Dziemianowicz-Bąk: kandydat na prezydenta w grudniu. W grze więcej nazwisk

30.11.2019 08:49
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk
fot. RsdioZET

To, kogo wskażemy jako kandydata lub kandydatkę na prezydentkę, nie będzie wymagało walki, ponieważ Lewica ze sobą nie walczy, Lewica ze sobą rozmawia. Prowadzimy rozmowy, analizujemy sytuację, zastanawiamy się, kto będzie najlepszą osobą jako kandydat lub kandydatka. Znajdujemy się w takiej sytuacji, że nie mamy złych nazwisk, nie mamy złych kandydatur. I w grudniu ogłosimy, kto to będzie - mówiła w Radiu ZET posłanka klubu Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. 

 

Łukasz Konarski: Posłanka Lewicy, Agnieszka Dziemanowicz-Bąk. Jak długo pani zdaniem Marian Banaś będzie prezesem NIK-u?

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk: Prezes Marian Banaś jak na razie pozostaje pancernym Marianem i deklaruje, że nie ustąpi. Czy uda się go odwołać, to jest dobre pytanie, które, myślę, zadają sobie wszyscy w tej chwili na Nowogrodzkiej. Słyszymy, że PiS daje ultimatum, daje czas Marianowi Banasiowi – tydzień na dymisję, Ale w zasadzie można się pytać: i co wtedy? Na razie te pohukiwania ze strony Nowogrodzkiej nie przyniosły żadnych efektów. To jest nawet nieco zabawne, że Marian Banaś okazał się pierwszym takim politykiem, który jest w stanie pokazać słabość Jarosława Kaczyńskiego i mu się przeciwstawić. Ale ta cała sytuacja, oczywiście nie ma w niej nic zabawnego – to, że na czele NIK-u stoi człowiek, wobec którego teraz już także CBA ma poważne wątpliwości, który ma związki prawdopodobnie ze światem przestępczym, który zataił informacje w swoim oświadczeniu majątkowym. To pokazuje o słabości tego państwa. Ale oczywiście o słabości tego państwa PiS-u świadczy też to, jak długo służby były niezdolne do działania. To znaczy albo mamy do czynienia z taką sytuacją, w której służby wiedziały o wątpliwościach, wiedziały o tych zarzutach i nie poinformowały skutecznie władz przed powołaniem pana Mariana Banasia na tę funkcję, albo służby są tak nieudolne, że nie były w stanie zapobiec temu powołaniu.

To zaraz o wszystkim porozmawiamy po kolei. Ale pani zdaniem czy jest taka możliwość, żeby np. przez pięć najbliższych lat Marian Banaś był po prostu szefem NIK-u mimo tych różnych problemów, zarzutów, medialnych, niemedialnych itd.?

Myślę, że jest to możliwe. Jeżeli w istocie okaże się, że aby odwołać Mariana Banasia, jeśli nie będzie chciał się podać do dymisji, konieczna byłaby zmiana konstytucji, no to na całe szczęście PiS większości konstytucyjnej nie ma. Jeżeli chodzi o Lewicę, Lewica mówi jednoznacznie: ręce precz od konstytucji. Nie pozwolimy, nie damy PiS-owi możliwości grzebania przy ustawie zasadniczej, ponieważ zdajemy sobie sprawę z tego, że nie skończyłoby się na sprawie Mariana Banasia, na zmianie tych przepisów.

A na czym?

...tylko, myślę, jest szereg kwestii, które PiS chętnie zmieniłoby w konstytucji. Myślę, że kwestie związane z prawami człowieka. Te ostatnie lata rządów…

Rozumiem, że to byłaby możliwość do tego, żeby odwoływać kolejnych niewygodnych dla rządu funkcjonariuszy, urzędników itd.

Oczywiście. PiS pokazało przez ostatnie 4 lata, jak krok po kroku stara się sobie podporządkować cały system demokratyczny, to znaczy sądownictwo, wymiar sprawiedliwości. Umożliwienie grzebania przy konstytucji byłoby szalenie ryzykowne, więc na to Lewica z całą pewnością się nie zgodzi.

Wyobraźmy sobie taką sytuację, że Marian Banaś nie podaje się do dymisji. Jak będzie wtedy wyglądało kontrolowanie rządu pani zdaniem?

To jest także dobre pytanie.

Dociśnie czy może nie?

To w ogóle, że stawiamy takie pytania, pokazuje, jak w groźniej i niebezpiecznej jesteśmy sytuacji. Mamy tutaj do czynienia w zasadzie nie z dyskusją na temat tego, kto powinien pełnić tak ważne funkcje państwowe, tylko ze swojego rodzaju wojną gangów, to znaczy mamy raport CBA, w którego posiadaniu jest pan premier. Z jakiegoś powodu nie chce go udostępnić, nie chce go ujawnić, mimo tego, że Lewica wystąpiła z takim apelem, z takim wnioskiem do pana premiera. Nie wiemy, co się w tym raporcie znajduje. To, że PiS w ciągu dwóch dni zmieniło w zasadzie zdanie na temat pana Mariana Banasia, to znaczy jeszcze dwa dni temu z jego rekomendacji osoby, które były przez niego rekomendowane, zostały głosami PiS-u wskazane na wiceprezesów.

Ale też padły słowa, że jednak sprawa Mariana Banasia nie jest wyjaśniona.

Co tam jest jeszcze? Bo ta sprawa nie dotyczy jednej osoby. Trzeba byłoby być bardzo naiwnym, żeby sądzić, że sam jeden Marian Banaś jest tutaj problemem. Nie, problemem są służby, które dopuściły do jego powołania, problemem są te niejawności, te haki, jakie być może czy to Marian Banaś ma na PiS, czy to PiS ma na Mariana Banasia. Jest wiele państw, w których oczywiście funkcjonują mafie. Można powiedzieć, że każde państwo ma swoją mafię. Problem zaczyna się wtedy, kiedy mafia zaczyna mieć w rękach państwo. A tutaj ta sytuacja, związki tak ważnego urzędnika ze światem przestępczym, Niejasności, jeżeli chodzi o układ z partią rządzącą, bliskie związki pana Banasia z premierem Morawieckim, to znaczy ja myślę, że taka powściągliwość premiera Morawieckiego w kwestiach tego, czy powinien podać się do dymisji pan Marian Banaś, czy też nie, wynikają z tej bliskości pana premiera do prezesa NIK-u. Ja przypomnę, że przecież to premier Morawiecki uczynił z pana Banasia szefa…

Ministra finansów.

Ministra finansów, wcześniej szefa Krajowej Administracji Sądowej, czyli swojego oczka w głowie. To rzuca cień na pana premiera i cała ta sytuacja jest bardzo niejasna dla opinii publicznej.

A co pani sądzi o samym spotkaniu: Banaś, Kamiński, Kaczyński?

To, że szeregowy poseł, poseł Kaczyński spotyka się i próbuje wywrzeć presję, poprosić czy zaapelować, czy wyrazić oczekiwanie dymisji, no to pokazuje, gdzie PiS chciałoby widzieć ośrodek władzy. Dziś wiceprezes PiS-u sugeruje, że pan poseł Kaczyński zna treść raportu CBA. W jakim trybie poznał tę treść? Dlaczego poznał tę treść? Dlaczego opinia publiczna nie może jej poznać, a zna ją szeregowy poseł Kaczyński? To wszystko jest szalenie niepokojące i po prostu pokazuje, kim czuje się Jarosław Kaczyński w Polsce.

Ale rozumiem, że coś się tu zacięło. Bo jednak prezes PiS-u nie jest w stanie wymusić dymisji na Marianie Banasiu.

Nie jest w stanie wymusić tej dymisji najwyraźniej i PiS znalazło się w pewnym potrzasku. Ale ja chciałabym zwrócić jeszcze na jedną rzecz uwagę. Nawet jeśli pan Marian Banaś poda się do dymisji, nawet jeśli jakoś uda się go odwołać, to to, wbrew temu, co chciałoby sądzić PiS, absolutnie nie kończy sprawy. Ponieważ tak, jak powiedziałam, w tę sprawę uwikłanych jest dużo więcej osób. Odpowiedzialność za tę sprawę ponoszą chociażby służby. Ja sądzę, że dymisja powinna czekać również pana Kamińskiego jako szefa służb, który, tak jak powiedziałam, albo prowadzi służby w sposób nieudolny, albo celowo wprowadza w błąd.

A da się odwołać Mariana Banasia bez zmiany konstytucji?

Opinie na ten temat są podzielone. To, co jest możliwe, to doprowadzenie do tego, żeby Sejm głosował nad uchyleniem immunitetu pana Mariana Banasia i do tego powinniśmy dążyć, natomiast pierwszym krokiem powinno być ujawnienie raportu służb, w którego posiadaniu jest pan premier i z którego słów można wnioskować, że w tym raporcie znajdują się naprawdę poważne zarzuty. Zresztą sam fakt, że CBA skierowało zawiadomienie do prokuratury, także to sugeruje. Opinia publiczna ma prawo poznać treść tego raportu i kulisy całej sprawy.

Zmieńmy temat. Jaki projekt ustawy teraz zgłosi Lewica?

Lewica zgłosiła już projekt ustawy o systemie emerytalnym wprowadzającym minimalną emeryturę na poziomie 1600 zł oraz limit dość wysoki emerytury maksymalnej. To była niejako odpowiedź na takie zagmatwanie się PiS-u w tym, czy chcą znieść limit trzydziestokrotności, czy nie chcą znieść limitu trzydziestokrotności, chcą zmieniać system emerytalny czy nie. Lewica mówi jasno: zbudujmy sprawiedliwy, solidarny system emerytalny, taki, który z jednej strony osobom najmniej zarabiającym gwarantowałby godne życie na emeryturze, z drugiej strony pozwalałby na dokładanie się przez tych lepiej zarabiających więcej do budżetu.

Jaki będzie następny projekt?

Kolejne projekty, jakie będziemy składać, będą dotyczyły zarówno kwestii wolności i praw człowieka, jak i kwestii socjalnych. Z pewnością zgłosimy projekt dotyczący zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia do poziomu 6,8%. Docelowo chcemy, żeby te nakłady był jeszcze wyższe, bo to jest palący problem Ochrona zdrowia potrzebuje dofinansowania, tak żeby można było zwiększyć liczbę lekarzy, żeby pacjenci nie musieli czekać w wielomiesięcznych kolejkach i żeby można było obniżyć ceny leków, bo to też jest istotny projekt Lewicy, żeby leki na receptę kosztowały maksymalnie 5 zł.

To będzie na najbliższym posiedzeniu Sejmu? Jeżeli będziemy znali termin tego posiedzenia.

Nie sądzę, żeby było to na najbliższym posiedzeniu Sejmu, chociaż tutaj żadne decyzje jeszcze nie zapadły, ale najpierw musielibyśmy również poznać termin tego posiedzenia. Ten termin nie jest jeszcze znany, więc trudno mi odpowiedzieć na to pytanie.

Kiedy projekt w sprawie dopuszczalności przerywania ciąży?

Mam nadzieję, że w ciągu najbliższych miesięcy projekt dopuszczający przerywanie ciąży do 12. tygodnia bezpłatnie i bezpiecznie jest projektem przygotowanym, Lewica go ma i w odpowiednim momencie z całą pewnością go zgłosimy.

Jaki jest ten moment? Na jaki moment państwo czekają?

To jest dyskusja tocząca się wewnątrz klubu, mam nadzieję, że nie będziemy z nim zwlekać, też tak deklarowaliśmy, mam takie deklaracje ze strony klubu, że będzie to prędzej niż później.

Państwo czekają na jakiś kontrprojekt, żeby zgłosić swój, czy po prostu chcą wyjść z tą dyskusją?

Nie, planujemy kalendarz projektów, zgłaszamy je po kolei. Oczywiście ten projekt związany z systemem emerytalny wynikał niejako z sytuacji i z dyskusji, która się rozpoczęła. Oczywiście takim istotnym projektem będzie projekt wprowadzający trzeci próg podatkowy, ponieważ w odróżnieniu od PiS-u Lewica jest odpowiedzialna i kiedy zgłaszamy projekty reformujące system ochrony zdrowia czy wprowadzające te nisko płatne leki, to chcemy jasno powiedzieć, skąd na to pieniądze.

Ale czy ustawa o dopuszczalności przerywania ciąży – można powiedzieć, że za pół roku będzie ten projekt?

Jestem przekonana, że w ciągu kilku miesięcy on zostanie zgłoszony.

Wie pani, kiedy Sejm znowu rozpocznie prace?

Nie mam pojęcia, kiedy Sejm znowu rozpocznie prace. Jesteśmy wszyscy w stanie takiego oczekiwania, z dnia na dzień możemy otrzymać informację o kolejnym posiedzeniu, nie wspominając oczywiście o porządku tego posiedzenia. Być może jeszcze pani marszałek Witek zastanawia się, które tym razem głosowanie anulować, a które przerwać, a które dopuścić, może tutaj sprawa, myślę, pana Mariana Banasia również rzutuje na ten harmonogram Sejmu. Posłowie, posłanki opozycji są trzymani w niewiedzy. Nie wiemy, kiedy rozpocznie się następne posiedzenie, nie wiemy, jaki będzie jego porządek. Prawdopodobnie dowiemy się w ostatniej chwili, bo tak działa PiS, w taki sposób chce… Deklaruje, że chce współpracować, deklaruje, że chce rozmawiać, ale robi wszystko, żeby tę rozmowę uniemożliwić.

No właśnie, premier zaapelował wczoraj, żeby opozycja pomogła w jakimś dobrym rządzeniu itd. Coś tu nie działa.

Lewica mówi jasno: Lewica chce być opozycją konstruktywną. Nad każdym projektem ustawy, nad każdą debatą będziemy się pochylać merytorycznie, analizować. Zresztą daliśmy temu przykład podczas głosowań na poprzednim posiedzeniu. W przypadku głosowania nad podwyżką akcyzy ja i kilkoro moich kolegów, koleżanek z klubu głosowaliśmy za, część posłów, posłanek Lewicy się wstrzymała, inni byli przeciwni. W każdym razie to pokazuje, że w naszym klubie, w klubie Lewicy jest dyskusja i dyskutujemy merytorycznie na argumenty i takie podejmujemy decyzje w trakcie głosowań.

Mam cytat nawet: „Staramy się wyciągać rękę do opozycji. Chcemy prosić o konstruktywną współpracę”.

To z całą pewnością opozycja w postaci Lewicy oczywiście jest opozycją konstruktywną i tę rękę wyciąga. Ja mam nadzieję, że projekt, który został zgłoszony, projekt o systemie emerytalnym i o wprowadzeniu minimalnej emerytury i jednocześnie zniesieniu limitu trzydziestokrotności będzie znakomitą okazją, żeby partia rządząca wykazała się tą chęcią współpracy. Jeżeli on będzie procedowany, jeżeli on będzie procedowany, a nie włożony do zamrażarki, będziemy mieli sygnał, że w istocie po pierwsze PiS chce reformować system emerytalny, a po drugie nie rzuca słów na wiatr, kiedy mówi, że chce współpracować.

Jak te słowa pana premiera mają się do tego, żeby tutaj odwołać panią Magdalenę Biejat ze stanowiska szefowej komisji polityki społecznej i rodziny?

No właśnie nijak się nie mają, ponieważ pani posłanka Biejat nawet nie miała jeszcze okazji, żeby się wykazać jako przewodnicząca tej komisji. Nie miała okazji udowodnić, że będzie dobrą przewodniczącą tej komisji, będzie dbała o to, żeby prace toczyły się sprawnie, rzetelnie, w atmosferze dialogu i merytorycznej dyskusji. To znowu jest taka sytuacja, kiedy posłowie Solidarnej Polski czy w ogóle Zjednoczonej Prawicy chcieliby nie tyle odwołać, ponieważ tu nie ma żadnych przesłanek do odwołania, tylko anulować wybór pani posłanki Biejat, w którym to wyborze sami uczestniczyli. Kiedy pytamy ich, dlaczego, o co chodzi, co się zmieniło…

O poglądy.

...informują, że nie zapoznali się wcześnie z poglądami nie tylko pani posłanki Biejat, ale w ogóle całej Lewicy, więc jeżeli partia rządząca nie jest świadoma tego, jakie ugrupowania trafiają do Parlamentu, no to myślę, że żeby konstruktywnie bądź niekonstruktywnie współpracować, to jednak pewnej wiedzy brakuje.

A będą jakieś rozmowy z PiS-em, żeby to stanowisko utrzymała czy nie?

Czekamy na razie na oficjalne decyzje, na jakąś oficjalną procedurę. Nie będziemy tutaj negocjować żadnych podmianek ani jakichś ruchów, ponieważ naszym zdaniem nie ma to absolutnie żadnego sensu. Po pierwsze pani posłanka Biejat jest osobą kompetentną w tym zakresie, po drugie nie znajdzie się nikt w klubie Lewicy, kto miałby odmienne poglądy na politykę rodzinną, politykę społeczną czy kwestie praw kobiet czy praw człowieka...

Po prostu państwu zabiorą tę komisję.

Jeżeli będą chcieli, to oczywiście zabiorą, ale skompromitują się w ten sposób, ponieważ panuje pewien obyczaj parlamentarny, w którym to obyczaju chcieli uczestniczyć...

Wielokrotnie był on zmieniany.

Ale pani posłanka Biejat została przewodniczącą również głosami PiS-u, no to jeżeli kwestionują wiedzę i kompetencję swoich własnych posłów, jeżeli uważają, że fakt, że w prezydium tej komisji zasiadają dwie reprezentantki PiS-u i te dwie reprezentantki nie będą w stanie powstrzymać działań, o które podejrzewają panią posłankę Biejat przedstawiciele Zjednoczonej Prawicy, no to wystawiają tylko sobie świadectwo i własnej partii. PiS w tej konkretnej komisji ma większość i jeżeli będzie chciało, to nie będzie procedowało rozmaitych projektów.

Czy będzie pani walczyła o nominację Lewicy na kandydatkę na prezydenta Polski?

To, kogo wskażemy jako kandydata lub kandydatkę na prezydentkę, nie będzie wymagało walki, ponieważ Lewica ze sobą nie walczy, Lewica ze sobą rozmawia. Prowadzimy rozmowy, analizujemy sytuację, zastanawiamy się, kto będzie najlepszą osobą jako kandydat lub kandydatka. Znajdujemy się w takiej sytuacji, że nie mamy złych nazwisk, nie mamy złych kandydatur. I w grudniu ogłosimy, kto to będzie.

W grudniu już?

Do końca grudnia… Myślę, że to nazwisko pojawi się już w grudniu, no być może na początku stycznia, ale chciałabym, chcielibyśmy, żeby ono pojawiło się jeszcze w grudniu.

Ale jest to wybór między dwoma politykami czy szerszy?

Nie, jest to zdecydowanie szerszy wybór, ponieważ tak jak powiedziałam, w klubie Lewicy, w środowisku Lewicy w ogóle, nie tylko parlamentarnym, ale także pozaparlamentarnym, jest wiele znakomitych nazwisk, nie ma sensu na początku już zakładać, że... jakoś nadmiernie ich ograniczać.

RadioZET.pl