Zamknij
Pożary w Kanadzie
8 Zobacz galerię
fot. Climatereanalyzer.org

Kanadę nękają ekstremalne zjawiska pogodowe. W Lytton położonym w Kolumbii Brytyjskiej odnotowano prawie 50 st. Celsjusza. Miasto niemal doszczętnie zniszczyły pożary. Klimatolodzy wskazują też na ryzyko wystąpienia powodzi z powodu topniejących lodowców w tym kraju. Jednak zagrożenia wywołane przez zmiany klimatyczne są globalne. "Nikt nie jest bezpieczny" - alarmują eksperci.

Kanada od kilku dni zmaga się z rekordowymi upałami. „Kopuła cieplna”, czyli zjawisko, gdy wysokie ciśnienie zatrzymuje gorące powietrze jak pokrywka, spowodowała, że temperatura wzrosła miejscami do prawie 50 stopni Celsjusza.

Opublikowany w 2019 r. raport przygotowany dla rządu Kanady „Canada’s Changing Climate Report” (CCCR – Raport o zmieniającym się klimacie Kanady) wskazywał, że w kraju tym klimat zmienia się szybciej niż gdzie indziej. Kanadyjskich ekspertów zszokował jednak tak duży wzrost temperatury, która we wtorek osiągnęła 49,6 C Lytton, bijąc rekord kraju trzeci dzień z rzędu.

Pogodowy armagedon. Śmiertelne upały, pożary i topniejące lodowce

Niszczycielskie skutki takich upałów to m.in. szalejące w Kolumbii Brytyjskiej pożary. Wspomniane Lytton niemal doszczętnie spłonęło. W całym regionie zgłoszono co najmniej 486 nagłych zgonów w ciągu pięciu dni podczas fali upałów. Służby medyczne w Kolumbii Brytyjskiej przekazały, że średnia to 165, a zatem ponad 300 zgonów można przypisać wysokim temperaturom.

Sierżant policji Steve Addison powiedział w rozmowie z „Guardianem”, że jeszcze czegoś takiego nie widział. „Jestem policjantem od 15 lat i nigdy nie doświadczyłem takiej liczby nagłych zgonów, które nastąpiły w tak krótkim czasie” - podkreślił policjant.

Topniejące lodowce w Kanadzie

Pożary to nie jedyne zagrożenie, z jakim mogą się mierzyć Kanadyjczycy. Wysokie temperatury w Kolumbii Brytyjskiej powodują, że mieszkający w pobliżu dwóch dużych rzek, Fraser i Chilcotin, muszą liczyć się z możliwością powodzi. Przyczyną są topniejące lodowce.

Klimat w Kanadzie ociepla się szybciej, ponieważ utrata powierzchni pokrytych śniegiem i lodem zmniejsza efekt albedo, odbijania promieni słonecznych. Raport przewiduje np., że do końca XXI w. lodowce w zachodniej Kanadzie zmniejszą się o od 74 proc. do 96 proc.

Skutki to więcej bardzo gorących dni, mniej bardzo zimnych, dłuższy sezon wegetacji, mniej okresów ze śniegiem i lodem, wcześniejsza wiosna, cieńsza pokrywa lodowców, rozmarzająca wieczna zmarzlina oraz rosnący poziom wód oceanów, a także więcej gwałtownych zjawisk atmosferycznych, takich jak fale upałów, susza i pożary lasów.

Zmiana proporcji między opadami deszczu i śniegu będzie mieć poważną konsekwencję – mniejszą dostępność wody pitnej, ponieważ opady w okresach o dodatnich temperaturach po prostu spływają do rzek i oceanów, nie są zatrzymywane – jak te zimą – w postaci śniegu i lodu, topiącego się w miesiącach letnich.

W 2018 r. kanadyjscy naukowcy ostrzegali, że zmiany klimatu sprawiają, iż lodowce w Kolumbii Brytyjskiej, Albercie i na Jukonie topnieją znacznie szybciej niż kiedykolwiek w historii. Z ok. 200 tys. km kw. kanadyjskich lodowców jedna czwarta znajduje się na zachodzie kraju, pozostałe są na terenach kanadyjskiej Arktyki. Szacowano wówczas, że ok. 80 proc. lodowców w górach Kolumbii Brytyjskiej i Alberty zniknie w ciągu 50 lat.

Według prognoz meteorologów np. w McBride leżącym nad rzeką Fraser, po temperaturach ok. 38 st. C, na piątek przewidywano temperaturę 31 st C., podczas gdy średnia temperatura dla tego obszaru wynosiła w przeszłości 21 st. C. Jak mówili specjaliści cytowani przez publicznego nadawcę CBC, temperatury musiałyby bardzo spaść, żeby zahamowany został proces topnienia lodu.

W rejonie nazywanym Pemberton Valley, na północ od Vancouver, nakaz ewakuacji został wydany już w poprzedni weekend. Płynąca tam rzeka Lillooet wezbrała właśnie w związku z topniejącymi śniegami i lodowcami w górach. W minioną środę alarm o ryzyku ewakuacji ogłoszono dla następnych pobliskich rejonów.

Ociepla się cały świat. „Nikt nie jest bezpieczny”

Klimatolodzy zwracają uwagę, że średnie temperatury wzrastają na całym świecie - od północnej Syberii po Australię. Światowa Organizacja Meteorologiczna (WMO) podała, że również na Antarktydzie niedawno padł rekord. Naukowcy z Argentyny zarejestrowali na najchłodniejszym kontynencie aż 18,3 st. Celsjusza.

Upały nękają też mieszkańców północno-zachodnich stanów USA. Miasta takie jak Seattle i Portland odnotowują kolejne dni ekstremalnych temperatur. Lokalne władze poinformowały, że około 12 zgonów w stanie Waszyngton i Oregon można przypisać upalnym temperaturom.

W artykule opublikowanym w "Bulletin of the American Meteorological Society" napisano, że w kilku miejscach na świecie w maju 2021 roku ziemia przy gruncie nagrzała się do ponad 80 st. C. Najwyższą temperaturę zarejestrowano na pustyni Lut w Iranie i Sonora, leżącej na pograniczu USA i Meksyku.

Eksperci ostrzegają też przed kolejnymi ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi i wezwali rządy do radykalnego zwiększenia wysiłków, aby powstrzymać kryzys klimatyczny. „Nikt nie jest bezpieczny” - podkreślili.

RadioZET.pl/WMO/theguardian.com/PAP/Noizz/oprac. AK