Słuchaj
Michał Korościel, Damian Michałowski
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Marcin Wojciechowski
Kamil Nosel, Marcin Łukasik
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

W wieku 106 lat zmarł ostatni żyjący uczestnik ataku na Pearl Harbor

22.11.2018 17:37

Zmarł Ray Chavez - ostatni żyjący amerykański żołnierz, który stacjonował w porcie Pearl Harbor na Hawajach podczas japońskiej inwazji w 1941 roku. Miał 106 lat. Były wojskowy zmagał się z zapaleniem płuc.

USA. Zmarł Ray Chavez, ostatni żyjący uczestnik ataku na Pearl Harbor fot. Petty Officer 2nd Class Tara Molle/US Department of Deface/PD

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku 

Jak podała agencja AP, Chavez zmarł w mieście Poway na przedmieściach San Diego w amerykańskim stanie California, o czym poinformowała rodzina. 

Jeszcze w maju tego roku 106-latek miał na tyle siły, aby pojechać do Waszyngtonu i w Białym Domu spotkać się z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Powodem były obchodzi Memorial Day, czyli amerykańskiego święta narodowego poświęconego pamięci poległych żołnierzy.

"Mieliśmy zaszczyt gościć go w Białym Domu na początku tego roku. Dziękujemy za twoją służbę naszemu krajowi, Ray" - napisała na Twitterze administracja prezydenta Trumpa.

Kim był Ray Chavez?

Urodził się 12 marca 1912 roku w San Bernardino w Kalifornii, w rodzinie meksykańskich imigrantów. W dzieciństwie przeniósł się do San Diego, gdzie jego rodzina zajęła się uprawą kwiatów. 

Ray wstąpił do marynarki wojennej w 1938 roku. Kilka godzin przed japońską agresją na Hawaje 7 grudnia 1941 roku, Chavez pełnił służbę na trałowcu USS Condor, który stacjonował w porcie Perl Harbor. Jak wspominał, o ataku dowiedział się od żony - obudziła go krótko po tym, jak wrócił z wielogodzinnej służby na okręcie.

Chavez dzień i nocą służył w zniszczonym porcie. Jak podkreślił Daniel Martinez, główny historyk w National Park Service w Pearl Harbour, podczas ataku sprzed 77 laty zginęło 2335 żołnierzy amerykańskich i 68 cywili. 

- Wciąż odczuwam wielką stratę. Wszyscy byliśmy razem. Byliśmy przyjaciółmi i braćmi. Czuję bliskość z nimi wszystkimi - wspominał Chavez ofiary ataku w 2016 roku. 

Atak na Perl Harbor był bezpośrednim zaangażowaniem w drugą wojnę światową, która od dwóch lat trwała już w Europie. Po agresji na hawajski port Chavez został skierowany na statek transportowy USS La Salle, który dostarczał zaopatrzenie od Okinawy po Guadalcanal. 

Podczas II wojny światowej ani razu nie został ranny. W 1945 roku opuścił armię z powodu zespołu stresu pourazowego. Wrócił do San Diego, gdzie pracował m.in. jako ogrodnik. Prowadził rygorystyczny i zdrowy tryb życia, który zdaniem najbliższych pozwolił mu przeżyć tak wiele lat.

RadioZET.pl/AP/PTD

Oceń