„Spirala presji płacowej kręci się jak karuzela”. Efekt wzrostu pensji minimalnej
Wysoki wzrost płacy minimalnej, która od 1 stycznia 2023 wynosi 3490 zł brutto, „mocno namieszał w firmach”. Pracownicy, których pensje nagle znalazły się w okolicach ustawowego minimum, zaczęli tłumnie zgłaszać się po podwyżki. - W wielu przedsiębiorstwach to poważny problem – ostrzegła Dorota Siedziniewska – Brzeźniak, ekspert rynku pracy IDEA HR Group.
Płaca minimalna wzrosła z 3010 zł brutto do 3490 zł brutto, a to jeszcze nie koniec: w lipcu 2023 pracowników z takim wynagrodzeniem czeka kolejna podwyżka, tym razem do 3600 zł brutto. To efekt wysokiej inflacji i jeszcze wyższego wzrostu cen w sklepach: codzienne zakupy podrożały rok do roku o niemal 26 procent, co najbardziej dotknęło Polaków o najniższych dochodach. „Wzrost płacy minimalnej to dobra wiadomość dla osób słabo uposażonych i bardzo zła dla przedsiębiorców, którzy muszą rekompensować innym pracownikom wzrosty wymuszone przez system” – przekazała IDEA HR Group.
Płaca minimalna dogania wyższe pensje. Pracownicy chcą podwyżek
Wzrost najniższej płacy o 480 zł brutto zachęcił pracowników, którzy zarabiali dotychczas kilkaset złotych ponad ustawowe minimum, do starania się o analogiczną podwyżkę. - Tak wielki wzrost spowodował, że pracownicy mówią wprost, że ich wynagrodzenia również powinny wzrosnąć przynajmniej o 500 złotych brutto – poinformowała Dorota Siedziniewska – Brzeźniak. Jak rozmawiać z szefem, żeby przekonać go do podwyżki, doradził w podcaście „Biznes. Między wierszami” Krzysztof Inglot, założyciel Personnel Service.
Dorota Siedziniewska – Brzeźniak stwierdziła, że takiej sytuacji przedsiębiorstwa mogły się spodziewać. Wysoki wzrost pensji minimalnej sprawi, że więcej osób będzie zarabiać najniższą krajową, a siatka płac znacznie się spłaszczy.
- Spirala presji płacowej kręci się jak karuzela. Sytuacja jest poważna, bo pracownicy, którzy dotychczas zarabiali 3500 złotych brutto czy nawet 4000 złotych brutto właściwie są o krok od zarabiania najniższej krajowej. Mamy więc do czynienia ze spłaszczeniem siatek wynagrodzeń. Pracownicy proszą o podwyżki, co powoduje, że szczebel po szczeblu niemal każdy oczekuje wzrostu pensji – zauważyła ekspertka i dodała, że nie wszystkie przedsiębiorstwa będzie stać na spełnienie oczekiwań zatrudnionych.
- Tutaj mamy skok. Niecałe 500 złotych brutto wzrostu pensji dla pracownika trudno wpisać w budżet firmy sektora MŚP czy firmy zajmującej się przemysłem. Pracownicy ustawiają się w kolejkach po podwyżkę i takich apeli z ich strony będzie w tym roku więcej, bo przecież drugi wzrost płacy minimalnej zaplanowano na lipiec – zauważyła Dorota Siedziniewska – Brzeźniak.
Ekspertka wskazała także na inne problemy z wynagrodzeniami, jakie wywołała podwyżka płacy minimalnej wraz ze zwolnieniami podatkowymi.
- Otrzymujemy wiele sygnałów, że np. w gastronomii młodzi pracownicy zarabiają więcej niż ich kierownicy. Jak to możliwe? Osoby do 26. roku życia mają nieozusowane pensje, co oznacza, że z ich wynagrodzenia zabieranych jest mniej zaliczek podatkowych. Pracownik etatowy powyżej 26 lat musi więc brutto zarabiać prawie 5 tysięcy złotych, by otrzymywać podobne wynagrodzenie. To będzie generować konflikty w wielu firmach i znów konieczność wprowadzania finansowych gradacji – zapowiedziała Dorota Siedziniewska – Brzeźniak.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET