Wysyp grzybów na Dolnym Śląsku. Jest ostrzeżenie. "Zdecydowanie omijać"
Grzybiarze, którzy wybierają się do dolnośląskich lasów, mogą wyjść z nich z pełnymi koszykami. Trwa wysyp, co potwierdzają zdjęcia i nagrania zamieszczane w mediach społecznościowych. Wybierając się na grzyby na Dolnym Śląsku, należy jednak pamiętać o pewnej ważnej zasadzie w związku z tegoroczną powodzią, która nawiedziła ten region.
Gdzie na grzyby na Dolnym Śląsku? Trwa wysyp
"Koło Wrocławia się dzieje" - napisała jedna z internautek w mediach społecznościowych, pokazując koszyk pełen borowików. Jak się okazuje, na Dolnym Śląsku trwa wysyp. "Prawdziwkowe szaleństwo nadal trwa. Ludzie porobili zapasy, a one nadal rosną i rosną. Chwilo trwaj" - dodał pan Janusz. Z ostatnich relacji wynika, że grzybów jest sporo w okolicach Obornik Śląskich, Trzebnicy, Milicza, w podwrocławskich lasach, w gminie Miękinia, niedaleko Bolesławca, Jeleniej Góry i w powiecie górowskim. Z pełnymi koszykami grzybiarze wychodzili zawsze z okolicznych lasów i łąk Kłodzka, Lądka-Zdroju, Oleśnicy, Polkowic, Twardogóry, Złotoryi i Kudowy-Zdroju. W Górach Sowich można trafić na prawdziwki i borowiki sosnowe. Kurki pojawiały się m.in. w Górach Bardzkich i w okolicy Jawornika, a spacer po lasach w Rudawach Janowickich daje szansę na upolowanie kozaka, czy borowika. Należy jednak pamiętać o pewnej ważnej zasadzie, zwłaszcza na terenach dotkniętych przez tegoroczną powódź.
Zbieranie grzybów po powodzi? Ekspert odradza
Warto podkreślić, że tej jesieni nie należy zbierać grzybów w rejonach dotkniętych przez powódź. Fala niosła zanieczyszczenia, które grzyby bardzo łatwo wchłaniają. Ich spożycie może być groźne dla naszego zdrowia. - Są dosłownie jak gąbka. A powodziowa woda niosła ze sobą wszystko, w tym metale ciężkie. Zmyła też niejednokrotnie kilkadziesiąt centymetrów albo więcej gleby, odsłaniając to, co było do tej pory nieosiągalne dla korzeni większości roślin i dla grzybów, a niekoniecznie dla nich korzystne - powiedziała w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" dr inż. Cecylia Uklańska-Pusz z Zakładu Uprawy Warzyw, Grzybów I Roślin Zielarskich Katedry Ogrodnictwa na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu. - A już zdecydowanie powinniśmy omijać miejsca, gdzie ta woda zalegała jakiś czas.
Na razie trudno powiedzieć, kiedy grzyby z terenów popowodziowych będą zdatne do spożycia. Warto również zaznaczyć, że obróbka termiczna nie usunie wszystkich zanieczyszczeń. - Z częścią z nich niektóre gatunki mogą jakoś poradzić sobie z pomocą enzymów, ale jeśli chodzi o metale ciężkie, to tak mocno wnikają w strukturę grzybów, że raczej żadna obróbka ich nie usunie - dodała naukowczyni.
Źródło: Radio ZET/Gazeta Wyborcza
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET