Były rzecznik MON Bartłomiej M. zostaje w areszcie
Były rzecznik MON Bartłomiej M. pozostanie w areszcie. W środę Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu nie uwzględnił zażalenia jego obrońców i utrzymał w mocy postanowienie o trzymiesięcznym areszcie dla podejrzanego. Bartłomiej M. został zatrzymany pod koniec stycznia. Usłyszał zarzuty dotyczące działania na szkodę Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
O tym, że Bartłomiej M. zostaje w areszcie, poinformował jeden z jego adwokatów, mec. Piotr Fidura. Postanowienie sądu jest prawomocne.
Były rzecznik MON przebywa w areszcie od 30 stycznia. Decyzją tarnobrzeskiego sądu rejonowego trafił tam na trzy miesiące. W ubiegłym tygodniu obrońcy M. złożyli zażalenia na to postanowienie. Jak informował wówczas mec. Fidura, w zażaleniach zakwestionowali zasadność stosowania aresztu wobec ich klienta.
Za Bartłomieja M. ręczył wtedy sam o. Tadeusz Rydzyk. Zapewniał, że nie będzie on „utrudniał postępowania karnego, a w szczególności stawiennictwa na wszelkie wezwania organów ścigania”.
Były rzecznik MON został zatrzymany pod koniec stycznia w Warszawie. Oprócz niego CBA zatrzymało też pięć innych osób. Wszyscy usłyszeli zarzuty dotyczące działań na szkodę Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
Bartłomiej M. razem z byłym posłem PiS Mariuszem Antonim K. mieli m.in. wspólnie powoływać się na wpływy w PGZ i pośredniczyć w załatwianiu określonych spraw za pieniądze. Chodzi o kwotę ponad 90 tys. zł.
RadioZET.pl/PAP/JŚ
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET