Zamknij

Inicjator "Góralskiego Veta": To my stoimy w prawie, rząd jest rebeliantem

12.01.2021 06:15

- Restrykcje są niekonstytucyjne i bezprawne. My stoimy w prawie, a rząd jest rebeliantem. My do rebelii rządu nie chcemy się przyłączać – mówi Gość Radia ZET Sebastian Pitoń, inicjator akcji protestacyjnej „Góralskie Veto”.

Sebastian Pitoń, dopytywany przez Beatę Lubecką o pomoc od rządu, którą zapowiedział wicepremier Jarosław Gowin, architekt z Kościeliska odpowiada: - Rząd chce nas przekupywać naszymi własnymi pieniędzmi, bo to my będziemy musieli oddać te pieniądze, my poniesiemy koszty inflacji.  – To nie jest tak, że ministrowie zrzucili się i dali nam miliard. Wykreowali go czy wydrukowali – dodaje. Pitoń podkreśla, że górale „uważają za śmieszne i szkodliwe zasypywanie dziur, które tworzy rząd”. Ile osób przyłączy się do akcji protestacyjnej? - Myślę, że wszyscy. Liczę na to, że przyłączy się do nas cała Polska – mówi Sebastian Pitoń.

Pytany, jak w takim razie rządzący mogliby zrekompensować przedsiębiorcom straty, Gość Radia ZET odpowiada, że „gwałtownie obniżyć podatki oraz pewne trudności w prowadzeniu działalności gospodarczej”. - Gdyby zlikwidować podatek dochodowy, zmniejszyć VAT do 15 proc., to byłoby to dobre działanie – ocenia inicjator „Góralskiego Veta”.  

Górale głosują na Prawo i Sprawiedliwość? - To nie jest tak, że górale głosowali na PiS. Górale są ludźmi konserwatywnymi i w dużej mierze katolikami. PiS tworzyło złudzenie partii konserwatywnej, sprzyjającej katolicyzmowi. Druga strona negowała tę pozycję i górale w sytuacji trochę bezalternatywnej wybrali PiS – tłumaczy gość Beaty Lubeckiej. - Ale to nie jest tak, że wszyscy. Z 60 proc. pewnie tak– ocenia Pitoń. W internetowej części programu dodaje, że PiS na Podhalu stracił bardzo dużo. - Myślę, że połowę. Górale trochę w swojej naiwności spodziewali się bardziej patriotycznego działania na rzecz dobra wspólnego - uważa Sebastian Pitoń.

"Żadnej pandemii nie ma. Koronawirus to lekka, przyjemna choroba"

- Ja jestem człowiekiem bardzo racjonalnym. Nie mogę przyjąć narracji o pandemii. Fakty jej nie wytrzymują. Żadnej pandemii nie ma – mówi Gość Radia ZET. - Sam chorowałem na koronawirusa. To lekka, przyjemna choroba – dodaje. Dopytywany przez Beatę Lubecką o to, na jakiej podstawie tak uważa, jej gość odpowiada, że na podstawie danych GUS nt. liczby zgonów i danych Ministerstwa Cyfryzacji. - W górce śmierci, która miała miejsce w listopadzie, ponad tysiąc osób w Polsce umierało ze względu na restrykcje rządu. Tylko ok. 3 proc. umierało ze zdiagnozowanym covidem. Z czego przypuszczam, że znaczna część to były diagnozy lipne – komentuje Pitoń. Jego zdaniem, jeśli przyjrzymy się „suchym liczbom”, to widać, że „narracja o pandemii jest socjotechniczną operacją, która ma na celu zmydlenie nam oczu i przejście do kolejnej fazy, która zakończy się zmianami własnościowymi”.

Pitoń zapowiada: Nie będzie strajków. Nie mamy żadnych oczekiwań. Gowin? Nie będziemy z płotkami rozmawiać

- Nie będzie żadnych strajków. My nie jesteśmy buntownikami. Uważamy rząd za buntowników. Chcemy zupełnie normalnie żyć. Chcemy, żeby prawo obowiązywało i czujemy się strażnikami porządku prawnego – mówi Sebastian Pitoń w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. Inicjator akcji „Góralskie Veto” podkreśla, że górale wobec rządu nie mają żadnych postulatów. - Nie mamy żadnych oczekiwań. Wracamy do normalnego życia i jeszcze być może coś się wydarzy, ale to kwestia tego, kto się do nas przyłączy – zapowiada. Pytany o rozmowy z wicepremierem Jarosławem Gowinen, Sebastian Pitoń odpowiada: - Nie mamy o czym rozmawiać, nie będziemy z płotkami rozmawiać. Gość Radia ZET podkreśla, że jeśli teraz przedsiębiorcy z Podhala nie zdobędą się na „akt odwagi, żeby wrócić do normalności, to później będzie lawina nieodwracalnych bankructw”.

Pytany przez Beatę Lubecką o zapowiedź, że udokumentowany bunt będzie wiązał się z brakiem środków pomocowych, inicjator „Góralskiego Veta” odpowiada: - Nie boimy się sanepidu i policji, bo to ludzie, którzy żyją wśród nas i wszyscy jedziemy na jednym wózku. - Już chodzą kontrole i proszę mi wierzyć – nie jest źle. Policjanci i urzędnicy z sanepidu zachowują się w sposób racjonalny i nienadgorliwy – mówi Pitoń. Dodaje, że „Góralskie Veto” ma swoich prawników i da sobie radę.  

Turyści? "Założyłbym się, że przyjadą"

Górale otworzą biznesy a turyści nie przyjadą? - Założyłbym się, że przyjadą. Wiem to, bo mam sygnały – komentuje architekt z Kościeliska. - Bardzo chcą przyjechać a przedsiębiorcy nie są jeszcze pewni. Akcja ma na celu upewnienie ich, że to dobra decyzja – dodaje Sebastian Pitoń.

"Rząd musiałby pójść na duże ustępstwa..."

- Powrót do status quo ante już nas nie interesuje. Rząd musiałby pójść na duże ustępstwa: likwidacja podatku dochodowego, zmniejszenie i uproszczenie VAT do 15 proc., zniesienie przynajmniej 90 proc. barier hamujących rozwój przedsiębiorczości i radykalna redefinicja polityki rządu. Jeżeli rząd na coś takiego by poszedł, to zastanowilibyśmy się, żeby zaakceptować ten rząd. Rebelianci podlegają surowej karze – komentuje Gość Radia ZET.

RADIOZET/MA