Hiroszima i Nagasaki a nowotwory. Szokujące ustalenia

2 min. czytania
19.08.2025 15:17
Obserwuj nas na Google

Profesor Philip Thomas z Uniwersytetu w Bristolu zaprezentował najnowsze ustalenia odnośnie związku pomiędzy wybuchami bomb atomowych w Hiroszimie i Nagasaki a nowotworami złośliwymi. Artykuł na ten temat ukazał się w „Journal of Biological Physics and Chemistry”. Wyniki zaskakują.

Hibakusha
fot. STR/AFP/East News
  • W sierpniu 1945 roku spadły bomby atomowe na Hiroszimę i Nagasaki.
  • Naukowcy wciąż badają wpływ promieniowania na zdrowie ocaleńców.
  • Łącznie bombardowanie w obu miastach przeżyło ok. 324 tys. osób.

Atak na Hiroszimę i Nagasaki

6 sierpnia 1945 roku Amerykanie zrzucili bombę atomową na japońskie miasto Hiroszima. Trzy dni później podobnego ataku dokonali na Nagasaki, co zakończyło II wojnę światową. Szacuje się, że do końca 1945 r. w wyniku samych wybuchów, wysokiej temperatury oraz ostrego zatrucia popromiennego w Hiroszimie zmarło ok. 140 tys. osób, a w Nagasaki 74 tys. W obu miastach przeżyło ok. 324 tys. osób. Naukowcy do dziś badają wpływ promieniowania na ich zdrowie.

Prof. Philip Thomas z Uniwersytetu w Bristolu, ekspert ds. zarządzania ryzykiem, sprawdził, jaki procent osób, z tych którzy przeżyli Hiroszimę i Nagasaki, zachorował na nowotwory złośliwe. Naukowiec rozszerzył pole badań, ponieważ wcześniejsze analizy opierały się na oficjalnych danych japońsko-amerykańskiej Fundacji Badań nad Skutkami Promieniowania (Radiation Effects Research Foundation - RERF), które ograniczały się do 87 tys. „hibakusha”, czyli osób oficjalnie uznanych za ocalałych z obu ataków nuklearnych. Prof. Thomas uwzględnił dodatkowe dane dotyczące stanu zdrowia i wskaźniki demograficzne, co spowodowało, że jego analiza objęła łącznie 324 tys. osób z Nagasaki i Hiroszimy, które przeżyły bezpośrednie skutki bombardowań.

Promieniowanie a nowotwory złośliwe

Spośród 324 tys. osób, które przeżyły bombardowania w obu japońskich miastach, zaledwie 3100 umrze z powodu białaczki popromiennej lub guzów litych – oszacował prof. Philip Thomas. To zaledwie 1 procent ocaleńców. „Nawet ci, którzy przeżyli ataki jądrowe i otrzymali ogromne dawki promieniowania, żyli niezwykle długo” – podkreślił uczony.

Według statystyk, osoby, które przyjęły 2,25 Gy (greja), czyli ponad trzykrotnie więcej niż dawka powodująca chorobę popromienną i 100 razy więcej niż roczny limit dozwolony obecnie dla pracowników elektrowni jądrowych w Wielkiej Brytanii, umierali w średnim wieku ponad 78 lat.

– Te badania pokazują, że promieniowanie, choć niebezpieczne, jest mniejszą przyczyną chorób nowotworowych, niż wielu sądzi – zauważył w rozmowie z „Financial Times” naukowiec, który ma także doświadczenie w przemyśle chemicznym i jądrowym.

Źródło: Radio ZET/PAP Marta Zabłocka

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET