Plaga pluskiew we Wrocławiu. "Od jakiegoś czasu wchodzą przez okna"
"Pół Wrocławia jest zapluskwione" - alarmują mieszkańcy stolicy Dolnego Śląska. Od kilku dni w mediach społecznościowych pojawiają się kolejne informacje o pojawieniu się w mieszkaniach uciążliwych pasożytów. - Z rodzicami wzywaliśmy ekipę i niewiele to dało. Rok się z nimi męczyliśmy - powiedziała pani Joanna.
Wrocław walczy z plagą pluskiew
Od kilku dni na grupach zrzeszających mieszkańców wrocławskich osiedli pojawia się coraz więcej wpisów przestrzegających przed pluskwami. "Zwracajcie uwagę na to, co wchodzi przez okna; od jakiegoś czasu na elewacjach od ul. Chrobrego 13-17 (numery nieparzyste) przez okna wchodzą pluskwy. Wygląda to tak, jakby ktoś podjął się usunięcia u siebie, a one zaczęły szukać nowego schronienia" - przekazano w poście z 28 sierpnia. Od kilku dni podobnych postów zaczęło przybywać. "Na Roosevelta to samo", "Ponoć na Ołbinie też", "Całe Nadodrze ma problem z pluskwami", "Na Pomorskiej też już z nimi walczą. Bezskutecznie" - informują się wzajemnie mieszkańcy. "Mieszkam na Trzebnickiej, to szczęście spotkało również mnie i przywędrowały do mnie pluskwy. Będę wzywać specjalistów, ale daje znać, bo skoro są u mnie, to pewnie zaraz będą też w innych mieszkaniach i sąsiednich kamienicach" - przekazała pani Paulina.
Niektórzy walczą z problemem latami
Problem jest o tyle poważny, że w wielu przypadkach walka z pluskwami trwa całe tygodnie, a nawet lata. - Z rodzicami wzywaliśmy ekipę i niewiele to dało. Rok się z nimi męczyliśmy. Zabijaliśmy wszystko, co widzieliśmy, parownicą psikaliśmy w gniazda i jaja. Byliśmy pewni, że to wszystkie, bo wytłukliśmy ze sto - opowiedziała pani Joanna. - Dopiero, gdy na własną rękę kupiliśmy dwie bomby i zostawiliśmy ją na cały dzień, następnego dnia patrzymy, a tu kolejne sto leży martwe na ziemi. W naszym przypadku pomogła tylko ta bomba i to skutecznie. Po pluskwach nie ma nawet śladu.
Z kolei pani Krystyna - mieszkanka wrocławskiego Ołbina - z pluskwami ma do czynienia już od 2021 roku. Od tamtej pory cyklicznie uprzykrzają jej życie. - Zaczęło się w roku 2021, robili nam wtedy remont ogrzewania centralnego i widocznie zostawili dziury w elewacji. Po jakimś czasie zaczęły nas atakować pluskwy. Zgłosiliśmy to administracji, wtedy dezynsekcja w całym budynku pomogła - wspominała pani Krystyna w rozmowie z "Gazetą Wrocławską". Niestety po jakimś czasie problem wrócił. Przeprowadzono dezynsekcje jej mieszkania, ale emerytka martwi się, że pluskwy mogą wrócić, przenosząc się z innych lokali. Sytuację skomentowała również jej sąsiadka, pani Dorota, w rozmowie z "Gazetą Wrocławską": - Jeśli Krysia miała pluskwy, to prędzej czy później będą też i u mnie, mieszkam po sąsiedzku. Problem znów się pojawi, przecież tu wszyscy choć raz mieli pluskwy, tylko nie chcą się do tego przyznać, wolą kupować pułapki i spreje.
Źródło: Radio ZET/Gazeta Wrocławska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET