W wieku 106 lat zmarł ostatni żyjący uczestnik ataku na Pearl Harbor
Zmarł Ray Chavez - ostatni żyjący amerykański żołnierz, który stacjonował w porcie Pearl Harbor na Hawajach podczas japońskiej inwazji w 1941 roku. Miał 106 lat. Były wojskowy zmagał się z zapaleniem płuc.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
Jak podała agencja AP, Chavez zmarł w mieście Poway na przedmieściach San Diego w amerykańskim stanie California, o czym poinformowała rodzina.
Jeszcze w maju tego roku 106-latek miał na tyle siły, aby pojechać do Waszyngtonu i w Białym Domu spotkać się z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Powodem były obchodzi Memorial Day, czyli amerykańskiego święta narodowego poświęconego pamięci poległych żołnierzy.
Wzruszający gest pary z Kalifornii. Przygarnęła staruszka, który uciekał przed pożarem"Mieliśmy zaszczyt gościć go w Białym Domu na początku tego roku. Dziękujemy za twoją służbę naszemu krajowi, Ray" - napisała na Twitterze administracja prezydenta Trumpa.
Kim był Ray Chavez?
Urodził się 12 marca 1912 roku w San Bernardino w Kalifornii, w rodzinie meksykańskich imigrantów. W dzieciństwie przeniósł się do San Diego, gdzie jego rodzina zajęła się uprawą kwiatów.
Ray wstąpił do marynarki wojennej w 1938 roku. Kilka godzin przed japońską agresją na Hawaje 7 grudnia 1941 roku, Chavez pełnił służbę na trałowcu USS Condor, który stacjonował w porcie Perl Harbor. Jak wspominał, o ataku dowiedział się od żony - obudziła go krótko po tym, jak wrócił z wielogodzinnej służby na okręcie.
94-letni weteran odprowadził wnuczkę do ślubu. Kilka dni później zmarł [WIDEO]Chavez dzień i nocą służył w zniszczonym porcie. Jak podkreślił Daniel Martinez, główny historyk w National Park Service w Pearl Harbour, podczas ataku sprzed 77 laty zginęło 2335 żołnierzy amerykańskich i 68 cywili.
- Wciąż odczuwam wielką stratę. Wszyscy byliśmy razem. Byliśmy przyjaciółmi i braćmi. Czuję bliskość z nimi wszystkimi - wspominał Chavez ofiary ataku w 2016 roku.
Atak na Perl Harbor był bezpośrednim zaangażowaniem w drugą wojnę światową, która od dwóch lat trwała już w Europie. Po agresji na hawajski port Chavez został skierowany na statek transportowy USS La Salle, który dostarczał zaopatrzenie od Okinawy po Guadalcanal.
Podczas II wojny światowej ani razu nie został ranny. W 1945 roku opuścił armię z powodu zespołu stresu pourazowego. Wrócił do San Diego, gdzie pracował m.in. jako ogrodnik. Prowadził rygorystyczny i zdrowy tryb życia, który zdaniem najbliższych pozwolił mu przeżyć tak wiele lat.
74. rocznica Powstania Warszawskiego. Weteran: mieliśmy już dość terroru NiemcówRadioZET.pl/AP/PTD
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET