Helikopter spadł na zatłoczoną autostradę. Śmigło zabiło jednego z kierowców

05.04.2019 14:57
Helikopter spadł na zatłoczoną autostradę. Śmigło zabiło jednego z kierowców
fot. Twitter

Tragedia na autostradzie 41 na Florydzie. Helikopter z dwiema osobami na pokładzie spadł i rozbił się na zatłoczonej trasie. Śmigło helikoptera uderzyło w jedno z aut i zabiło kierowcę.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Wypadek miał miejsce w Palm River na przedmieściach Tampy. Helikopter miał awarię silnika i pewnym momencie rozbił się na zatłoczonej autostradzie numer 41.

Zobacz także

Maszyna uderzyła w jadący autostradą samochód terenowy. 72-letni kierowca auta zginął po tym, jak uderzyło w niego śmigło helikoptera.

W samochodzie podróżował także 35-letni syn mężczyzny. Po wypadku trafił do szpitala, ale jego stan nie jest znany.

Helikopter typu Robinson R-44 był nowy

Osoby, które leciały helikopterem, nie odniosły żadnych obrażeń. Policja podała, że to doświadczeni piloci. Wiadomo także, że maszyna była nowa.

W związku z wypadkiem Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) wszczęła śledztwo. Wyniki będą znane w ciągu kilku tygodni.

RadioZET.pl/TampaBayTimes