`

Burza po oświadczeniu wrocławskiej PO. "To obraża inteligencję czytelnika"

4 min. czytania
26.08.2024 16:31
Obserwuj nas na Google

Wrocławska PO wydała oświadczenie, w którym odniosła się m.in. do afery z zatrudnianiem radnych w miejskich spółkach. Z pisma dowiadujemy się, że "nie było to sprzeczne z obowiązującymi przepisami prawa". Po publikacji dokumentu rozpętała się burza. - To oświadczenie obraża inteligencję czytelnika - powiedział portalowi RadioZET.pl Andrzej Kilijanek, radny miejski związany z PiS. 

Oświadczenie wrocławskiej PO
fot. Biuro Prasowe Urzędu Miejskiego Wrocławia, oświadczenie PO

Wrocław. Burza po oświadczeniu PO

Wrocławska i powiatowa Platforma Obywatelska wydała oświadczenie - dokument został rozesłany do mediów. Podpisała go Renata Granowska (wiceprezydentka Wrocławia w poprzedniej i obecnej kadencji) oraz sekretarz Anna Sobolak (posłanka). W tekście zadeklarowano między innymi, że żaden radny PO Wrocławia w obecnej kadencji nie jest zatrudniany w spółkach należących do gminy. Ponadto: "Platforma Obywatelska w kadencji 2024-2029 działa w ramach umowy koalicyjnej zawartej z prezydentem Wrocławia, kierując się poczuciem odpowiedzialności za miasto i współpracując przez okres kadencji w dialogu, zgodzie i transparentności". 

Tyle tylko, że o  trudnościach, z jakimi zmagają się aktywiści wnioskujący o upublicznienie takich umów koalicyjnych, pisaliśmy kilka dni temu. Przypomnijmy, że Stowarzyszenie Obywatelskie Dolnośląskich Aktywistów o ujawnienie dokumentów walczy od połowy lipca. Pierwsze takie pismo pojawiło się na profilu SODA 20 sierpnia. Na upublicznienie zdecydował się Tadeusz Grabarek z partii Nowoczesna, który w rozmowie z portalem RadioZET.pl tłumaczył, że być może inne środowiska wciąż nie zdecydowały się na pokazanie takich dokumentów, bo nie wiedzą, że jest takie zapotrzebowanie ze strony - jak przyznał - "niszowego stowarzyszenia". 

Z kolei szef dolnośląskiej Platformy Obywatelskiej poseł Michał Jaros na antenie lokalnej telewizji pokazał nawet umowę koalicyjną zawartą w marcu 2024 roku między Sutrykiem a PO. Z nieoficjalnych źródeł wynika jednak, że zawarto co najmniej dwie takie umowy - jedną w trakcie kampanii wyborczej, a drugą pod koniec maja 2024 roku. Do tej kwestii również odniósł się w swoim wpisie Tomasz Darłak, radca prawny i radny osiedlowy. "Chciałbym zwrócić Państwa uwagę na groteskowe brzmienie punktu drugiego oświadczenia PO, w którym mowa jest o umowie koalicyjnej zawartej z prezydentem Wrocławia Jackiem Sutrykiem oraz współpracy z nim »w duchu transparentności«. Warto w tym miejscu przypomnieć, iż pomimo upływu ustawowych terminów, zarówno prezydent Sutryk, jak i wrocławska PO, nie zrealizowały wniosku SODA i nie udostępniły stowarzyszeniu umowy koalicyjnej zawartej w maju 2024 roku, na którą powołują się w najnowszym oświadczeniu. Taka to specyficzna »transparentność po wrocławsku«" - zaznaczył Darłak. 

Wrocławska PO broni radnych, którzy dorabiali w miejskich spółkach?

Jeszcze więcej kontrowersji wywołał punkt trzeci oświadczenia wrocławskiej PO, w którym mowa o radnych dorabiających w miejskich spółkach. Czytamy w nim, że: "Platforma Obywatelska wyraża sprzeciw wobec bezkrytycznego powielania i rozpowszechniania informacji o rzekomej »korupcji politycznej« w odniesieniu do zatrudnienia w gminie radnych Rady Miejskiej Wrocławia poprzedniej kadencji, które nie były sprzeczne z obowiązującymi przepisami prawa".

Redakcja poleca

Przypomnijmy, że  w VIII kadencji Rady Miejskiej Wrocławia  16 na 37 radnych miejskich było zatrudnionych w spółkach z udziałem gminy Wrocław, w tym 7 w dwóch i więcej. Informację tę ujawnili radni: Robert Suligowski i Sławomir Czerwiński. Wywołała ona we Wrocławiu lawinę kontrowersji, ponieważ budzi wątpliwości natury etycznej. Z kolei wrocławska PO w wydanym oświadczeniu sugeruje, że skoro praktyka ta jest zgodna z obowiązującymi przepisami prawa, to wszystko jest w porządku i nie ma powodów do społecznych niepokojów.

Jakby tego było mało, wydaje się, że niektóre spółki miejskie nie chcą ujawniać, za co konkretnie radni otrzymywali tak wysokie wynagrodzenia - na przykład w Aquaparku Wrocław. "Wystąpiłem do spółki z wnioskiem o udostępnienie mi umów zawartych z radnymi, wystawionych przez nich rachunków za wykonane prace, protokołów odbioru i akceptacji wykonanych prac itp. w celu ustalenia, jakie konkretnie prace zostały wykonane w rzeczywistości" - poinformował Darłak na swoim profilu w mediach społecznościowych. Aquapark odmówił wydania żądanych dokumentów, zasłaniając się "prawem do prywatności" czwórki radnych; żaden z nich nie złożył oświadczenia o wyrażeniu zgody na udostępnienie dokumentów ujawniających, za co otrzymali wynagrodzenia i czy zlecone im czynności zostały wykonane. 

W związku z tym Tomasz Darłak podkreślił, że w punkcie trzecim oświadczenia wydanego przez wrocławską PO "kategoryczne stwierdzenie, iż wszystko odbyło się zgodnie z przepisami prawa, wydaje się być przedwczesne" - bo ani radni, ani miejskie spółki nie wykazują zapału do ujawnienia dokumentów dotyczących zawartych umów.

Z prośbą o komentarz w sprawie głośnego oświadczenia wrocławskiej i powiatowej PO zwróciliśmy się również do kilku polityków ze stolicy Dolnego Śląska. Odpowiedzi udzielił Andrzej Kilijanek, radny miejski związany z PiS. - Autor tego pisma musi uważać ludzi za istoty o miernej inteligencji. To oświadczenie obraża inteligencję czytelnika - skomentował ostro. - Przecież o korupcji politycznej mówią przede wszystkim członkowie Koalicji Obywatelskiej; Zieloni i Nowoczesna. Fakt jest taki, że praktykę z Wrocławia - po przejęciu władzy w Polsce - zaczęto stosować też na poziomie centralnym. W konsekwencji mamy najdroższy rząd w historii. Z rekordową liczbą ministrów. Dokładnie tak, jak dzieje się to przynajmniej od pięciu lat we wrocławskim samorządzie. To nic nowego, że politycy KO bawią się i kłócą za nasze pieniądze - oznajmił Kilijanek.

Z kolei Tomasz Darłak, członek stowarzyszenia SODA, stwierdził: "Można by również rzec - parafrazując byłego francuskiego prezydenta - iż wrocławska Platforma zmarnowała okazję, aby po prostu siedzieć cicho". O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy również Michała Jarosa, szefa dolnośląskiej PO. Na razie czekamy na odpowiedź. 

Napisz do nas!

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia we Wrocławiu lub regionie? Chcesz, żebyśmy opisali ważny, lokalny problem? Napisz! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać autorce na adres: wiktoria.szydlo@radiozet.pl

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET