`

„Karny podatek” od mieszkań. Ma powstrzymać „patologiczne zjawisko”

Michał Tomaszkiewicz
2 min. czytania
04.04.2024 12:54
Obserwuj nas na Google

- Jeśli ludzie mają więcej niż 2 mieszkania i są to mieszkania, na których spekulują, to powinni płacić karny podatek –stwierdził Adrian Zandberg, współprzewodniczący Razem, w audycji „Gość Radia ZET”. Zróżnicowanie stawek PPC ma sprawić, że flipping stanie się nieopłacalny, a ceny nieruchomości spadną.

pieniądze na tle bloku mieszkalnego
fot. Artur Szczepanski/REPORTER/East News

Ceny mieszkań wzrosły w ciągu roku nawet ponad 20 procent. Analitycy rynku wyjaśnili, że to efekt kredytu 2 procent, w którym złożono ponad 100 000 wniosków i praktycznie wykupiono niemal wszystkie mieszkania, które mieściły się w narzuconym limicie. Wkład w podnoszenie cen mają także flipperzy – osoby, które odkupują mieszkania od ich właścicieli, żeby natychmiast – lub po szybkim remoncie – odsprzedać je z dużym zyskiem. O problem został zapytany w programie „Gości Radia ZET” Adrian Zandberg, współprzewodniczący Razem. Polityk zaproponował wprowadzenie „karnego podatku”.

Karny podatek od flippingu. Ma zatrzymać spekulacje

- Ludzie nie powinni mieć więcej, niż po 2 mieszkania? – zapytał Adriana Zandberga Bogdan Rymanowski. - Jeśli ludzie mają więcej niż 2 mieszkania i są to mieszkania, na których spekulują, to powinni płacić karny podatek – odpowiedział „Gość Radia ZET”.

Oglądaj

- Chcemy zatrzymać patologiczne zjawisko, jakim jest flipping. Dzisiaj mamy do czynienia z tym, że bardzo wiele mieszkań w Polsce znika z rynku po to, żeby pojawić się na nim tydzień później za cenę wyższą o 100 000 zł czy 150 000 zł. To nakręca jeszcze bardziej ceny mieszkań w nowych miastach – wyjaśnił swoje stanowisko Zandberg.

- Żeby to zatrzymać, potrzebujemy takiego rozwiązania, które spowoduje, że spekulowanie na mieszkaniach przestanie być atrakcyjne, przestanie być tak korzystne finansowo. Dzisiaj niestety jest tak, że bogaci ludzie w Polsce, jeśli nie wiedzą co zrobić z pieniędzmi, to po prostu wkładają te pieniądze w spekulacje na mieszkaniach. To odcina znaczną część młodego pokolenia od szansy na to, żeby ten własny dach nad głową zdobyć – dodał współprzewodniczący Razem.

Redakcja poleca

- W Warszawie, ale też w wielu innych dużych miastach, nawet nieźle zarabiający młodzi ludzie nie mają zdolności kredytowej, żeby kupić sobie chociaż najmniejsze mieszkanie i normalnie żyć. Musimy to zjawisko zatrzymać, musimy tę patologię zatrzymać – zadeklarował polityk.

- Rozwiązanie, które położyliśmy na stole, czyli rozwiązanie z różnymi stawkami podatku PCC w zależności od tego, ile czasu się mieszkanie posiadało, to jest rozwiązanie, które działa już w innych krajach i warto z niego skorzystać. Jesteśmy oczywiście otwarci na rozmowę o szczegółach, ale nie zgadzamy się, żeby zamykać oczy na ten problem, nie zostawajmy tego siłom rynku, bo efekt tego jest taki, że obecnie mieszkania w Warszawie kosztują po kilkanaście tysięcy złotych za metr. Dla młodego człowieka, który zaczyna pracę, własny dach nad głową staje się kompletnie nierealizowalnym marzeniem – wyjaśnił Adrian Zandberg.

Źródło: Radio ZET

Zobacz także

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET