Zwłoki kobiety zamurowane w podłodze. Mąż twierdził, że uciekła za granicę

Magdalena Kulej
10.01.2019 10:53
słupsk proces ciało kobiety zamurowane
fot. KRZYSZTOF PIOTRKOWSKI / GLOS POMORZA / POLSKAPRESS/Polska Press/

Przed sądem w Słupsku stanął Daniel M. oskarżony o zabójstwo swojej żony Angeliki Jakubowskiej. Jej zamurowane zwłoki znaleziono w piwnicy domu, w którym mieszkała z mężem i roczną córką. Oskarżonemu grozi dożywocie.

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

We wtorek w Słupsku ruszył proces w sprawie makabrycznego zabójstwa w Debrznie w województwie pomorskim. W kwietniu 2017 roku policjanci z gdańskiego wydziału Archiwum X znaleźli w jednym z domów ciało kobiety, która od 1998 roku była uważana za zaginioną – informuje „Głos Pomorza”.

44-letni Daniel M. przez lata utrzymywał, że jego żona uciekła za granicę – najprawdopodobniej do Niemiec. Tam też miała być widziana. Mężczyzna, który przez kilka lat opiekował się córką (później dziewczynka zamieszkała z jego rodzicami), wystąpił o rozwód i pobierał pieniądze z funduszu alimentacyjnego. Łącznie ponad 14 tysięcy złotych. W związku z tym przedstawiono mu też zarzut wyłudzenia.

Zamurowane zwłoki kobiety odkryto po niemal 20 latach

Jak ustalono, 20-latka została zamordowana 2 października 1998 roku. Jej zwłoki były zamurowane pod posadzką w piwnicy domu, w którym mieszkała. Z ustaleń prokuratury wynika, że zabójstwa dokonał Daniel M. Mężczyzna miał udusić żonę kablem elektrycznym, a ciało ukryć w torbie podróżnej. Tę umieścił później w piwnicy.

Daniel M. nie przyznaje się do stawianych mu zarzutów. Przed sądem utrzymywał, że żona porzuciła jego i córkę. „W jaki sposób wytłumaczy pan fakt, że zwłoki Angeliki Jakubowskiej ujawniono w piwnicy w miejscu pana zamieszkania, zapakowane w torbę podróżną i ukryte w ziemi” – pytała prokurator Renata Szamiel. „Jestem od 21 miesięcy w areszcie. Cały czas się nad tym zastanawiam i nie jestem w stanie odpowiedzieć” – oświadczył oskarżony.

RadioZET.pl/Głos Pomorza/MK