Diagnoza Alzheimera w Polsce trwa nawet dwa lata. Na nowe leki może być za późno
W Unii Europejskiej dopuszczono pierwsze terapie, które mogą spowalniać chorobę Alzheimera, ale tylko na jej wczesnym etapie. Liczy się czas: postawienie diagnozy w Polsce może trwać nawet dwa lata. Neurolodzy wskazują, że takie opóźnienie może zamknąć pacjentom drogę do nowych terapii. Po rozpoznaniu większość ciężaru opieki nadal spada na rodzinę - zwracają uwagę przedstawiciele organizacji pacjenckich.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kto może skorzystać z nowych leków na chorobę Alzheimera.
- Dlaczego opóźniona diagnoza może zamknąć pacjentowi drogę do leczenia.
- Czy polski system jest przygotowany do kwalifikowania i leczenia chorych na Alzheimera.
Nowe leki mogą spowalniać postęp choroby Alzheimera na wczesnym etapie
Choroba Alzheimera jest najczęstszą przyczyną otępienia. Według danych Narodowego Funduszu Zdrowia w 2024 roku takie rozpoznanie miało w Polsce około 382,6 tys. osób, o 13 proc. więcej niż dekadę wcześniej. Rzeczywista liczba chorych może być jednak większa, ponieważ wiele przypadków pozostaje nierozpoznanych.
Polskie Towarzystwo Neurologiczne, powołując się na dane Alzheimer Europe, podaje, że w Polsce żyje około 618 tys. osób z różnymi postaciami otępienia. Choroba Alzheimera może odpowiadać za 60-70 proc. tych przypadków. Wraz ze starzeniem się społeczeństwa skala problemu będzie rosła. Prognozy wskazują, że do 2050 roku liczba osób z chorobą Alzheimera w Polsce może przekroczyć milion.
Przez lata możliwości medycyny ograniczały się do łagodzenia objawów choroby. Sytuację zmieniło dopuszczenie w Unii Europejskiej dwóch terapii wykorzystujących przeciwciała monoklonalne: lekanemabu i donanemabu.
- Możemy mówić o początku nowej ery w diagnostyce i leczeniu choroby Alzheimera. Przez wiele lat dysponowaliśmy przede wszystkim lekami objawowymi łagodzącymi objawy otępienia. Obecnie po raz pierwszy pojawiły się terapie wpływające na jeden z mechanizmów rozwoju choroby, które mogą spowalniać jej postęp u odpowiednio zakwalifikowanych pacjentów - podkreśla prof. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.
Leki są ukierunkowane na beta-amyloid, którego złogi odkładają się w mózgu osób z chorobą Alzheimera. Ich usuwanie może spowalniać pogarszanie się funkcji poznawczych oraz zdolności do samodzielnego wykonywania codziennych czynności. Nie prowadzi jednak do wyleczenia ani cofnięcia zmian powstałych w mózgu.
- Terapie antyamyloidowe nie zatrzymują postępu choroby Alzheimera ani nie powodują ustąpienia jej objawów klinicznych. Spowalniają jednak jej postęp - wyjaśnia prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.
Jak wskazuje ekspertka, badania kliniczne wykazały, że u odpowiednio dobranych pacjentów we wczesnym, objawowym stadium choroby leki mogą spowalniać pogarszanie się funkcji poznawczych i codziennego funkcjonowania o około 25-35 proc. w porównaniu z placebo. Nie oznacza to poprawy sprawności pacjenta o taki odsetek, lecz względne spowolnienie tempa postępu choroby.
Nowe terapie są przeznaczone dla ściśle określonej grupy pacjentów: osób z łagodnymi zaburzeniami poznawczymi albo łagodnym otępieniem, u których potwierdzono obecność patologii amyloidowej.
- Nowe terapie mogą być stosowane wyłącznie u osób z łagodnymi zaburzeniami poznawczymi albo z łagodnym otępieniem w przebiegu choroby Alzheimera, po potwierdzeniu obecności patologii amyloidowej - zaznacza prof. Alina Kułakowska.
Kwalifikacja do leczenia wymaga specjalistycznych badań. Konieczne jest między innymi potwierdzenie obecności patologii amyloidowej, wykonanie badania genetycznego określającego status APOE ε4 oraz rezonansu magnetycznego mózgu. Rezonans trzeba następnie regularnie powtarzać, ponieważ przeciwciała antyamyloidowe mogą powodować nieprawidłowości określane jako ARIA, obejmujące między innymi obrzęki i mikrokrwawienia w mózgu.
Samo dopuszczenie leków w Unii Europejskiej nie oznacza ich dostępności dla pacjentów korzystających z publicznej ochrony zdrowia. Lekanemab i donanemab nie są obecnie refundowane w Polsce.
Diagnostyka choroby Alzheimra może trwać nawet dwa lata
Pojawienie się terapii modyfikujących przebieg choroby zmienia znaczenie wczesnej diagnostyki. Dotychczas szybkie rozpoznanie pozwalało przede wszystkim rozpocząć leczenie objawowe, zaplanować opiekę i przygotować pacjenta oraz jego rodzinę na kolejne etapy choroby. Obecnie opóźnienie może również zamknąć drogę do nowych leków.
Według danych przywołanych w raporcie „Choroba Alzheimera - wyzwanie zdrowotne oraz ekonomiczne obciążenie w starzejącym się społeczeństwie” na wczesnym etapie prawidłowo rozpoznawanych jest jedynie około 20 proc. przypadków. Droga do postawienia diagnozy może natomiast trwać nawet dwa lata. Gdy pacjent trafia do specjalisty, choroba może być już zbyt zaawansowana, aby można było zastosować nowe terapie antyamyloidowe.
Na problem późnego rozpoznawania choroby zwraca również uwagę Polskie Towarzystwo Neurologiczne. Prof. Alina Kułakowska wskazuje, że część pacjentów otrzymuje diagnozę dopiero wówczas, gdy zaburzenia poznawcze wyraźnie ograniczają ich codzienne funkcjonowanie. - W neurologii czas często decyduje o możliwościach leczenia - podkreśla prezes PTN.
Pierwszym problemem bywa samo przekonanie chorego do wizyty. Zbigniew Tomczak, prezes Polskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera, powiedział PAP, że bliscy zwykle zauważają powtarzanie pytań, zapominanie o posiłkach czy gubienie się w znanym otoczeniu. Pacjent może jednak nie dostrzegać problemu i odbierać sugestię konsultacji jako atak.
- Warto pamiętać, że choć podeszły wiek stanowi istotny czynnik ryzyka, to choroba Alzheimera nie jest normalnym objawem procesu starzenia. Większość seniorów po 65. roku życia zachowuje pełną sprawność poznawczą, dlatego wszelkie zaburzenia pamięci wymagają diagnostyki - podkreślił Zbigniew Tomczak.
Pierwszym punktem kontaktu powinien być lekarz podstawowej opieki zdrowotnej. Po przeprowadzeniu wywiadu i wstępnej ocenie może skierować pacjenta do neurologa lub poradni zajmującej się zaburzeniami pamięci.
PTN wskazuje, że wczesne wykrywanie zaburzeń poznawczych, prawidłowe określenie ich przyczyny oraz stworzenie sprawnej ścieżki diagnostycznej należą obecnie do najważniejszych wyzwań polskiej neurologii.
Badanie krwi nie wystarczy do rozpoczęcia leczenia
Jedną z możliwości przyspieszenia diagnostyki są biomarkery oznaczane we krwi. Mogą pomóc wytypować osoby wymagające dalszych, bardziej specjalistycznych badań oraz ograniczyć liczbę pacjentów kierowanych bezpośrednio na kosztowną diagnostykę obrazową lub badanie płynu mózgowo-rdzeniowego.
Szczególne znaczenie mają fosforylowane białka tau, w tym p-tau181 i p-tau217. Badanie krwi jest mniej inwazyjne niż pobranie płynu mózgowo-rdzeniowego, nie zastępuje jednak oceny klinicznej ani całej ścieżki kwalifikacji do leczenia.
- Badania biomarkerów nie są obecnie przeznaczone do powszechnego stosowania u zdrowych osób, które nie mają objawów klinicznych - zaznacza prof. Alina Kułakowska.
Pacjent z podejrzeniem choroby nadal wymaga oceny klinicznej, potwierdzenia patologii amyloidowej, badania genetycznego oraz rezonansu magnetycznego. Potrzebne są również ośrodki dysponujące odpowiednią kadrą i możliwością regularnego monitorowania chorych.
Po diagnozie rodzina zostaje sama z opieką
Postawienie rozpoznania nie kończy problemów pacjenta. Wraz z postępem choroby coraz większa część obowiązków związanych z jego codziennym funkcjonowaniem przechodzi na bliskich.
- Kiedy diagnoza staje się faktem, rodziny zderzają się z brutalną rzeczywistością systemową. Realne wsparcie państwa dla opiekunów jest w Polsce znikome - powiedział PAP Zbigniew Tomczak.
Jedną z barier pozostaje granica wieku przewidziana w uchwalonej przez Sejm ustawie dotyczącej asystencji osobistej. Zasadniczo o przyznanie ustawowej usługi będzie można ubiegać się do ukończenia 65 lat. Tymczasem większość rozpoznań choroby Alzheimera stawiana jest u osób starszych.
Problemy dotyczą również opieki dziennej. Jak wskazuje Tomczak, placówki mogą wymagać od pacjenta zachowania określonej sprawności oraz braku zachowań agresywnych. Pobudzenie i agresja mogą jednak występować właśnie we wczesnym i średnim stadium choroby, gdy pacjent nadal pozostaje fizycznie sprawny. Część potrzebujących może więc nie otrzymać pomocy w momencie, w którym ich rodziny szczególnie jej potrzebują.
Na konieczność objęcia wsparciem nie tylko pacjentów, ale również ich bliskich zwraca uwagę także dr Edyta Ekwińska, prezes Alzheimer Polska. Jak podkreśla, opieka nie może ograniczać się do farmakoterapii. Potrzebne są również terapia poznawcza, zajęcia grupowe i inne formy pomocy pozwalające chorym jak najdłużej zachować samodzielność i możliwie dobrą jakość życia.
Potrzebna jest cała ścieżka leczenia
Eksperci Polskiego Towarzystwa Neurologicznego wskazują, że wprowadzenie nowych leków wymaga nie tylko decyzji refundacyjnej. Konieczne jest przygotowanie całego systemu: od lekarzy POZ i ambulatoryjnej opieki specjalistycznej po ośrodki wykonujące specjalistyczne badania, podające terapię i monitorujące jej bezpieczeństwo.
- Wprowadzenie takich terapii do polskiej praktyki klinicznej wymagałoby nie tylko decyzji dotyczących refundacji. Potrzebna byłaby również kompleksowa ścieżka diagnostyczno-terapeutyczna, większa dostępność badań biomarkerów i rezonansu magnetycznego oraz przygotowanie ośrodków do bezpiecznego prowadzenia leczenia - podkreśla prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz.
PTN informuje, że w Polsce analizowane są możliwości stworzenia programu lekowego dla pacjentów z chorobą Alzheimera, jednak decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły. Zdaniem Towarzystwa warunkiem wykorzystania nowych terapii jest właściwa organizacja diagnostyki oraz wybranie pacjentów, którzy mogą odnieść z leczenia największą korzyść przy akceptowalnym ryzyku działań niepożądanych. Bez skrócenia drogi do rozpoznania część chorych może zostać zdiagnozowana dopiero wtedy, gdy nie będzie już spełniała kryteriów zastosowania nowych terapii.
Źródło: Radio ZET/PAP/PTN
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET