Ceny nieruchomości zaczęły spadać. Deweloperom coraz trudniej to ukryć
Minus 5 procent w ciągu zaledwie miesiąca - o tyle spadły średnie ceny mieszkań w Łodzi. Obniżki zaobserwowano także w kilku innych polskich miastach. Zadziałała niewidzialna ręka rynku - skomentowali eksperci z Tabelaofert.pl.
Mieszkania tanieją. Bańka pękła?
W październiku 2024 roku ceny mieszkań spadły w siedmiu z siedemnastu monitorowanych przez portal Tabelaofert.pl miastach w Polsce. Największy spadek cen odnotowano w Łodzi (-5,0 procent). Następnie w rankingu spadków znalazły się: Rzeszów (-1,9 procent), Białystok (-1,3 procent) i Poznań (-1,0 procent). Nieznacznie potaniały mieszkania w Bydgoszczy (-0,1 procent) i aglomeracji trójmiejskiej (-0,5 procent). Spadki cen dotknęły także Kraków i Wrocław, gdzie ceny obniżyły się o 0,7 procent. W Łodzi spadek cen jest „wynikiem tego, że mieszkanie wprowadzane dopiero do sprzedaży, były niżej wyceniane od tych znajdujących się na rynku”.
Spadek cen mieszkań w większości dużych miast to efekt zwiększonej podaży lokali na rynku. „Co ciekawe, to w tych miastach miał ostatnio miejsce największy przyrost nowej oferty” – czytamy w raporcie Tabelaofert.pl. Z kolei wzrost cen odnotowano przede wszystkim w miejscowościach, gdzie do sprzedaży trafiło niewiele nowych mieszkań. Wzrosty cen w dużych miastach odnotowano jedynie w Warszawie (+1,5 procent) i Gdańsku (+1,9 procent). „Ale warto dodać, że właśnie w tych miastach oferta w ostatnim okresie przyrastała wolniej niż w Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu i Łodzi”, co potwierdza tezę, że ceny rosną tam, gdzie podaż jest mniejsza – napisali autorzy raportu.
W kilku mniejszych miastach również zaobserwowano wzrost cen. W Gdyni ceny wzrosły aż o 9,4 procent, a w Szczecinie o 4,0 procent. W Katowicach (+0,2 procent) Kielcach (+0,6 procent), Gliwicach (+0,8 procent) oraz aglomeracji śląskiej (+2,1 procent) poznańskiej (+3,4 procent) warszawskiej (+0,7 procent), a także w projektach wakacyjnych (+0,9 procent) również zanotowano nieznaczne wzrosty cen. Wzrost cen w mniejszych miastach analitycy tłumaczą uruchomieniem nowych projektów w bardziej prestiżowych lokalizacjach.
Obecnie nominalnie najdroższym miastem jest Warszawa, gdzie średnia cena metra kwadratowego wynosi 17 382 zł. Na drugim miejscu znajduje się Kraków – 16 432 zł/m², a na trzecim Gdańsk - 14 882 zł/m². Z miast objętych badaniem najtańsze mieszkania można kupić w Radomiu – 8 660 zł/m² i Gliwicach – 9550 zł/m². Wraz ze spadkiem cen odnotowano także zwiększenie sprzedaży o 17,4 procent. Deweloperzy zintensyfikowali działania promocyjne, co przełożyło się na decyzje kupujących. Klienci ruszyli po mieszkania, szczególnie w miejscach, gdzie mogli liczyć na rabaty i atrakcyjne oferty.
Koniec bańki nieruchomości? „Zadziałała niewidzialna ręka rynku”
- Skoro inwestorzy prywatni odpowiadają dziś za budowę ponad 98 procent mieszkań w Polsce to nie mogło być inaczej. Zadziałała niewidzialna ręka rynku: duża podaż spowodowała w poprzednich miesiącach spadek sprzedaży, a to wymusiło obniżki cen i promocje, które w październiku zachęciły kupujących do podjęcia decyzji – wyjaśnił Robert Chojnacki, założyciel portalu Tabelaofert.pl. Zdaniem eksperta ceny mieszkań rosną jedynie tam, gdzie podaż lokali jest ograniczona.
Oprócz korekty cen na wzrost sprzedaży wpłynęła także zmiana nastawienia kupujących. - Widać więc wyraźnie, że kupujący przestali czekać na zapowiadane dopłaty do kredytów, koncentrując się na atrakcyjnych cenowo opcjach – skomentował ekspert. Szczególnie dużym zainteresowaniem cieszyły się mieszkania spełniające dwa kryteria: niższa cena i lokalizacja poza granicami dużych miast. W tym segmencie sprzedaż w październiku wzrosła aż o 52,2 procent.
- Każdy spadek cen nie trwał długo i nie był głębszy niż kilka procent. Klienci dobrze to rozumieją – korzystają z okazji i kupują, nie licząc na wsparcie państwa, nawet jeśli oznacza to horrendalnie wysokie obciążenie kredytowe. W efekcie nabywają często mniejsze mieszkania lub te położone dalej od centrum – podsumował Robert Chojnacki.
Źródło: Radio ZET/Tabelaofert.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET