Zamknij

Szef szpitala na Narodowym: Izolatorium, sanatorium? Obraźliwe kolokwializmy

16.11.2020 06:00
Artur Zaczyński
fot. RadioZET

- Mamy teraz ponad 30 pacjentów, ale rotacja mówi więcej. Już było ponad 60 przyjętych pacjentów i wyszli do domu, bądź musieli opuścić ten szpital ze względu na pogorszenie stanu – mówi gość Radia ZET, szef szpitala na Stadionie Narodowym dr Artur Zaczyński.

Dodaje, że w ciągu tygodnia szpital tymczasowym odciążył 2 standardowe oddziały szpitalne. Dopytywany przez Beatę Lubecką o to, jacy pacjenci mogą trafić na Stadion Narodowy, jego kierownik tłumaczy, że „to są stany średnie i lekkie, które wymagają hospitalizacji. - My nie zrobiliśmy zastępczego domu czy izolatorium. W izolatoriach na terenie Mazowsza są miejsca. I to są hotele. Pacjenci, którzy do nas trafiają nie mogą być w izolatoriach chociażby ze względu na tlen – wyjaśnia lekarz. Dodaje, że pacjenci w stanie „lekkim” to wcale nie są tacy, którzy mogą być leczeni w domu, przez lekarza rodzinnego. - Nie mówimy o lekkim stanie przeziębienia tylko o lekkim stanie wymagającym hospitalizacji – podania leków dożylnych, tlenoterapii, czuwania nad diagnostyką postępu zapalenia płuc (…), oceny przez lekarza, panią pielęgniarkę czy asysty medycznej w czynnościach dnia codziennego – mówi Gość Radia ZET. Dr Zaczyński wyjaśnia, że pacjent „w stanie średnim”, przywożony z Izby Przyjęć bądź SOR-u, którego stan ulega pogorszeniu, „przewożony jest mostem drogowym do standardowego szpitala”, jeśli są tam miejsca.

- Pojawiło się pytanie: po co nam respiratory? Jeżeli ich zabraknie i zabraknie innych instrumentów wspomagania oddechu w szpitalach standardowych, to my będziemy mogli kompensować tę sytuację wewnątrz szpitala tymczasowego - komentuje szef szpitala na Narodowym.

"Kryteria są dla lekarzy a nie dla osób, które czytają je tak, jak chcą przeczytać"

- Centrum koordynacji przez tydzień przyjęło ponad 170 zgłoszeń, z czego tylko 30 proc. osób spełnia kryteria. Reszta wymagała porad lekarza specjalisty, który siedzi w centrum – mówi dr Artur Zaczyński.  Dopytywany o to, kto określał kryteria przyjmowania, ekspert odpowiada, że „tam nigdzie nie ma napisanego, że nie przyjmujemy pacjentów ze stabilnymi chorobami”. - Jeżeli będzie pani miała 250 ciśnienia, trudnego w stabilizacji, wymagającego leczenia w warunkach kardiologii, to lepszym oddziałem będzie kardiologia – zwraca się lekarz do Beaty Lubeckiej. Dr Zaczyński zaznacza, że „kryteria są dla lekarzy a nie dla osób, które czytają je tak, jak chcą przeczytać”.

- Wszystkie kolokwializmy, że to izolatorium albo sanatorium są bardzo obraźliwe. Proszę pamiętać o personelu, który tam pracuje – mówi Gość Radia ZET dr Artur Zaczyński, w internetowej części programu. - To nie są ataki tylko we mnie. To cały personel młodych ludzi, którzy stanęli do walki, poświęcają swój wolny czas, przyszli wspomóc obywateli – dodaje szef szpitala na Stadionie Narodowym. Lekarz podkreśla, że personel medyczny śpi w hotelach, bo to osoby z całej Polski, które przyjechały wspomóc walkę z pandemią.

Pytany przez Beatę Lubecką o to, gdzie odpoczywa personel pracujący w szpitalu tymczasowym, jego kierownik odpowiada, że „loże, które są do oglądania meczów są przerobione na miejsca wypoczynku dla osób, które zwalniają miejsca w kombinezonach”. – Jest rotacja zespołów, które co 3 godziny wypoczywają, bo praca w kombinezonach jest naprawdę ciężka – dodaje.

Respiratory? - Mamy zabezpieczonych 16, pozostałe są zabezpieczone w ramach dostępności Agencji Rezerw Materiałowych i pracują na Wołoskiej – tłumaczy dr Artur Zaczyński. - Nie może być tak, żeby sprzęt stał na Stadionie Narodowym a był potrzebny na Wołoskiej – komentuje Gość Radia ZET.

Pytany o to, czego najbardziej się obawia, lekarz odpowiada, że „niekontrolowanej liczby przyjęć, która może wyrwać się spod kontroli”.

"Mieliśmy zabezpieczone miejsca dla tych chorych"

Szpital na Narodowym nie chciał przyjąć pacjentów z Wołomina, którzy byli zbyt chorzy? - Mieliśmy zabezpieczone miejsca dla tych chorych, także na Wołoskiej. To 14 osób. Ta sprawa nabrała medialności, ale została całkowicie zaopatrzona, jeśli chodzi o szpitale na terenie Warszawy – komentuje lekarz.

"300 łóżek oddanych"

Pytany o liczbę łóżek, odpowiada, że oddanych jest 300 i „w tej chwili trwają prace wykończeniowe jeżeli chodzi o oddanie infrastruktury na kolejnych 200 łóżkach”. - Na dyżurze, jeśli chodzi o przewidywania, to jest 1 lekarz na 100 pacjentów. Taki koordynator, który codziennie od 7:00 do 21:00 koordynuje. 2 lekarzy na stałe na 56 pacjentów. To system dyżurowy – dodaje dr Zaczyński.

Dr Artur Zaczyński: Nie wszystkie szpitale się przygotowały

- Jedna rzecz, która nie została odrobiona, to przygotowanie się pozostałych szpitali do pandemii. Liczba miejsc w zabezpieczanych szpitalach jest coraz większa, ale przez lato nie wszystkie szpitale się przygotowały – ocenia Gość Radia ZET.

"Nie możemy powiedzieć, że jesteśmy bezpieczni, bo przechorowaliśmy"

- Najbardziej martwi mnie to, że wirus produkuje przeciwciała obronne, ale jest coraz więcej doniesień, że to nie jest trwała odporność. Możemy być odporni nawet pół roku, ale nigdy nie wiemy, kiedy przeciwciała znikną – mówi gość Beaty Lubeckiej. - Nie możemy powiedzieć, że przechorowaliśmy i jesteśmy bezpieczni – dodaje ekspert.

RADIOZET/MA