Zamknij

Rekordowe ceny paliw a zysk Orlenu. Czy koncern rzeczywiście „łupi kierowców”?

06.06.2022 15:45

Zysk netto Orlenu w pierwszym kwartale 2022 to 2,8 mld złotych, o 1 mld zł więcej, niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Dla kierowców sprawa jest jasna: wysokie ceny paliw napędzają wyniku Orlenu. - To nie takie proste – mówi nam Urszula Cieślak z BM Reflex.

Daniel Obajtek
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/East News

Ceny paliw coraz boleśniej uderzają kierowców po kieszeni. 6 czerwca na wielu stacjach za litr Pb 95 trzeba płacić ponad 8 zł. Na zadawane często pytanie „kiedy paliwo zacznie tanieć” eksperci nie mają optymistycznej odpowiedzi.

Rekordowo wysokie ceny, skonfrontowane ze wzrostem odnotowanych przez PKN Orlen zysków w pierwszym kwartale 2022 oraz informacjami o podwyższeniu modelowej marży rafineryjnej o ponad 100 procent w ciągu zaledwie miesiąca, to pożywka dla spekulacji. Tankujący paliwo uważają, że Orlen zarabia, windując ceny.

- Zyski Orlenu to zyski całej grupy, a więc z działalności prowadzonej w Polsce i za granicą. PKN Orlen zajmuje się nie tylko przerobem ropy naftowej i sprzedażą hurtową i detaliczną paliw. Globalizacja i rozszerzenie działalności powoduje, że zyski generowane są także w innych segmentach działalności, te rekordowe zyski nie są generowane przez rynek paliw – uspokaja podejrzliwych Urszula Cieślak.

Duży wzrost zysków Orlenu. Ale nie ze sprzedaży na stacjach

- Nikt tak bardzo nie łupił polskiego kierowcy, jak Orlen – opinię Donalda Tuska podziela wielu klientów, którzy muszą płacić krocie na stacjach. Argumenty przeciwko takiemu stwierdzeniu podane przez Daniela Obajtka nie przekonują wszystkich tankujących.

Czy rzeczywiście Orlen wykorzystuje sytuację, żeby osiągać rekordowe zyski? Spółka w omówieniu wyników finansowych podaje, że „sprzedaż paliwowa i pozapaliwowa w Polsce odpowiadała zaledwie za 10 procent zysku całego Koncernu”, zaznaczając, że w porównaniu do 2021 roku nie ma mowy o wzroście zysku w tym segmencie, a marża paliwowa w Polsce została obniżona.

„W pierwszym kwartale 2022 roku segment detaliczny wypracował 585 mln zł zysku EBITDA, czyli wynik na zbliżonym poziomie do analogicznego okresu roku ubiegłego. Wpływ na to miał przede wszystkim wzrost sprzedaży o 13 procent (r/r), w tym: benzyny o 16 procent, oleju napędowego o 12 procent i LPG o 8 procent. W Polsce sprzedaż wzrosła łącznie o 22 procent, przy niższej sprzedaży w Czechach o (-) 2 procent i na Litwie o (-) 4 procent oraz porównywalnej w Niemczech. Na wynik segmentu detalicznego i strukturę zysku EBITDA wpływ miał spadek marż paliwowych na rynku polskim, przy ich wzroście na rynku niemieckim, czeskim i litewskim (r/r). W efekcie sieć detaliczna w Niemczech odpowiadała za 40 procent wyniku EBITDA całego segmentu i była na zbliżonym poziomie do rezultatu wypracowanego na polskim rynku (44 procent)” – czytamy w objaśnieniu do wyników.

Z informacji wynika, że jeśli Orlen „łupie kierowców”, to robi to na swoich niemieckich stacjach. Zyski osiągane u naszych zachodnich sąsiadów, mimo znacznie niższego wolumenu sprzedaży, porównywalne są do wyników z naszego kraju. 

Informacja o wzroście modelowej marży rafineryjnej wzbudza jednak ciągle nieufność u części kierowców, którzy czują się oszukiwani. Urszula Cieślak w odpowiedzi na pytanie czy zyski Orlenu mogą być realizowane na poziomie rafinerii, a nie stacji paliw, przyznaje że ropa naftowa drożeje w innym tempie niż paliwa.

Marża rafineryjna w górę. Orlen zarabia na wysokich cenach jak Norwegia?

- Marża rafineryjna rzeczywiście jest obecnie wysoka. Ceny ropy nie rosły ostatnio tak szybko, jak ceny paliw gotowych. Ceny paliwa w hurcie są wyznaczane na poziomie notowań rynkowych, więc rafineria zyskuje. Trzeba mieć bowiem świadomość tego, że część paliwa trafia do naszego kraju w postaci gotowej i jest kupowana zgodnie z bieżącymi notowania z rynku ARA. Nie może być takiej sytuacji, że Orlen będzie rezygnował z marży, żeby ustalić cenę na niższą niż rynkowa. Oleju napędowego sprowadzamy z zagranicy około 30 procent całości konsumpcji. Stacje, na które trafi, będą też musiały go sprzedać. Jeśli byłby droższy od sprzedawanej przez PKN Orlen, to trzeba będzie w naturalny sposób dołożyć do interesu. Chodzi o to, że mechanizm jednolitego ustalenia ceny dla produktu krajowego i zagranicznego powoduje, że koncerny co prawda zarabiają więcej, ale zapewniają rentowność importu paliw - tłumaczy nam specjalistka BM Reflex.

Czy Orlen znajduje się więc w sytuacji, którą premier Morawiecki zarzuca Norwegii – osiągania nadmiarowych zarobków z powodu wysokich cen rynkowych powodowanych przez niezależne czynniki?

- Politykę chciałabym zostawić z boku. Nie wiemy jak długo taka sytuacja potrwa. Poziom cen paliw produkowanych w kraju i tych pochodzących z importu, a które pokrywają krajową konsumpcję, powinien być konkurencyjny. Nie może być tak, ze paliwa produkowane w kraju będą ustalane na poziomie znacznie poniżej cen paliw z importu, bo ten stanie się nieopłacalny – odpowiada Cieślak.

To tak nie działa – mówi Obajtek pytany o możliwość obniżenia marży, żeby ceny paliw na stacjach spadły. Trzeba przy tym pamiętać, że takie obiekty funkcjonują często jako samodzielne byty biznesowe, muszą więc zarobić na siebie sprzedażą własną.

- Inną sprawą jest marża właścicieli stacji. Na obiektach własnych Orlenu ceny za Pb 95 są wciąż niższe niż 8 zł, na stacjach franczyzowych ta bariera jest już pokonana. Także na stacjach niezależnych benzyna kosztuje 8,10-8,22 zł – one nie są stanie dopłacać do interesu i zrezygnować z realizowania marży. Hurtowa cena benzyny spot w PKN Orlen przekracza 8 zł, przedsiębiorcy nie mogą sobie pozwolić na sprzedawanie jej poniżej kosztu zakupu – wskazuje Urszula Cieślak.

loader

RadioZET.pl