Dodatkowy dzień wolnego w pracy? „Jedną rewolucję mamy już za sobą”
Czterodniowy tydzień pracy nie tylko jako dobra wola pracodawcy, lecz ustawowy wymóg? Dyskusja o takich zmianach w prawie pracy toczy się od lat. Zdaniem ekspertów taka reforma – mimo niechęci ze strony biznesu – nie jest niemożliwa. Wymaga jedynie czasu.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ilu pracodawców zgodziłoby się skrócić czas pracy o jeden dzień w tygodniu?
- Co dałby pracownikom trzydniowy weekend?
- Czy skrócenie ustawowego czasu pracy w ogóle jest możliwe.
Czas pracy krótszy o jeden dzień w tygodniu. Taki postulat od lat, cyklicznie pojawiał się w debacie politycznej. Obecnie orędownikiem takiego rozwiązania jest głównie Lewica, z którą – co nie jest zaskoczeniem – zgadza się w tej kwestii większość pracowników. Z najnowszego „Barometru Polskiego Rynku Pracy” Personnel Service wynika jednak, że mniej niż połowa pytanych firm zgodziłaby się na takie rozwiązanie.
Krótszy tydzień pracy. Pracodawcy są podzieleni
Eksperci zapytali zarówno pracowników, jak i pracodawców, czy poparliby postulat skrócenia czasu pracy. Z ankiety wynika, że 43 proc. firm popiera ten pomysł i to przy zachowaniu pełnego wynagrodzenia, ale niemal taki sam odsetek sprzeciwia się takiemu rozwiązaniu.
Wśród pracowników poparcie jest znacznie wyższe – 62 proc. Polaków jest za skróceniem tygodnia pracy, jedynie co czwarty wyraża sprzeciw. Pracodawcy i pracownicy najchętniej wskazują na model czterech dni pracy po 8 godzin. Czy takie zmiany w prawie są możliwe?
Krzysztof Inglot, ekspert rynku pracy, założyciel Personnel Service wskazał, że firmy wciąż są podzielone. - Z jednej strony pojawiają się argumenty o potencjalnym wzroście efektywności, zadowolenia pracowników i ich lojalności, z drugiej, obawy o organizację procesów, przeciążenie zespołów i spadek wydajności. Warto jednak pamiętać, że w wielu przypadkach nie chodzi o ograniczenie działalności firmy do czterech dni – lecz o zmianowy model pracy, który pozwoliłby organizacjom funkcjonować przez cały tydzień, przy jednoczesnym zapewnieniu pracownikom dodatkowego dnia wolnego – mówił ekspert.
Nie dziwi z kolei poparcie tej idei przez pracowników. Z badania wynika, że za skróceniem pracy najliczniej opowiadają się osoby w wieku 18-24 lat. Nie jest to jednak zasadą, gdyż równie duże poparcie tego pomysłu występuje w grupie wiekowej 55 plus. „To pokazuje, że potrzeba większej równowagi między życiem zawodowym a prywatnym, dotyczy różnych grup wiekowych” – czytamy w analizie.
Część pracowników obawia się jednak negatywnych konsekwencji takiego rozwiązaniu. Mowa o braku podwyżek czy nawet obniżki pensji w przyszłości, a także o wzrośnie intensywności pracy, a co za tym idzie – dodatkowym stresie. Karol Inglot podsumował jednak, że każda duża zmiana wymaga czasu, a jedną rewolucję już przecież mamy za sobą.
– Przykładem może być historia wolnych sobót. Dziś oczywistość, a w latach 70. rewolucja. W 1973 roku Polacy mieli zaledwie dwie wolne soboty, rok później sześć, a od 1975 – już 12 wolnych weekendów. Dopiero w 1981 roku zaczęto wdrażać tygodniowy czas pracy wynoszący 42 godziny. Dziś stoimy przed podobnym wyzwaniem i to powinno następować ewolucyjnie – mówił.
Zdaniem eksperta wszystko jest kwestią czasu. Skrócenie tygodnia pracy wymaga odpowiedniego przygotowania organizacji pracy i pilotażu. - W dłuższej perspektywie może to być rozwiązanie, które pozwoli lepiej łączyć efektywność organizacji z dobrostanem pracowników – zaznaczył Krzysztof Inglot.
Źródło: RadioZET.pl/Personnel Service
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET