Ceny nieruchomości zaczęły spadać. Deweloperom coraz trudniej to ukryć

3 min. czytania
04.11.2024 08:07
Obserwuj nas na Google

Minus 5 procent w ciągu zaledwie miesiąca - o tyle spadły średnie ceny mieszkań w Łodzi. Obniżki zaobserwowano także w kilku innych polskich miastach. Zadziałała niewidzialna ręka rynku - skomentowali eksperci z Tabelaofert.pl.

budowa bloku mieszkalnego
fot. Patryk Ogorzalek / Agencja Wyborcza.pl

Mieszkania tanieją. Bańka pękła?

W październiku 2024 roku ceny mieszkań spadły w siedmiu z siedemnastu monitorowanych przez portal Tabelaofert.pl miastach w Polsce. Największy spadek cen odnotowano w Łodzi (-5,0 procent). Następnie w rankingu spadków znalazły się: Rzeszów (-1,9 procent), Białystok (-1,3 procent) i Poznań (-1,0 procent). Nieznacznie potaniały mieszkania w Bydgoszczy (-0,1 procent) i aglomeracji trójmiejskiej (-0,5 procent). Spadki cen dotknęły także Kraków i Wrocław, gdzie ceny obniżyły się o 0,7 procent. W Łodzi spadek cen jest „wynikiem tego, że mieszkanie wprowadzane dopiero do sprzedaży, były niżej wyceniane od tych znajdujących się na rynku”.

Oglądaj

Spadek cen mieszkań w większości dużych miast to efekt zwiększonej podaży lokali na rynku. „Co ciekawe, to w tych miastach miał ostatnio miejsce największy przyrost nowej oferty” – czytamy w raporcie Tabelaofert.pl. Z kolei wzrost cen odnotowano przede wszystkim w miejscowościach, gdzie do sprzedaży trafiło niewiele nowych mieszkań. Wzrosty cen w dużych miastach odnotowano jedynie w Warszawie (+1,5 procent) i Gdańsku (+1,9 procent). „Ale warto dodać, że właśnie w tych miastach oferta w ostatnim okresie przyrastała wolniej niż w Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu i Łodzi”, co potwierdza tezę, że ceny rosną tam, gdzie podaż jest mniejsza – napisali autorzy raportu.

Fot.

W kilku mniejszych miastach również zaobserwowano wzrost cen. W Gdyni ceny wzrosły aż o 9,4 procent, a w Szczecinie o 4,0 procent. W Katowicach (+0,2 procent) Kielcach (+0,6 procent), Gliwicach (+0,8 procent) oraz aglomeracji śląskiej (+2,1 procent) poznańskiej (+3,4 procent) warszawskiej (+0,7 procent), a także w projektach wakacyjnych (+0,9 procent) również zanotowano nieznaczne wzrosty cen. Wzrost cen w mniejszych miastach analitycy tłumaczą uruchomieniem nowych projektów w bardziej prestiżowych lokalizacjach.

Redakcja poleca

Obecnie nominalnie najdroższym miastem jest Warszawa, gdzie średnia cena metra kwadratowego wynosi 17 382 zł. Na drugim miejscu znajduje się Kraków – 16 432 zł/m², a na trzecim Gdańsk - 14 882 zł/m². Z miast objętych badaniem najtańsze mieszkania można kupić w Radomiu – 8 660 zł/m² i Gliwicach – 9550 zł/m². Wraz ze spadkiem cen odnotowano także zwiększenie sprzedaży o 17,4 procent. Deweloperzy zintensyfikowali działania promocyjne, co przełożyło się na decyzje kupujących. Klienci ruszyli po mieszkania, szczególnie w miejscach, gdzie mogli liczyć na rabaty i atrakcyjne oferty.

Koniec bańki nieruchomości? „Zadziałała niewidzialna ręka rynku”

- Skoro inwestorzy prywatni odpowiadają dziś za budowę ponad 98 procent mieszkań w Polsce to nie mogło być inaczej. Zadziałała niewidzialna ręka rynku: duża podaż spowodowała w poprzednich miesiącach spadek sprzedaży, a to wymusiło obniżki cen i promocje, które w październiku zachęciły kupujących do podjęcia decyzji – wyjaśnił Robert Chojnacki, założyciel portalu Tabelaofert.pl. Zdaniem eksperta ceny mieszkań rosną jedynie tam, gdzie podaż lokali jest ograniczona.

Redakcja poleca

Oprócz korekty cen na wzrost sprzedaży wpłynęła także zmiana nastawienia kupujących. - Widać więc wyraźnie, że kupujący przestali czekać na zapowiadane dopłaty do kredytów, koncentrując się na atrakcyjnych cenowo opcjach – skomentował ekspert. Szczególnie dużym zainteresowaniem cieszyły się mieszkania spełniające dwa kryteria: niższa cena i lokalizacja poza granicami dużych miast. W tym segmencie sprzedaż w październiku wzrosła aż o 52,2 procent.

Fot.

- Każdy spadek cen nie trwał długo i nie był głębszy niż kilka procent. Klienci dobrze to rozumieją – korzystają z okazji i kupują, nie licząc na wsparcie państwa, nawet jeśli oznacza to horrendalnie wysokie obciążenie kredytowe. W efekcie nabywają często mniejsze mieszkania lub te położone dalej od centrum – podsumował Robert Chojnacki.

Źródło: Radio ZET/Tabelaofert.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET