Zamknij

Kierowca autobusu z zarzutami. Sąd nie zgodził się na areszt

09.07.2020 19:40
wypadek na Bielanach
fot. PAP/Rafał Guz

Kierowca autobusu, który we wtorek spowodował wypadek na warszawskich Bielanach, usłyszał dwa zarzuty. Sąd nie zgodził się z wnioskiem prokuratury o areszt. 25-latek przed sądem będzie odpowiadał z wolnej stopy.

Do wypadku doszło na ul. Klaudyny na Bielanach. Kierowca miejskiego autobusu linii 181 zjechał z drogi i staranował cztery zaparkowane przy ulicy samochody oraz latarnię. Jedna osoba została poszkodowana i trafiła do szpitala.

Chcesz być na bieżąco z newsami z Warszawy? Dołącz do naszej grupy na FB

Wypadek na Bielanach. Kierowca autobusu nie trafi do aresztu

Obrońca mężczyzny adw. Mariusz Bartosiak przekazał, że sąd nie uwzględnił wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztu. Zaznaczył również, że jego klient nie otrzymał zarzutu jazdy pod wpływem, ani po użyciu narkotyków. Bartosiak zaznaczył również, że dalsze kroki w sprawie zależą od prokuratury, która ma teraz siedem dni na ewentualne zażalenie na decyzje sądu.

Kierowca nie usłyszał zarzutów dotyczących prowadzenia pojazdu pod wpływem środków odurzających. Opinia z badań toksykologicznych w żaden sposób nie potwierdza obecności we krwi środków odurzających

- mówiła z kolei zastępca prezydenta m.st. Warszawy Renata Kaznowska, cytowana przez Polsat News. 

Informacji tej zaprzecza prokuratura okręgowa w Warszawie. W oświadczeniu przesłanym polsatnews.pl przekazano, iż "nieprawdą jest, że opinia z zakresu badań toksykologicznych nie potwierdza obecności we krwi środków odurzających".

"W opinii stwierdzono bowiem: W chwili pobrania, we krwi znajdowała się substancja psychotropowa - 4 CMC wpisana do ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. W związku z tym, że wynik badania krwi nie potwierdził wyników przeprowadzonych narkotesterem, zlecono niezwłocznie dalsze badania toksykologiczne" - czytamy.

Zobacz także

Kierowca autobusu 181 usłyszał zarzuty

25-latkowi zarzucono sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Grozi za to do ośmiu lat pozbawienia wolności.

W mieszkaniu mężczyzny znaleziono narkotyki. "To skutkuje zarzutem posiadania substancji psychotropowej w postaci amfetaminy o wadze 1,3 g" – mówiła prokurator Mirosława Chyr, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Zobacz także

Jak wcześniej przekazywała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej, kierowca został zatrzymany po przeprowadzeniu badania "narkotesterem". "Badanie to wykazało obecność substancji psychotropowej w organizmie" – przekazała wówczas Chyr. Jak dodała, zatrzymany oświadczył w obecności policji, że po raz ostatni zażywał amfetaminę 3 lipca 2020 r.

Opinia z zakresu badań toksykologicznych potwierdziła obecność substancji psychotropowej pochodnej mefedronu - wpisanej do ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, w stężeniu wskazującym, że kierowca prowadził autobus po użyciu narkotyków, czym wyczerpał również znamiona art. 87 § 1 Kodeksu wykroczeń

– poinformowała Chyr.

"Prokuratura oczekuje na pełne wyniki badań toksykologicznych zabezpieczonych dowodów" – podkreśliła rzeczniczka.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/polsatnews.pl