`

Radni zarabiali krocie w miejskich spółkach. Schetyna: "Nie mogę dojść do siebie"

3 min. czytania
10.09.2024 10:43
Obserwuj nas na Google

Po ujawnieniu raportu o radnych z Wrocławia, którzy zarabiali krocie w miejskich spółkach, w stolicy Dolnego Śląska rozpoczęła się burzliwa dyskusja na ten temat. Kilka dni temu dołączył do niej również Grzegorz Schetyna - senator PO. "Szok był tak silny, że pan senator wciąż nie znalazł w sobie mocy, aby porozmawiać z tymi, którzy dorabiali" - stwierdził Tomasz Darłak, radca prawny i członek stowarzyszenia SODA.

Grzegorz Schetyna
fot. Biuro Prasowe Urzędu Miejskiego Wrocławia, Krzysztof Kaniewski/REPORTER

Wrocław. Radni zarobili w miejskich spółkach prawie 5 mln zł

Przypomnijmy, że pod koniec sierpnia ujawniono raport z zatrudniania wrocławskich radnych poprzedniej kadencji w miejskich spółkach. Jego autorami są radni: Robert Suligowski i Sławomir Czerwiński. Z opublikowanego dokumentu wynika, że łącznie radni zarobili w miejskich spółkach prawie 5 mln zł. Rekordzistą okazał się Jarosław Charłampowicz, który w ciągu 5 lat otrzymał ponad 865 tys. zł. Po ujawnieniu tych informacji w stolicy Dolnego Śląska zawrzało. Sytuację komentowali nie tylko mieszkańcy, ale i politycy z Dolnego Śląska.

Niektórzy uważają, że taki proceder to "skandal". -  Radni powinni dokonywać kontroli spółek miejskich, a nie być tam zatrudniani - powiedział nam Sławomir Czerwiński. Ale już poseł Arkadiusz Sikora z wrocławskiej Lewicy na antenie Radia Wrocław stwierdził, że w zatrudnianiu radnych w miejskich spółkach "nie ma moralnego zawahania". Ponadto: "Jeśli ktoś został wybrany na radnego, utożsamia się z tym miastem i jest w koalicji z obecną władzą, to powinien pracować na rzecz miasta. Pytanie brzmi: czy powinien robić to za darmo?" - dopytywał retorycznie Sikora. 

Grzegorz Schetyna: "Byłem w szoku"

Kilka dni temu na antenie regionalnej telewizji Echo24 na temat tej afery wypowiedział się również Grzegorz Schetyna, senator PO. - Byłem w szoku. Naprawdę. Nie spodziewałem się, że to jest taka skala i taki system, który dotyczy poprzedniej kadencji. Cały czas to powtarzam, bo sprawa została zakończona w kampanii wyborczej przez zobowiązanie prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka i komitetu KO - stwierdził Schetyna. Po chwili dodał: - Ale nie spodziewałem się, że to jest taka skala. 

Redakcja poleca

Zapytany o to, czy wykonał jakikolwiek telefon w tej sprawie, senator PO stwierdził: - Nie, bo jeszcze nie mogę do końca dojść do siebie. Patrzę na to i porównuję to do tego, co działo się w niektórych miastach. I tak się zastanawiam, czy to jest tylko specyfika wrocławska, czy takie rzeczy dzieją się również w innych miejscowościach. [...] Przyjdzie na pewno taki czas, że te wszystkie rzeczy zostaną ujawnione - dodał. O ujawnienie szczegółów w tej sprawie - między innymi umów i dokumentów potwierdzających, jakie konkretnie czynności wykonywali w czasie swojej pracy radni - walczą dolnośląscy aktywiści. Niestety, jak się okazuje, nie jest to wcale takie łatwe. 

Oglądaj

"Pojawiają się niepokojące sygnały, iż część radnych nie była widywana przez innych pracowników w spółkach lub instytucjach, z których otrzymali wypłaty" - oznajmił Tomasz Darłak ze stowarzyszenia SODA (Stowarzyszenie Obywatelskie Dolnośląskich Aktywistów). "Szczegółowe omówienie przez radnych, na czym konkretnie polegała ich praca oraz przedstawienie dowodów na rzeczywiste wykonanie zleconych prac, pozwoli zamknąć ten temat i zaoszczędzi pracy wrocławskim sądom, które i bez tego są wystarczająco przeciążone" - dodał. 

Przypomnijmy, że na liście radnych, którzy dorabiali w miejskich spółkach, znalazło się 16 nazwisk. Do tej pory obszernie na ten temat wypowiedział się jedynie Piotr Uhle.  Dodatkowo przekazał on całe swoje wynagrodzenie z TBS, czyli 18 tys. zł, na rzecz  Sieci Obywatelskiej - Watchdog Polska. "Pozostali radni milczą, licząc zapewne na to, że temat przycichnie" - stwierdził Darłak. Przypomnijmy, że członek dolnośląskiego stowarzyszenia zwrócił się również do miejskiej spółki Aquapark Wrocław o ujawnienie umów i innych dokumentów potwierdzających, jakie konkretnie czynności zlecono radnym do wykonania oraz czy zlecone prace zostały w rzeczywistości wykonane. Spółka odmówiła przekazania takich informacji. Decyzja ta została jednak zaskarżona. "Identyczne wnioski zostaną złożone w sprawach wszystkich pozostałych radnych, a - w przypadku odmowy lub bezczynności - będą kierowane skargi do sądu" - zaznaczył Darłak. 

Dołącz do grupy "Radio ZET - wiadomości z Wrocławia" na Facebooku!

Źródło: Radio ZET/Echo24

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET