcze kilka lat temu mało kto podejrzewałby, że tyle będziemy o niej mówić.
Po ostatnich naciskach Trumpa Dania podjęła decyzję, że dozbroi Grenlandię i zwiększy koszyk finansowania wojskowego, jeśli chodzi o zabezpieczenie wyspy. Do tego dochodzi kwestia bezpieczeństwa na Morzu Bałtyckim i cieśniny, które cieszą się dużym zainteresowaniem Rosji. Tutaj też mamy do czynienia z pewną układanką czynników.
Donald Trump może kupić Grenlandię? I od kogo? Od Danii czy samych Inuitów?
Nie może kupić od Duńczyków, bo zakres autonomii wskazuje, że to Inuici decydują o swoim statusie. Natomiast dla Grenlandczyków takie propozycje są nieakceptowalne. W ogóle nie biorę pod uwagę scenariusza kupna. To już nie te czasy.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET