Zamknij

Ukrainka pobita w Warszawie. Szła po córkę do przedszkola. "Prostytutka, szmata"

11.07.2022 06:56

Prokuratura bada sprawę pobicia Ukrainki, która idąc po swoją córkę do przedszkola, została zaatakowana przez inną kobietę. Agresorka miała jej wyrwać telefon z ręki, kilkukrotnie uderzyć oraz zwyzywać od "szmat" i "prostytutek". Dzięki interwencji Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych sprawą zajęła się prokuratura.

Policja
fot. Damian Klamka/East News (zdjęcie poglądowe)

O zdarzeniu, do którego doszło na początku czerwca na warszawskim Bemowie, poinformował w niedzielę w mediach społecznościowych Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.

Warszawa. Ukrainka pobita na Bemowie. Szła po córkę do przedszkola

Hanna, mieszkająca i pracująca od 6 lat w Polsce Ukrainka, zmierzała w stronę przedszkola, by odebrać swoją córkę. W pewnym momencie, w okolicy budynku nr 85 przy ul. Powstańców Śląskich, zadzwonił jej telefon, a ona zaczęła rozmawiać w swoim języku.

Wtedy została zaatakowana przez przechodzącą obok kobietę, której nie znała i która miała być "skrajnie agresywna". "Wielokrotnie uderzyła Hannę w głowę oraz wykrzykiwała w jej kierunku słowa: Jesteś ukraińską prostytutką, szmata jeb..., spie... na Ukrainę, ja pracuję i płacę podatki, więc dostajesz 500+" - podał OMZRiK.

Na nic zdały się tłumaczenia Hanny, że też pracuje i płaci podatki od 6 lat w Polsce, bo "napastniczka nie reagowała na jej słowa i ciągle uderzała ją pięściami". Następnie wytrąciła jej z rąk telefon i rzuciła go na trawę. Gdy urządzenie zaczęło dzwonić, Hanna chciała je podnieść z ziemi, ale wówczas znów została zaatakowana.

Kiedy telefon zaczął dzwonić, Hanna chciała pobiec po niego, lecz napastniczka ją spoliczkowała i ponownie zaatakowała od tyłu, bijąc po głowie i powodując krwotok z ucha ofiary. W tym momencie agresywna kobieta zerwała też z szyi Ukrainki złoty łańcuszek z krzyżykiem

OMZRiK

"W wyniku obrażeń zadanych podczas wielokrotnych uderzeń w głowę i ciało, cierpiąca z bólu Hanna zaczęła wołać o pomoc i krzyczeć żeby ktoś zadzwonił na policję" - dodano w opisie zdarzenia.

Prokuratura wszczęła śledztwo. Sprawczyni grozi 5 lat więzienia

Wówczas okazało się, że całe zajście filmował z balkonu pewien mężczyzna. On zresztą przybył kilka minut później na ratunek Hannie, ale również został zaatakowany i podrapany przez napastniczkę. W międzyczasie inna kobieta, która przechodziła obok, zadzwoniła na policję. Wówczas agresorka uciekła, mimo że Hanna próbowała ją zatrzymać.

Na miejsce przybyli policjanci, którzy kazali wszystkim uczestnikom stawić się na komisariacie w wyznaczonym dniu. Hanna złożyła tam zeznanie. "Kobieta dokładnie opisała incydent, jednakże funkcjonariusze policji przyjęli jedynie zawiadomienie o kradzieży łańcuszka, celowo pomijając kwestię ataku na tle narodowościowym" - napisał OMZRiK.

Organizacji udało się jednak zawalczyć o prawa Hanny. Pracownicy Ośrodka złożyli zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, na którego podstawie prokuratura wszczęła śledztwo. Teraz kobiecie, która zaatakowała Ukrainkę, grozić może dodatkowe pięć lat pozbawienia wolności.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/Facebook