Niecodzienna sytuacja w Radiu ZET. Polityk „da sobie rękę uciąć”, jeśli się pomyli
- 1 procent PKB na budownictwo społeczne spowoduje odwrócenie trendu cenowego na rynku mieszkaniowym. Trwałe, a nie tylko częściowe, daję sobie rękę uciąć – zadeklarował Adrian Zandberg w audycji "Gość Radia ZET". Szef partii Razem i kandydat na prezydenta jest zdania, że system dopłat do kredytów jedynie napędza spekulacje na rynku nieruchomości.
- Adrian Zandberg jest przekonany, że przeznaczenie 1 procent PKB na budownictwo społeczne trwale obniży ceny mieszkań
- Polityk krytykuje rządowe programy dopłat do kredytów, twierdząc, że wspierają one spekulacje na rynku nieruchomości
- Jeśli wydawanie 1 procent PKB na budownictwo społeczne nie obniży cen mieszkań, Zandberg „daje sobie rękę uciąć”
Ceny nieruchomości. 1 procent PKB na budownictwo społeczne
Podczas audycji „Gość Radia ZET”, Adrian Zandberg, lider partii Razem i kandydat na prezydenta, przedstawił zaskakującą deklarację dotyczącą wpływu budownictwa społecznego na ceny mieszkań. - Po pierwsze potrzebujemy przeznaczać 1 procent PKB na budownictwo społeczne. Dlaczego? Bo potrzebujemy konkurencji dla rynku, jeżeli chodzi o mieszkania. To jest dzisiaj sektor zdominowany przez firmy deweloperskie, które dyktują ceny, które dają im olbrzymie marże, olbrzymie zyski, a mogą to zrobić, bo nie mają konkurencji ze strony państwa i samorządów. 1 procent PKB na budownictwo społeczne spowoduje odwrócenie trendu cenowego na rynku mieszkaniowym. Trwałe, a nie tylko częściowe, daję sobie rękę uciąć – zadeklarował Zandberg.
Zandberg skrytykował również programy mieszkaniowe proponowane przez rząd. Jego zdaniem obecna polityka dopłat do kredytów jest błędna i antyrozwojowa. Polityk uważa, że rząd faworyzuje lobby bankowo-deweloperskie, a system dopłat jedynie napędza spekulacje na rynku nieruchomości. Zamiast tego, Zandberg postuluje inwestycje w budownictwo społeczne, które miałoby stanowić realną alternatywę dla ofert rynku prywatnego.
- Teraz, jak rozumiem jest plan, żeby nazwać go inaczej i po wyborach prezydenckich przepychać go w innej formie. Wie pan, to nie chodzi o nazwę, tylko chodzi o wpływ na gospodarkę. My w tym momencie w Polsce tak naprawdę wysyłamy taki sygnał naszym systemem podatkowym i systemem dopłat, że opłaca się spekulować na nieruchomościach, opłaca się oszczędności topić w takim, mówiąc obrazowo, betonowym złocie i liczyć na to, że w ten sposób będzie się zarabiało pieniądze, zamiast inwestować je w takie dziedziny gospodarki, które są faktycznie rozwojowe – mówił Zandberg, podkreślając, że obecne działania rządu ograniczają rozwój kraju, zamiast go przyspieszać.
Polityk poruszył również kwestię zysków banków, wskazując na ich spektakularne wyniki finansowe w ostatnich 12 miesiącach, w których zarobiły ponad 40 mld złotych. Zandberg zaznaczył, że te zyski pochodzą z kieszeni klientów, a nie z innowacyjnych działań banków. W jego opinii, istnieje konieczność zwiększenia opodatkowania sektora bankowego, aby te środki mogły być przekierowane na inwestycje w przyszłość, m.in. w budownictwo społeczne.
Ceny mieszkań. 100 procent drożej w 14 lat
Od 2010 roku do trzeciego kwartału 2024 roku ceny mieszkań w Unii Europejskiej wzrosły średnio o 54,1 procent, a czynsze o 26 procent. Polska, z wzrostem cen na poziomie 98 procent, znalazła się w gronie państw, gdzie dynamika wzrostu była szczególnie wysoka.
Najdroższe nieruchomości znajdują się w Warszawie i Krakowie, gdzie ceny przekraczają 16 000 zł/m². Z kolei w mniejszych miastach, takich jak Bytom czy Wałbrzych, ceny wahają się w przedziale 4000 – 5500 zł/m². Najtańsze mieszkania w grudniu 2024 roku można było kupić w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie średnia cena za metr kwadratowy wynosiła około 8400 zł. Ceny metra kwadratowego w większości dużych miast zbliżyły się do 10 000 zł/m2, a w Krakowie i Warszawie osiągnęły odpowiednio 16 400 zł/m2 i 17 500 zł/m2.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET