Nawrocki zatrzymał lex szarlatan. Zgłosił własny projekt z karą więzienia

4 min. czytania
20.08.2026 15:25
Obserwuj nas na Google

Karol Nawrocki nie podpisał tzw. lex szarlatan, czyli ustawy, która miała dać Rzecznikowi Praw Pacjenta nowe narzędzia do walki z pseudomedycyną. Prezydent skierował przepisy do Trybunału Konstytucyjnego. Jednocześnie przedstawił własny projekt, który zakłada odpowiedzialność karną za najgroźniejsze praktyki pseudomedyczne. Co proponuje prezydent?

Mężczyzna w garniturze z mikrofonem, przemawia, w tle biało-czerwone flagi.
fot. Anita Walczewska/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Karol Nawrocki skierował lex szarlatan do Trybunału Konstytucyjnego.
  • Jak prezydent chce karać za pseudomedycynę.
  • Jakie nowe uprawnienia i kary miały pomóc RPP w walce z pseudomedycyną.

Lex szarlatan zatrzymane. Prezydent zgłosił zastrzeżenia 

Prezydent Karol Nawrocki zdecydował o skierowaniu nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Oznacza to, że przed rozstrzygnięciem TK ustawa nie zostanie podpisana i na razie nie może wejść w życie.

Prezydent podkreślił, że zgadza się z celem nowych przepisów i państwo powinno skuteczniej walczyć z osobami, które narażają zdrowie pacjentów. Jego zastrzeżenia dotyczą jednak sposobu, w jaki lex szarlatan miało tę walkę prowadzić. Zdaniem Nawrockiego rząd zbyt szeroko określił grupę podmiotów, które mogłyby zostać objęte nowymi regulacjami.

- Do jednej grupy, tzw. szarlatanów, rząd zakwalifikował realnie zagrażających, szkodzących zdrowiu szaleńców oraz tysiące polskich firm i osób, zajmujących się zielarstwem, zdrowym odżywianiem czy medycyną komplementarną - argumentował prezydent.

Redakcja poleca

Do miliona złotych kary i nakaz natychmiastowego zaprzestania praktyk

Lex szarlatan miało znacząco rozszerzyć możliwości Rzecznika Praw Pacjenta. RPP mógłby m.in. wydawać publiczne ostrzeżenia, jeżeli w toku postępowania stwierdziłby praktykę mogącą zagrażać pacjentom. Rzecznik dostałby również możliwość wydawania decyzji tymczasowych nakazujących natychmiastowe zaprzestanie określonych działań jeszcze przed zakończeniem postępowania. Ustawa przewidywała też wysokie sankcje finansowe. Za naruszanie zbiorowych praw pacjentów groziłaby kara do 1 mln zł, a za brak współpracy z RPP - do 100 tys. zł.

I właśnie te rozwiązania wzbudziły jedne z największych zastrzeżeń prezydenta. Nawrocki uważa, że przedsiębiorca mógłby ponieść poważne konsekwencje jeszcze zanim jego sprawę rozpatrzyłby sąd.

- Ustawa pozwala na wykonanie kar i blokad przed prawomocnym wyrokiem sądu, przez co następcza kontrola sądowa staje się iluzoryczna – przedsiębiorca może zbankrutować, zanim doczeka się sądu - przekonywał.

Prezydent zwrócił również uwagę, że procedura nie gwarantuje udziału niezależnych ekspertów medycznych przy ocenie kwestionowanych praktyk. Jego zdaniem nowe rozwiązania mogą naruszać m.in. konstytucyjną wolność działalności gospodarczej i zasadę proporcjonalności. O tym, czy rzeczywiście tak jest, ma teraz zdecydować Trybunał Konstytucyjny.

Jakie praktyki miało zatrzymać lex szarlatan?

Nowelizacja przygotowana przez Ministerstwo Zdrowia wspólnie z Rzecznikiem Praw Pacjenta miała wprowadzić do przepisów pojęcie praktyk pseudomedycznych i umożliwić skuteczniejsze reagowanie na działalność osób oferujących pacjentom niesprawdzone lub niebezpieczne metody.

Zakazane miało być m.in. udzielanie przez osoby niewykonujące zawodu medycznego świadczeń zdrowotnych stwarzających ryzyko uszkodzenia ciała, rozstroju zdrowia lub śmierci. Przepisy miały obejmować również oferowanie metod diagnostycznych lub leczniczych niebędących świadczeniami zdrowotnymi, jeśli pacjent byłby wprowadzany w błąd co do ich właściwości.

Szczególne ograniczenia miały dotyczyć pseudomedycznych metod oferowanych dzieciom oraz pacjentom z chorobami onkologicznymi, ciężkimi chorobami nieuleczalnymi i zaburzeniami psychicznymi.

Ustawa regulowała również ziołolecznictwo. Jej założeniem było oddzielenie legalnej fitoterapii, która może być stosowana jako uzupełnienie tradycyjnego leczenia, od niebezpiecznego znachorstwa.

Redakcja poleca

O ustawę toczyła się ostra walka

Lex szarlatan od początku wzbudzało ogromne emocje. Już podczas konsultacji społecznych do projektu zgłoszono ponad 5 tys. uwag. W dyskusję włączyły się m.in. organizacje zrzeszające zielarzy, akupunkturzystów i homeopatów, ale także samorządy zawodów medycznych, organizacje pacjentów, związki zawodowe, producenci suplementów i organizacje przedsiębiorców.

O podpisanie ustawy apelowali lekarze, Ministerstwo Zdrowia oraz Rzecznik Praw Pacjenta. Zwolennicy nowych przepisów argumentowali, że pseudomedycyna nie jest wyłącznie problemem rozpowszechniania fałszywych informacji. To także biznes wykorzystujący strach i niewiedzę chorych, szczególnie pacjentów z nowotworami.

Lekarze wskazywali przy tym na lukę w obecnym systemie. Jeżeli niesprawdzone metody stosuje lekarz, może odpowiadać przed organami samorządu zawodowego. Problem pojawia się, gdy podobne usługi oferuje osoba, która lekarzem nie jest.

- W przypadku tych osób, które nie są lekarzami, niestety my nie mamy żadnej władzy - mówił w TOK FM wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej Klaudiusz Komor.

Przeciwko ustawie mocno mobilizowały się natomiast środowiska związane z medycyną alternatywną. Argumentowały, że nowe przepisy mogą doprowadzić do ograniczenia dostępu do niestandardowych metod oraz uderzyć w legalnie działające firmy.

Do Kancelarii Prezydenta trafił apel o weto podpisany przez 25 tys. osób. Przekazała go delegacja propagatorów tzw. medycyny niekonwencjonalnej, w której znalazł się m.in. Jerzy Zięba. W 2023 r. został on skazany za znieważenie i zniesławienie lekarzy, a przed sądem odpowiada również m.in. w sprawie bezprawnej sprzedaży produktów, którym przypisywano właściwości lecznicze.

Nie przegap

Nawrocki chce odpowiedzialności karnej za pseudomedycynę

Prezydencka propozycja zakłada wprowadzenie do Kodeksu karnego nowego przestępstwa dotyczącego najgroźniejszych praktyk pseudomedycznych. Karane mają być osoby, które dla zysku lub innych korzyści świadomie zniechęcają pacjentów do leczenia metodami medycyny opartej na nauce. Projekt przewiduje surowe sankcje, w tym karę więzienia, jeśli takie działanie doprowadzi do śmierci pacjenta.

To zasadnicza różnica między obiema koncepcjami. Lex szarlatan dawało Rzecznikowi Praw Pacjenta szerokie narzędzia administracyjne, w tym możliwość wydawania decyzji tymczasowych i nakładania wysokich kar finansowych. Nawrocki chce natomiast, aby o winie i karze decydował sąd po przeprowadzeniu postępowania karnego. RPP nadal miałby uczestniczyć w walce z pseudomedycyną. Według prezydenckiego projektu rzecznik mógłby brać udział zarówno w postępowaniu prowadzonym przez prokuraturę, jak i później przed sądem. 

To, czy lex szarlatan wejdzie w życie, zależy teraz od rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego.

Źródło: Radio ZET/PAP/gov.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET