Niemcy wysysają polskie paliwo na przygranicznych stacjach. Setki euro w kieszeni

3 min. czytania
12.05.2026 16:37
Obserwuj nas na Google

Niemcy coraz częściej przyjeżdżają do Polski nie tylko na zakupy, ale również po paliwo. Przygraniczne stacje benzynowe przeżywają prawdziwe oblężenie, a powód jest prosty – ceny paliw w Polsce pozostają wyraźnie niższe niż za Odrą. Sąsiedzi oszczędzają na tym setki euro.

Niemcy tankują tańsze polskie paliwo
fot. Tomasz Kowalczuk/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Niemcy tankują paliwo w Polsce.
  • Jakie korzyści mają niemieccy przedsiębiorcy tankując w Polsce.
  • Co wpływa na wysokie ceny paliw w Niemczech.

Niemcy wysysają polskie paliwo na przygranicznych stacjach

To już wyraźny trend: Niemcy mieszkający blisko granicy z Polską coraz chętniej uprawiają turystykę paliwową. Jak opisują niemieckie media, wielu przedsiębiorców regularnie tankuje swoje samochody po polskiej stronie granicy. W Niemczech ceny diesla i benzyny od miesięcy utrzymują się na wysokim poziomie, co jest efektem przede wszystkim napiętej sytuacji na europejskim rynku paliw, wywołanej konfliktem na Bliskim Wschodzie. Tymczasem w Polsce ceny pozostają relatywnie niższe dzięki działaniu pakietu CPN, który miał ograniczyć wzrost cen dla kierowców. Różnice są na tyle duże, że przedsiębiorcy i kierowcy flotowi potrafią oszczędzać setki euro miesięcznie.

Jak na łamach nordkurier.de mówi dekarz Andre Sanow z Löcknitz, w jego firmie są tylko dwa auta, które potrzebują około 120 l benzyny tygodniowo, zatem niemal 500 l miesięcznie. Na polską stację ma około 10 km i chętnie korzysta z możliwości tańszego tankowania. Wskazuje, że to rozwiązanie sprawia, że w Niemczech nie może korzystać z odliczenia 19-procentowego podatku na paliwo, ale nadal ceny w Polsce są tak dobre, że i tak wychodzi na swoje.

Redakcja poleca

Doradczyni podatkowa Annelie Moll z Löcknitz w rozmowie z portalem przewiduje, że trend będzie się nasilał. – Zasada wolnego wyboru dotyczy również dystrybutora paliwa – mówi ekspertka. Podkreśla, że jeszcze niedawno odliczenie VAT-u za paliwo było dla niemieckich przedsiębiorców korzystniejsze, ale teraz więcej z nich, zwłaszcza ze wschodniej części Pomorza Zachodniego, będzie szukać polskich stacji benzynowych.

Duże oszczędności na polskim paliwie ma anonimowy właściciel firmy malarskiej, który niemieckiemu portalowi przekazał, że tankuje na polskich stacjach pięć firmowych aut. –Oszczędzam w ten sposób kilkaset euro miesięcznie – mówi gazecie Nordkurier.de. Jak mówi, czas podróży do Polski jest dłuższy, ale ekonomiczne korzyści sprawiają, że uważa to za lepsze wyjście. Jednocześnie ma żal do niemieckich władz o to, że nie działają skutecznie, by obniżać ceny paliw.

Redakcja poleca

Z początkiem maja w Niemczech wprowadzono obniżki cen benzyny i oleju napędowego o około 17 centów, jednak mimo to w wielu miejscach ceny wciąż są bardzo wysokie, a różnice między stacjami benzynowymi sięgają nawet 37 centów za litr – wyjaśnia mainpost.de. Wciąż jednak trwają pory o to, jaki kształt powinny mieć rozwiązania wspierające kierowców za polska zachodnią granicą.

Paliwowa turystyka w Europie

Zjawisko tzw. turystyki paliwowej nie jest jednak niczym nowym. W ostatnich miesiącach podobny problem pojawił się również na południu Europy Środkowej. Tym razem chodziło o Polaków masowo tankujących na Słowacji, gdzie ceny diesla były niższe niż w Polsce. Sytuacja stała się na tyle poważna, że słowacki rząd zdecydował się na radykalne kroki.

Na części słowackich stacji zaczęły obowiązywać wyższe ceny oleju napędowego dla kierowców z zagranicznymi tablicami rejestracyjnymi. Wprowadzono także limity tankowania. Władze tłumaczyły decyzję koniecznością walki z wykupywaniem paliwa przez cudzoziemców oraz problemami z dostępnością diesla na lokalnym rynku. Premier Robert Fico mówił wprost o „turystyce paliwowej”, która miała prowadzić nawet do sytuacji, w których niektóre stacje „wysychały” z paliwa. Co ciekawe, rozwiązanie wzbudziło duże kontrowersje w Unii Europejskiej. Komisja Europejska oceniła, że różnicowanie cen dla obywateli i obcokrajowców może być sprzeczne z unijnymi zasadami i mieć charakter dyskryminacyjny.

Warto dodać, że wśród polskich polityków także pojawiały się głosy o konieczności zróżnicowania cen na stacjach, by obcokrajowcy nie korzystali z rozwiązań przewidzianych dla Polaków. Takie rozwiązanie nie zostało jednak wprowadzone, a gdyby zostało – z dużym prawdopodobieństwem spotkałoby się z podobną reakcją ze strony KE, jak w przypadku rozwiązań słowackich.

Źródło: Radio ZET/nordkurier.de/stuttgarter-zeitung.de/mainpost.de

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET