Opozycja razem do Parlamentu Europejskiego? To już niemal pewne

Joanna Śpiechowicz
11.02.2019 09:21
Opozycja razem do Parlamentu Europejskiego? To już niemal pewne
fot. T.Jastrzebowski/REPORTER/East News

– Dzisiaj oceniłbym prawdopodobieństwo na poziomie 90 procent, że będzie jedna wspólna lista opozycji do Parlamentu Europejskiego – mówi w Gościu Radia ZET były premier, Włodzimierz Cimoszewicz. Znaleźliby się na niej reprezentanci PO, SLD, Nowoczesnej, PSL, UED i samorządowców. Nie wyklucza też swojego ewentualnego startu w wyborach.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

– Czy będzie pan jedynką w Warszawie na liście Koalicji Europejskiej do PE? – zapytała swojego gościa Beata Lubecka. Cimoszewicz odpowiada: „Nie wiem”. Dodaje jednak: „To nie jest wykluczone. Czy takie plany są? Na to pytanie będą mogli odpowiedzieć ludzie kierujący Koalicją, być może będzie się nazywała Europejską, kiedy ona powstanie”.

Były premier mówi w Radiu ZET: „Już kilkakrotnie publicznie deklarowałem, zachęcając do tworzenia szerokiej koalicji proeuropejskiej na te wybory, że gotów jestem jej pomóc. W jakiej formie? Zobaczymy. Na razie pomagam, popierając”.

Czy zachęcanie do startu w eurowyborach w ramach szerokiej koalicji ramię w ramię z Platformą Obywatelską oznacza, że Włodzimierz Cimoszewicz wybaczył ugrupowaniu Grzegorza Schetyny po tym, jak musiał wycofać się z walki o fotel prezydenta w 2005 roku?

– To prawda, że politycy PO dopuścili się w moim przekonaniu prowokacji i przestępstwa w 2005. Nigdy nie zostali za to pociągnięci do odpowiedzialności – uważa były premier. Mówi jednak, że nie chodzi tu o kwestię wybaczania: „Ja nie mieszam spraw osobistych ze sprawami publicznymi i państwowymi. Chodzi o odsunięcie od władzy PiS – partii, która niszczy nasz kraj i społeczeństwo. To tysiąc razy ważniejsze od moich emocji”.

Włodzimierz Cimoszewicz stwierdził w Radiu ZET, że wspólna lista nie tylko do europarlamentu, ale też do Sejmu, byłaby „rozsądna”. Zauważa jednak, że w wyborach do PE będą liczyć się kwestie pozycji Polski we wspólnocie. „W wyborach krajowych będą liczyły się inne problemy” – mówi.

Gość Beaty Lubeckiej skomentował też zarzuty i komentarze, które pojawiły się po apelu byłych premierów i szefów MSZ o wspólny start w eurowyborach. Można w nich przeczytać m.in. o „dinozaurach i naftalinie”. „To było chamstwo, przejaw niskiej kultury politycznej, język agresji” – twierdzi Cimoszewicz. Podkreśla przy tym, że media też nie przyczyniają się do podnoszenia kultury.

Dlaczego zaproszenia na wspólne wystąpienie byłych premierów nie dostał Waldemar Pawlak, dawny lider PSL? „Nie byłem organizatorem tego spotkania. Wydaje mi się, że ponieważ PSL nie zdecydował ostatecznie, że wstępuje do szerokiej koalicji. Pawlak zachował się lojalnie wobec kolegów kierujących partią” – uważa Włodzimierz Cimoszewicz. 

Całość na radiozet.pl