Tysiące osób ewakuowanych. Setki zalanych domów. "Najgorsza powódź od 70 lat"
Prawe 1000 domów i działek zostało zalanych w rosyjskim obwodzie kurgańskim nad rzeką Tobol w pobliżu granicy z Kazachstanem - podało rosyjskie ministerstwo ds. sytuacji nadzwyczajnych. Z kolei mieszkańcy miasta Iszym w obwodzie tiumeńskim o godz. 6 otrzymali SMS z wezwaniem do natychmiastowej ewakuacji. W Kazachstanie ewakuowano ponad 100 tys. mieszkańców.
Południowy Ural, południowo-zachodnia Syberia i północny Kazachstan zmagają się z powodzią, po tym jak ulewne deszcze i topniejący śnieg przelały wody w rzekach płynących w regionie.
W Kazachstanie służby ewakuowały dotychczas 114 tys. mieszkańców. W Rosji w obwodzie kurgańskim, położonym nad rzeką Tobol, zalanych zostało blisko 1000 domów i działek mieszkalnych. W mieście Kurgan, centrum administracyjnym obwodu, odcięto prąd, co dotknęło około 1500 mieszkańców - poinformowały służby.
Stojący na czele lokalnych władz Wadim Szumkow, powiedział, że spodziewa się "bardzo trudnej" sytuacji. Dodał, że z woda w Tobolu podniesie się do 11 metrów. Z kolei mieszkańcy miasta Iszym w obwodzie tiumeńskim o godz. 6 otrzymali wiadomości SMS z wezwaniem do natychmiastowej ewakuacji. Zostali poinstruowani, że mogą zabrać ze sobą jedynie dokumenty i kosztowności.
Najgorsza powódź od 70 lat
Co najmniej pięć osób zginęło dotąd w powodzi w obwodzie orenburskim w Rosji. Gubernator regionu poinformował, że poziom rzeki Ural w Orenburgu, mieście liczącym około 550 tys. mieszkańców, osiągnął 9,31 metra. Władze wezwały mieszkańców zagrożonych obszarów do ewakuacji.
W rosyjskim mieście Orsk pękła tama, chroniąca miasto przed wodami rzeki Ural. Lokalne władze przyznają, że sytuacja jest krytyczna. W regionach dotkniętych powodzią panuje chaos, a mieszkańcy oskarżają władze o bezczynność, nieskuteczność i pozostawienie ich samym sobie. Jak podał Reuters, to najgorsza powódź w regionie od 70 lat.
Źródło: Radio ZET/Reuters/Interia/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET