`

Ceny materiałów budowlanych rosną w zawrotnym tempie. Ekspert podaje największy problem

5 min. czytania
28.04.2026 14:20
Obserwuj nas na Google

Jak alarmują eksperci, rynek materiałów budowlanych w Polsce wchodzi w fazę gwałtownego szoku kosztowego. Wszystko związane jest z wciąż niestabilną sytuacją na Bliskim Wschodzie. Taka sytuacja może mieć realny wpływ na wyższe ceny nieruchomości. - Kluczowe w tej kwestii będą najbliższe tygodnie - zapowiada w rozmowie z RadioZET.pl Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu Rynek Pierwotny.

materiały budowlane
fot. Artur Szczepanski/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie wpływa na ceny materiałów budowlanych.
  • Ceny którego surowca wzrosły najbardziej w ostatnich tygodniach.
  • Które czynniki wpływają na wzrost cen materiałów budowalnych w Europie.
  • Co mogą zrobić inwestorzy, by zabezpieczyć się przed zmiennością cen materiałów.

Eksperci portalu Rynek Pierwotny podkreślają, że w niektórych segmentach ceny rosną skokowo, oferty obowiązują zaledwie kilka godzin, a wykonawcy zaczynają mieć problem z dostępnością kluczowych materiałów. Branża budowlana może wchodzić w zupełnie nową fazę cyklu. - Jeszcze na początku 2026 roku sytuacja w sektorze materiałów budowlanych pozostawała relatywnie stabilna. Dynamika cen była niska, a w części grup produktowych obserwowano nawet spadki - tłumaczy Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Te materiały budowlane podrożały zdecydowanie najbardziej

Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie przełożyła się na wzrost cen ropy i gazu, a tym samym na koszty produkcji materiałów budowlanych. Najbardziej spektakularnym przykładem jest rynek styropianu, który w ciągu zaledwie kilku tygodni mocno podrożał. Ceny tego materiału wzrosły o kilkadziesiąt, a nawet ponad 100 proc., zniknęła też możliwość gwarantowania ceny w momencie zamówienia a same oferty handlowe zaczęły obowiązywać nie dniami, lecz godzinami. W efekcie pojawiły się problemy z dostępnością styropianu na rynku.

Eksperci wyjaśniają, że taka sytuacja to efekt bezpośredniego powiązania produkcji styropianu z rynkiem ropy. W praktyce czyni to ten segment najbardziej wrażliwym i najszybciej reagującym na zmiany geopolityczne. Ale nie tylko styropian pada ofiarą presji kosztowej. Ta zaczyna obejmować także inne kluczowe materiały budowlane, m.in. stal. W tym przypadku mowa o nałożeniu się kilku czynników jednocześnie: rosnących cen energii, napięć w globalnym handlu i ceł, ograniczeń importu do Unii Europejskiej, oraz zaburzeń logistycznych związanych z sytuacją w rejonie Zatoki Perskiej.

Mimo że stal nie jest bezpośrednio zależna od dostaw z Bliskiego Wschodu, konflikt oddziałuje na nią pośrednio - poprzez ceny energii oraz logistykę. Produkcja stali należy do najbardziej energochłonnych procesów przemysłowych, a zakłócenia w rejonie Cieśniny Ormuz zwiększają koszty paliw i transportu surowców.

Redakcja poleca

Eksperci portalu RynekPierwotny.pl wskazują, że w takich warunkach ceny stali w Europie mogą wzrosnąć w najbliższych miesiącach o ok. 5–10 proc., a w bardziej pesymistycznych scenariuszach nawet więcej. Obserwowane dziś skokowe zmiany w jednym segmencie mogą w kolejnych miesiącach rozlać się na cały rynek materiałów budowlanych. Jędrzyński przypomina, że budownictwo jest jednym z sektorów najbardziej wrażliwych na zmiany kosztów energii i transportu. Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie przełożyła się na wzrost cen ropy i gazu, a to bezpośrednio wpływa na koszty produkcji materiałów budowlanych – od stali i cementu po materiały izolacyjne.

- Dodatkowo droższe paliwa oznaczają wyższe koszty transportu. Do tego dochodzą zaburzenia w globalnych łańcuchach dostaw, m.in. związane z sytuacją w rejonie Cieśniny Ormuz. W efekcie rosną koszty logistyki i wydłużają się terminy dostaw. W praktyce działa tu prosty mechanizm: droższa energia i transport przekładają się na wyższe koszty produkcji, a te z kolei na ceny materiałów - tłumaczy w rozmowie z RadioZET.pl Jarosław Jędrzyński.

Alternatywa dla drogiego styropianu

Jak zauważają eksperci, najważniejszą zmianą dziś nie jest jeszcze poziom cen, lecz sposób funkcjonowania rynku. Jeszcze do niedawna dostawy były przewidywalne, obowiązywały stabilne cenniki i możliwe było planowanie kosztów inwestycji. Aktualnie ceny stają się zmienne i trudne do prognozowania, rośnie ryzyko opóźnień i braków materiałowych a producenci ograniczają gwarancje cen. - To, czy obecna presja kosztowa - obejmująca już zarówno materiały izolacyjne, jak i konstrukcyjne - przełoży się na trwały wzrost cen, będzie zależeć przede wszystkim od dalszego przebiegu konfliktu na Bliskim Wschodzie, poziomu cen energii i surowców oraz reakcji globalnych łańcuchów dostaw - podkreśla Jędrzyński.

- Jeśli chodzi o alternatywy, w niektórych przypadkach są one możliwe - np. styropian można częściowo zastąpić wełną mineralną. Trzeba jednak pamiętać, że inne materiały również mogą drożeć, a w przypadku konstrukcji (stal, beton) możliwości zamiany są ograniczone bez zmiany technologii budowy - dodaje.

Czy osoby planujące budowę lub remont powinny spieszyć się z zakupami materiałów, czy raczej poczekać? - Obecnie największym problemem nie jest sam poziom cen, lecz ich zmienność i brak przewidywalności. Jeśli inwestor ma jasno określony zakres prac, wcześniejsze zabezpieczenie części materiałów może być racjonalne - szczególnie w przypadku tych najbardziej wrażliwych na ceny surowców - tłumaczy ekspert. - Z drugiej strony nie warto podejmować pochopnych decyzji zakupowych pod wpływem paniki. Wiele zależy od dalszego rozwoju sytuacji geopolitycznej - w przypadku jej uspokojenia część wzrostów może zostać skorygowana - dodaje.

Redakcja poleca

Czy wzrost cen utrzyma się w najbliższym czasie?

Czy rynek budowlany w Polsce jest zabezpieczony przed takimi szokami? Jak tłumaczy ekspert w rozmowie z RadioZET.pl, Polska ma stosunkowo silną bazę produkcyjną materiałów budowlanych, co częściowo ogranicza zależność od importu gotowych produktów. - Jednocześnie sektor pozostaje mocno powiązany z globalnymi rynkami - przede wszystkim poprzez ceny energii, surowców oraz logistykę. To oznacza, że nawet materiały produkowane lokalnie są wrażliwe na zmiany zachodzące w skali międzynarodowej. Można więc powiedzieć, że rynek jest częściowo odporny, ale nie jest w stanie całkowicie uniezależnić się od globalnych wstrząsów - podkreśla.

- Na obecnym etapie mamy do czynienia raczej z początkiem impulsu kosztowego niż jego pełnym rozwinięciem, ale sytuacja dynamicznie się zmienia - zwraca uwagę Jarosław Jędrzyński. Ekspert portalu RynekPierwotny.pl wskazuje też, że gdy tylko pojawiły się sygnały o deeskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie, przełożyło się to na wyraźny spadek cen ropy oraz poprawę nastrojów na rynkach finansowych. - To istotne, ponieważ właśnie ceny energii są głównym kanałem przenoszenia napięć geopolitycznych na rynek materiałów budowlanych. Jeśli ten trend się utrzyma, część presji kosztowej może się okazać przejściowa, a rynek ma szansę wrócić do względnej stabilizacji - zauważa.

- Z drugiej strony, nawet krótkotrwały szok cenowy może pozostawić trwałe efekty - m.in. w postaci wyższych kosztów kontraktów, zaburzeń w dostawach czy większej ostrożności producentów i dystrybutorów. Dlatego ostateczny kierunek zmian będzie zależeć przede wszystkim od: trwałości deeskalacji konfliktu, poziomu cen ropy i gazu w kolejnych tygodniach i stabilności globalnych łańcuchów dostaw - dodaje ekspert. Zaznacza, że rynek znalazł się w fazie przejściowej - między potencjalnym powrotem do stabilizacji a ryzykiem utrwalenia się wyższych kosztów. - Najbliższe tygodnie będą kluczowe. To one pokażą, czy obecne zawirowania były jedynie krótkim szokiem, czy początkiem nowego cyklu wzrostu kosztów w budownictwie - podsumowuje.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET