200-letnia zagadka naukowców rozwiązana. To tu zaczęło się globalne ochłodzenie
Naukowcy rozwiązali zagadkę, która od lat nie dawała im zasnąć. Badacze głowili się nad tym, gdzie miał miejsce wybuch, który w XIX wieku doprowadził do globalnego ochłodzenia na północnej półkuli ziemskiej. Przez blisko 200 lat było to tajemnicą, aż do teraz. Odpowiedź znalazła się dzięki badaniom rdzeni lodowych na Grenlandii.
- W 1831 roku miał miejsce jeden z najpotężniejszych wybuchów wulkanicznych XIX wieku
- Blisko 200 lat badano, który wulkan jest za to odpowiedzialny
- Badanie rdzeni lodowych na Grenlandii przyniosło przełom
Naukowcy już wiedzą, gdzie zaczęło się globalne ochłodzenie XIX wieku
W 1831 roku doszło do olbrzymiej erupcji, która wyrzuciła w powietrze ogromne ilości dwutlenku siarki. Konsekwencją było globalne ochłodzenie klimatu, trwające do 1833 roku, powodujące klęski nieurodzaju i głodu. Temperatury spadły średnio o 1 stopień Celsjusza, a to miało olbrzymi wpływ na produkcję rolną. Miliony ludzi w Indiach, Japonii oraz w Europie walczyły o przetrwanie.
Od wielu lat naukowcy próbowali ustalić, gdzie nastąpił wybuch, który doprowadził do tego stanu. Odpowiedź przyniosły badania naukowców z Uniwersytetu St Andrews pod kierownictwem Willa Hutchisonal. Ustalili oni, że głównym winowajcą był wulkan Zavaritskii na pacyficznej wyspie Simushir, która obecnie pod rosyjską kontrolą. Wysp znajduje się na Wyspach Kurylskich (pomiędzy Japonią a Kamczatką).
Odkrycia dokonano dzięki badaniu rdzeni lodowych z bieguna. Skład chemiczny pobranych materiałów jest zgodny z tym, który można znaleźć na wyspie Simushir. Jak oszacowano, w wyniku zdarzenia do stratosfery przedostało się około 13 megaton drutlenku siarki, co wywołało różne zjawiska optyczne w atmosferze i doprowadziło do ochłodzenia klimatu na półkuli północnej. Źródło tego zjawiska wulkanicznego pozostaje zagadką, choć jedna z hipotez wiąże je ze skromną erupcją wulkanu Ferdinandea w Cieśninie Sycylijskiej, która mogła wyemitować dodatkową ilość siarki poprzez interakcje magmy i skorupy ziemskiej ze skałami ewaporatowymi.
Badacze apelują. Chodzi o ponowną erupcję
Ustalenie, który wulkan wybuchł i oprowadził do globalnego ochłodzenia, to tylko jeden z aspektów badań. Naukowcy mają dzięki temu lepiej rozumieją wrażliwość klimatu na erupcje o dużej magnitudzie na średnich szerokościach geograficznych na półkuli północnej.
Chociaż zapisy klimatyczne i rekonstrukcje potwierdzają spadek temperatur na półkuli północnej i opadów monsunowych w tym czasie, dokładna analiza zapisów historycznych ma kluczowe znaczenie dla zrozumienia zarówno wpływu zmian klimatu na regiony, jak i czynników społeczno-politycznych, które mogły kształtować reakcję społeczną na tę znaczącą zmianę klimatyczną, wywołaną przez wulkan.
Dr Hutchison prowadzący badania podkreśla, że kluczowe jest, by zarówno społeczeństwa, jak i środowiska naukowe, poczyniły kroki do przygotowania skoordynowanej reakcji w przypadku erupcji o podobnej skali, do której mogłoby dojść w przyszłości. Choć obecnie naukowcy stale monitorują aktywność wulkaniczną, to jednak samą erupcję nie jest łatwo przewidzieć w czasie, który umożliwiłby szybką organizację działań na szeroką skalę.
Źródło: Radio ZET/pnas.org/tech.wp.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET