Rosja grozi atakiem nuklearnym. "Putin czuje, że przegra wojnę. Wtedy zaczną się zmiany"

3 min. czytania
03.03.2024 08:45
Obserwuj nas na Google

- Jeśli chodzi o Putina, on czuje, że przegra wojnę w Ukrainie, chociaż sytuacja jest bardzo poważna - ocenił w Radiu ZET wiceminister spraw zagranicznych Andrzej Szejna. Według polityka groźby prezydenta Rosji "powodują zwarcie szeregów NATO i UE". - Jeśli będzie kroczył tą drogą, to skończy się jak w czasie zimnej wojny. A kiedy przegra, dojdzie do zmian w Rosji - uważa wiceszef MSZ.

7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET
fot. Radio ZET

W niedzielę 3 marca gośćmi Andrzeja Stankiewicza w programie " 7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET" byli: Katarzyna Lubnauer - Koalicja Obywatelska, Anna Zalewska - Prawo i Sprawiedliwość, Wojciech Kolarski - Kancelaria Prezydenta RP, Ryszard Petru - Trzecia Droga oraz Andrzej Szejna - Lewica. 

Prowadzący zapytał swoich gości o groźby Władimira Putina, który w dorocznym orędziu "przypomniał" państwom NATO, że Rosja ma broń jądrową i może jej użyć w razie wprowadzenia zachodnich wojsk do Ukrainy. Wiceszef MSZ Andrzej Szejna z Lewicy podkreślił, że Sojusz Północnoatlantycki to nie pakt agresywny, jak pakt Ribbentrop-Mołotow, tylko pakt obronny. - Jeśli chodzi o Putina, on czuje, że przegra wojnę w Ukrainie, chociaż sytuacja jest bardzo poważna - ocenił wiceminister spraw zagranicznych.

Redakcja poleca

Groźby nuklearne Putina. "Przegra wojnę, a w Rosji zaczną się zmiany"

Szejna dopytany o to, czy Putin przechodzi do kontrofensywy po przestawieniu gospodarki na tryb wojenny, odparł, że nie. - Putin takimi słowami powoduje zwarcie szeregów w NATO i UE. Jeśli będzie kroczył tą drogą, to skończy się jak w czasie zimnej wojny. A kiedy przegra, dojdzie do zmian w Rosji - uważa Szejna.

Dziennikarz zapytał również o słowa Macrona, który po szczycie w Paryżu stwierdził, że nie wyklucza wysłania w przyszłości zachodnich wojsk do Ukrainy. Wojciech Kolarski z Kancelarii Prezydenta podkreślił, że "nie ma żadnej decyzji na temat wysłania polskich wojsk". - To stanowisko było uzgodnione z premierem Donaldem Tuskiem przed spotkaniem w Paryżu - zaznaczył. 

- Byliśmy sondowani przed szczytem paryskim w tej sprawie? - dopytał Stankiewicz.

- Jak prezydent powiedział, to był jeden z tematów rozmowy. Natomiast dyskusja na spotkaniu paryskim miała dwie części. W pierwszej kraje przedstawiały swoje stanowisko w kwestii wsparcia Ukrainy, a druga była jak rozmowa na konferencjach think tanków. Na ten moment nie ma takiego tematu, żaden kraj natowski nie wysyła swoich żołnierzy na Ukrainę - podkreślił Kolarski.

Katarzyna Lubnauer z KO, pytana o wypowiedź Macrona, powiedziała, że prezydent Francji od rozmów z Putinem przeszedł do planu "może byśmy wysłali wojska". - Nie ma takiego planu ze strony Polski, aby wysyłać wojska - zaznaczyła. - Są pewne granice, których nie można przekroczyć - powiedziała Lubnauer. Zdaniem posłanki KO i wiceministry edukacji, należy dostarczać Ukrainie amunicję. - Natomiast to, co robi Putin, to próba zastraszenia - oceniła.

Szczyt w Paryżu. "Wolę Macrona zaangażowanego niż pacyfistę"

Anna Zalewska z PiS krytycznie odniosła się do wypowiedzi prezydenta Francji. - Ja bym mu zalecała, żeby wycofał cały biznes francuski z Rosji. Pamiętamy pana prezydenta z wypowiedzi o śmierci klinicznej NATO - mówiła europosłanka PiS.

- To było przed wojną. Ja też pamiętam czasy, gdy Francji nie było w NATO - zwrócił jej uwagę Stankiewicz.

- Macron ma duże kłopoty wewnętrzne, m.in. związane z buntem rolników i Zielonym Ładem. Najważniejsza jest deklaracja polskiego państwa. Trzeba dostarczać amunicję - przekonywała Zalewska.

Stankiewicz przytoczył fragment artykułu "Financial Times", w którym napisano, że Rosja obniżyła próg użycia broni jądrowej. Zdaniem Ryszarda Petru z Trzeciej Drogi groźby w orędziu Putina wygłoszone zostały na użytek wewnętrzny, ponieważ za dwa tygodnie w Rosji są wybory prezydenckie. - Obecnie [Putin - red.] ma lepszą sytuację, ale to retoryka wewnętrzna. On chce mocno wygrać te wybory - mówił Petru.

- Ja wolę pana Macrona, który jest zaangażowany niż pacyfistę. Mamy wycofaną pozycję Niemiec, Wielka Brytania nie jest w Unii Europejskiej, wynik wyborów w USA jest niepewny. Cieszę się, że Francja przejmuje się losem Ukrainy - powiedział Petru. W ocenie polityka nie należy obawiać się, że Rosja podniosła wydatki na zbrojenia do 6 proc. PKB, ponieważ niemiecki PKB jest dwa razy większy niż rosyjski.

Oglądaj

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET