Zamknij

Agnieszka Holland: Boję się wprowadzenia stanu wojennego i rozlewu krwi

29.10.2020 06:54

- Myślę, że Jarosław Kaczyński to człowiek, który ma w sobie głęboko zakodowaną cywilizację śmierci, że jest w nim coś straceńczego i że on dąży do konfliktu. Że konflikt jest jedyną sytuacją, którą on rozumie i która jest jego naturą – ocenia Gość Radia ZET, reżyserka Agnieszka Holland.

Jej zdaniem prezes PiS dolewa oliwy do ognia i prowokuje. - Jego paranoidalne wystąpienia, krzyczenie na tych młodych ludzi, obrażanie ich, lżenie, nawoływanie bojówek to nawoływanie do wojny domowej, do niekontrolowanych zamieszek – ocenia Holland. Gość Radia ZET uważa, że protestów po orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego nie da się zatrzymać „przyciśnięciem guzika”, bo „potrzeba protestowania, gniew i opór wobec arbitralnych decyzji pseudo TK, wicepremiera Kaczyńskiego, jest głęboki i ogromny”. - Jako 38 mln naród jesteśmy zakładnikami człowieka, który nie jest zupełnie zrównoważony. Zgodziliśmy się na to, żeby oddać mu pełnię władzy i jesteśmy teraz tego ofiarami – komentuje Holland.

"Wyrosło nowe pokolenie"

Reżyserka filmowa i teatralna przyznaje, że trochę zaskoczyła ją skala protestów i to, kto bierze w nich udział. - Zaskoczyła mnie ogromna reprezentacja ludzi młodych i to bardzo – dodaje. Jej zdaniem, takiej młodzieży nie widzieliśmy jeszcze na ulicach polskich miast i miasteczek. - Wyrosło nowe pokolenie. 5 lat PiS-u i wiele lat edukacji religijnej w szkołach wytworzyło pewną świadomość nowego pokolenia, która nie mieści się w schematach. To zupełnie inni ludzie – uważa gość Beaty Lubeckiej. Zdaniem Agnieszki Holland „młode kobiety są bardzo blisko ziemi i widzą i wyczuwają to, co jest istotne dla życia a nie dla jakichś fantomów”.

Pytana przez Beatę Lubecką o to, jak jej zdaniem zakończy się Strajk Kobiet, reżyserka odpowiada: - Liczę, że w tej formacji, która teraz rządzi, znajdą się ludzie dostatecznie rozsądni, żeby powstrzymać to szaleństwo.

Agnieszka Holland: Władza powinna rozmawiać z protestującymi i zawrzeć rodzaj paktu

- Boję się, że zostanie wprowadzony stan wyjątkowy i to nie ten epidemiologiczny, ale właściwe stan wojenny. Boję się, że eskalacja może doprowadzić do niebezpiecznych sytuacji i nawet rozlewu krwi – mówi Agnieszka Holland w internetowej części programu. Pytana o prezydenta, który zabrał głos ws. protestów, reżyserka odpowiada, że zrobił to za późno. - To powinno być powiedziane przed wyrokiem. W tej chwili w żądaniach i oczekiwaniach jesteśmy już dużo dalej – dodaje. Co powinna zrobić władza? - Przede wszystkim rozmawiać z protestującymi i zawrzeć jakiś rodzaj paktu – uważa gość Bety Lubeckiej. Zdaniem Holland, w Polsce nie ma u próby porozumienia się ze społeczeństwem na „prawdziwej platformie szczerości i wzajemnego szacunku”. - Ta władza po prostu nie nadaje się do rządzenia i rozmów ze społeczeństwem. Może tylko puszczać dreszcze i pobudzać ludzi do strachu – komentuje.

Mazanie po budynkach? "To brzydkie i niesłuszne"

Protest w kościołach? - Nie należy mazać po budynkach, szczególnie sakralnych. To jest brzydkie, niesłuszne. Ale to, co się dzieje, co wygadują hierarchowie, żeby zwalczać tęczową zarazę i de facto nawołują do pogromów no to come on! Za to się płaci – ocenia Agnieszka Holland. Jej zdaniem sojusz ołtarza z tronem jest bardzo kosztowny dla ołtarza.

Holland: Kaczyński pokazuje ludziom gest Kozakiewicza

Reżyserka uważa, że Jarosław Kaczyński pokazuje ludziom „gest Kozakiewicza”. - Najpierw skłaniając magister Przyłębską do tego, żeby w tym momencie ogłosiła orzeczenie, a potem występując i napuszczając ludzi jednych na drugich, obrażając ich, pokazując, że ma gdzieś ich postulaty, lęki ich zdrowie i życie – mówi Gość Radia ZET.

"Obawiam się, że trzeba będzie inaczej myśleć o robieniu i dystrybuowaniu filmów"

- Branża filmowa jest w strasznym kryzysie. Zarówno produkcja jak i dystrybucja oraz kina. Jeżeli to będzie trwało długo, utrwalą się nawyki strachu, jeśli nawet będzie jakaś pomoc, obawiam się, że trzeba będzie myśleć zupełnie inaczej o robieniu i dystrybuowaniu filmu – mówi reżyserka Agnieszka Holland w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. Jej zdaniem kina mogą stać się „ekskluzywnym miejscem jak teatry czy opery”.

Reżyserka zdradza również, że interweniuje w sprawie zamkniętej warszawskiej „Kinoteki”. - Napisałam apel do miasta, żeby udzieliło pomocy. To bardzo kulturotwórcze miejsce – zbiór 2 teatrów, kino, kawiarnia artystyczna. Byłaby to straszna szkoda, gdyby to miejsce zginęło – komentuje.

Agnieszka Holland: Mieliśmy kręcić nowy serial w Paryżu...

Holland mówi także o tym, jak pandemia pokrzyżowała jej filmowo-serialowe plany. - Miałam teraz robić serial dla Apple TV. Mieliśmy kręcić w Paryżu nowy serial sensacyjno-polityczny. Ale niestety zostało to zawieszone z powodu wirusa – tłumaczy reżyserka.

RADIOZET/MA