Tych zwierząt wciąż przybywa. “Jeden z najgroźniejszych gatunków inwazyjnych”
W Polsce gwałtownie rozrasta się populacja szopa pracza. Jak ostrzega przyrodnik Robert Zdrojewski, szopy pracze "należą do najgroźniejszych gatunków inwazyjnych dla fauny naszego kraju". Najwięcej jest ich w jednym województwie.
Szop pracz to niebezpieczny gatunek. Przyrodnicy alarmują
Inwazyjne gatunki obce (IGO) to rośliny, zwierzęta, patogeny i inne organizmy, które nie są rodzime dla lokalnych ekosystemów i mogą powodować szkody w środowisku lub gospodarce i negatywnie oddziaływać na człowieka. W Polsce na czele ich listy w grupie ssaków znajdują się szop pracz i wizon (norka) amerykański. Eksperci ostrzegają, że szybko rosnąca i niczym niezagrożona populacja szopa pracza zaczyna bardzo mocno zagrażać bioróżnorodności, ale nie tylko. Szopy pracze to nosiciele wielu patogenów i pasożytów, m.in. świerzbu, tasiemca bąblowca, włośnia, wścieklizny czy glisty szopiej, która może spowodować ciężkie kalectwo albo śmierć człowieka.
Przyrodnicy z Parku Narodowego „Ujście Warty” od wielu lat obserwują, badają i starają się ograniczać ekspansję szopa pracza. Ten drapieżnik pochodzi z Ameryki Północnej. Niegdyś hodowany jako zwierzę futerkowe do Polski dotarł z niemieckiej Brandenburgii, gdzie stanowi obecnie bardzo duży problem. W Niemczech liczebność szopa szacuje się na około 1,5 mln osobników, ale są też wyliczenia mówiące o nawet ponad 2 mln. Od lat prowadzone są odstrzały na szeroką skalę. Populacja szopa w Polsce jest znacznie mniejsza, ale cały czas się rozrasta. Niestety, brakuje dokładnych źródeł na ten temat. Dostępna jest natomiast mapa rozprzestrzenienia gatunku, opracowana przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska.
„Brak jest badań na temat populacji szopa. Ostatnie były prowadzone w 2011 r., m.in. w PN Ujście Warty. W tym roku wystąpiliśmy z wnioskiem o dofinansowanie badań nad szopem do Funduszu Leśnego i być może ta namiastka badań da podwaliny do przeprowadzenia kompleksowej analizy gatunku, wędrówek gatunku a może i opracowanie skutecznej i niedrogiej metody jego zwalczania” – powiedział Robert Zdrojewski, zastępca dyr. Parku Narodowego „Ujście Warty”.
Szop upodobał sobie jedno województwo. Poluje głównie na ptaki
W woj. lubuskim szop staje się coraz bardziej powszechny. Idealnym siedliskiem dla tego sprytnego drapieżnika jest w tym regionie m.in. Park Narodowy „Ujście Warty”. Rocznie w Lubuskiem, poza terenami zurbanizowanymi, myśliwi odstrzeliwują około 4,5 tys. szopów. Zwierzęta są wszystkożerne, a w okresie lęgowym “Ujście Warty” jest mnóstwo “jedzenia”: ptaki zakładają tu kilkadziesiąt tysięcy gniazd. To idealne warunki dla szopa, który jest w stanie odnaleźć gniazdo zarówno na lądzie, jak i wysoko w koronach drzew. Gdy kończy się sezon, szopy atakują sady, kurniki, śmietniki.
Szop pracz jest spotykany obecnie już nie tylko w zachodniej Polsce. Pojedyncze osobniki są obserwowane w centralnej i wschodniej części naszego kraju. To nie tylko efekt naturalnego rozprzestrzenienia się szopa pochodzącego z Niemiec. Może chodzić o domowe hodowle. Właściciele, których przerasta opieka nad szopem, coraz częściej wypuszczają zwierzęta na wolność.
„Przed wejściem w życie ustawy sierpnia 2021 r. o gatunkach obcych szop był zwierzątkiem, które można było kupić w sklepie zoologicznym i hodować jako domową maskotkę. Wszystko jest dobrze, dopóki jest to mały i pocieszny zwierzaczek. Kiedy urośnie (nawet ponad 10 kg) jego ego oraz zdolności manualne są tak duże, że stają się uciążliwe dla wielu posiadaczy, co w konsekwencji kończy się tym, że właściciel wypuszcza często zwierzę do natury” – powiedział Zdrojewski.
W celu ograniczania populacji szopa są prowadzone wspomniane odstrzały oraz odłowy w pułapki żywołowne, a następnie usypianie przez weterynarza. Szop jest jednak inteligentnym zwierzęciem, szybko się uczy i rozpoznaje zagrożenia. Jego zdolności manualne i siła powodują, że potrafi uwolnić się z pułapki.
W PN „Ujście Warty” przyrodnicy prowadzą odłowy szopa w pułapki dwa razy do roku. Ich skuteczność jest jednak niezadowalająca, gdyż udaje się złapać do kilkunastu osobników rocznie. Prowadzone są także odstrzały zlecone wyznaczonym myśliwym. W tym roku na obszarze tego parku narodowego odstrzelili oni 140 szopów praczy.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET