Awantura w Żabce we Wrocławiu. Mężczyzna wpadł w szał, pracownicy uciekali ze sklepu

2 min. czytania
25.05.2025 16:33
Obserwuj nas na Google

W ubiegłym roku w jednym ze sklepów sieci Żabka we Wrocławiu doszło do awantury. Pracownicy musieli uciekać ze sklepu, mężczyzna im groził i rzucał w nich różnymi przedmiotami. Na miejscu zjawiła się policja. Teraz sprawa znalazła finał w sądzie.

Żabka
fot. Stanislaw Bielski/REPORTER - zdj. ilustracyjne
  • Sąd podjął decyzję w sprawie Mariana W. 
  • Mężczyzna w ubiegłym roku zaatakował pracowników i właścicielkę jednej z Żabek. 
  • Groził również policjantom, którzy zjawili się na miejscu. 

Awantura w Żabce we Wrocławiu. Przyjechała policja

W październiku ubiegłego roku około godziny 22:00 w jednej z wrocławskich Żabek doszło do groźnej awantury. Ukraińska właścicielka Żabki i jej dwaj pracownicy podejrzewali, że klient ukradł coś ze sklepu, w związku z czym poinformowali go zamiarze wezwania policji. Marian W. wpadł w furię. Sprzedawców nazwał "banderowcami", następnie zaczął rzucać w obsługę różnymi przedmiotami, w tym pokrywą śmietnika i towarami z półek. Padło również wiele wulgaryzmów i gróźb - w tym pozbawienia życia. Pracownicy uciekli ze sklepu, z kolei właścicielka ukryła się na zapleczu. Wezwano policję. 

Ostatecznie sprawa trafiła do sądu. Mężczyzna tłumaczył swoje zachowanie nadmierną ilością spożytego alkoholu, a także rzekomo wrogą postawę Ukraińców i interweniujących policjantów. - Wersja wydarzeń przedstawiona przez oskarżonego nie koresponduje z zapisem monitoringu wizyjnego, potwierdzającego przebieg zdarzenia zgodnie ze zbieżnymi zeznaniami pokrzywdzonych - oznajmił sędzia Tomasz Kaszyca, cytowany przez portal TuWroclaw.com. Dodatkowo oskarżony twierdził, że wcale nie chciał rzucać w nikogo przedmiotami z półek, a jedynie przypadkowo upuścił wziętą z wcześniej butelkę i potykał się o przedmioty na podłodze. Tej wersji również nie potwierdziły nagrania z monitoringu i przesłuchania świadków. 

Marian W. usłyszał wyrok 

Marianowi W. za atak na tle narodowościowym groziło pięć lat więzienia, trzy za obrażanie Ukraińców i trzy za grożenie policjantom. Ostatecznie usłyszał łagodniejszy wyrok. Jak poinformował portal TuWroclaw.pl, przez osiem miesięcy mężczyzna będzie musiał wykonywać prace społeczne, ponadto - na poczet kary - sąd zaliczył mu także okres zatrzymania i tymczasowego aresztowania od 22 października do 12 grudnia 2024 roku godz. 14:55, przyjmując jeden dzień pozbawienia wolności za równoważny dwóm dniom ograniczenia wolności.

Źródło: Radio ZET/TuWroclaw.com

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET