`

Pożar w Kalifornii a zmiany klimatu. „Czas się przygotować”

3 min. czytania
16.01.2025 08:57
Obserwuj nas na Google

O pożarze w Kalifornii, zmianach klimatycznych i ochronie przeciwpożarowej w Polsce – rozmawiamy z dr Anną Szajewską z Akademii Pożarniczej w Warszawie, specjalistką ds. pożarów lasów.

Pożar w Kalifornii
fot. Valerie Macon/AFP/East News
  • W styczniu 2025 roku w Kalifornii wybuchł gigantyczny pożar
  • Spłonęły m.in. okolice Los Angeles, w tym posiadłości wielu artystów
  • W dobie zmian klimatycznych duże pożary będą się powtarzać

Co się stało w Kalifornii? Pytam nie tyle o przyczynę pożaru, a o skalę.

Jest kilka czynników, które się na siebie nałożyły. Można powiedzieć, że był to „niekorzystny splot zdarzeń”. Kalifornia jest tzw. stanem ogniowym, więc nic dziwnego, że pożar wybuchł akurat tam. Jednak mamy styczeń, czas przed sezonem pożarowym, który przypada zwykle na maj – październik. Zmiany klimatyczne sprawiają, że pożary pojawiają się już praktycznie przez cały rok. Dwa lata temu w Kalifornii był okres obfitych deszczów, które spowodowały bujny rozwój roślinności. Jednak potem, za sprawą El Nino, przyszła susza, która zmieniła całą roślinność w podpałkę. W tym roku wiały też silniejsze niż zazwyczaj wiatry Santa Ana. Plus drewniana zabudowa w okolicy i teren górzysty utrudniający akcję. Ponadto w tym czasie było kilka pożarów, więc siły i środki na gaszenie były podzielone. Były też braki w zaopatrzeniu w wodę. Trzeba też wspomnieć o dużych cięciach finansowych na ochronę przeciwpożarową, co z pewnością nie pomaga w walce z pożarami.

Podobno zabrakło wody w hydrantach.

Spadło ciśnienie w hydrantach, co mogło być spowodowane nagłym pobieraniem wody ze wszystkich hydrantów, ale pojawiły się też informacje, że w zbiornikach nie było wody. Jakiś czas temu zaniechano też prewencyjnego wypalania materiału palnego. Zjawisko rozwoju pożaru określa tzw. „trójkąt zachowania się ognia” na który składają się topografia, paliwo i warunki meteorologiczne. Na topografię wpływu nie mamy, na warunki meteorologiczne – też nie, jedyną rzeczą, na którą mamy wpływ, jest paliwo. Dlatego wykonuje się prewencyjne wypalanie, oczywiście w sposób kontrolowany, o odpowiedniej porze roku, przygotowując wcześniej teren. W Kalifornii czy Australii to „złoty standard”, ale ostatnio trochę tego zaniechano.

Żyjemy w innym klimacie, ale zmiany klimatyczne dotyczą także nas. Czy to już czas na dyskusję o nowych rozwiązaniach w ochronie przeciwpożarowej w Polsce?

W Polsce nie mamy się czego wstydzić. Jeśli chodzi o prewencję, to mamy system wręcz modelowy. Nieskromnie powiem, że to nasz krajowy system ochrony przeciwpożarowej lasów często stawiany jest za dobry przykład.

Aż tak?

Zaczęło się od dużego pożaru w 1992 roku w Kuźni Raciborskiej. Tragiczne wydarzenia z tamtych dni i ofiary w ludziach wymusiły radykalne, głębokie zmiany. Od tamtej pory system ochrony przeciwpożarowej jest ciągle rozwijany. W Lasach Państwowych mamy stałe punkty obserwacyjne tzw. dostrzegalnie pożarowe, z kamerami o zasięgu obserwacyjnym w promieniu minimum 10 kilometrów. Takich punktów jest obecnie ponad 700, a liczba ta stale rośnie. Mamy wytyczone dojazdy przeciwpożarowe, których nie można zastawiać. Mamy też punkty czerpania wody w lasach, które raz na rok są skrupulatnie sprawdzane. Na mocy nowelizacji rozporządzenia z 2022 roku przeglądy infrastruktury przeciwpożarowej muszą być dokonywane także w lasach. Dużym plusem jest to, że większość lasów w Polsce ma jednego zarządcę.

Co trzeba poprawić?

Warto rozmawiać o prewencyjnym wypalaniu. Czasem wypalenie samego pasa bezpieczeństwa nie wystarcza. W newralgicznych miejscach warto by było usunąć nieco więcej. Trzeba się tego nauczyć. Przydałoby się też więcej wyjazdów naszych strażaków do dużych pożarów. W Polsce mamy pożary małe – około 0,5 hektara – to właśnie wynika z dobrej organizacji ochrony przeciwpożarowej. Natomiast czas się przygotować na pożary wielkoobszarowe. U nas strażacy nie mają gdzie się z tym zapoznać. Kiedyś może się zdarzyć pożar katastrofalny.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET