Po latach upada kultowa polska fabryka. "Nikt nie złożył oferty kupna"

2 min. czytania
25.02.2025 11:05
Obserwuj nas na Google

Druga próba sprzedaży w całości Zakładów Porcelany Stołowej "Karolina" w Jaworzynie Śląskiej zakończyła się niepowodzeniem. Ponownie nie wpłynęła żadna oferta. Syndyk przystąpi teraz do sprzedaży poszczególnych części majątku tej ostatniej na Dolnym Śląsku fabryki porcelany.

Zakłady Porcelany Stołowej Karolina
fot. Zakłady Porcelany Stołowej Karolina
  • "Karolina" to ostatnia z fabryk porcelany na Dolnym Śląsku 
  • W lutym 2024 roku ogłoszono upadłość obiektu, a pracę straciło 180 osób 
  • Do tej pory nie udało się sprzedać fabryki - druga próba zakończyła się niepowodzeniem

Sprzedaż Zakładów Porcelany Stołowej "Karolina" w Jaworzynie Śląskiej

Obecnie to ostatnia z fabryk porcelany na Dolnym Śląsku - regionie, w którym niegdyś prężnie rozwijała się ta branża. Historia zakładów wytwarzających porcelanę w Jaworzynie Śląskiej sięga roku 1860. Wówczas mistrz murarski August Rappsilber założył tu fabrykę Porzellanfabrik Königszelt. Po II wojnie światowej fabryka została znacjonalizowana; w 1954 zakłady otrzymały nazwę "Karolina". Niestety w lutym 2024 roku ogłoszono upadłość tego miejsca, a pracę straciło 180 osób. Syndyk wystawił "Karolinę" w całości na sprzedaż.

Podjęto już dwie próby sprzedaży tego obiektu. Oferty w drugim przetargu na sprzedaż w całości jaworzyńskiej "Karoliny" miały zostać otwarte w poniedziałek w Sądzie Rejonowym w Wałbrzychu. - Ponownie nikt nie złożył oferty kupna zakładów - powiedział w rozmowie z PAP syndyk "Karoliny" Ronald Kazimierz Olszewski. Cena wywoławcza w tym przetargu wynosiła ponad 41 mln zł, a w pierwszym, w którym również nikt nie złożył oferty, ponad 45 mln zł. Syndyk przystąpi teraz do kolejnego etapu postepowania upadłościowego. Chodzi o sprzedaż poszczególnych części majątku zakładu.

- Na początku wystawimy na sprzedaż zapasy magazynowe, później zaś hale produkcyjne. Być może w między czasie pojawi się inwestor, który będzie chciał kupić cześć zakładu i uruchomić w nim w jakimś zakresie produkcję - dodał syndyk. Po ogłoszeniu upadłości zakładu zwolniono 180 osób, a - jak poinformował PAP Olszewski - zwolniona załoga fabryki czeka jeszcze na wypłatę zaległej pensji za jeden miesiąc. - Tu na pewno ze sprzedaży części majątku zakładu uda się uregulować te zaległości pracownicze - oznajmił. 

Źródło: Rado ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET