Odszkodowanie za opóźniony lot. Czy warto iść do sądu? Prawniczka mówi wprost
Czy warto odszkodowania za opóźniony lub odwołany lot domagać się w sądzie? Prawniczka zdradza, w jakich sytuacjach pasażer powinien działać i na co musi być przygotowany.
Z tego artykułu dowiesz się:
- W jakich sytuacjach warto odszkodowania za lot domagać się w sądzie.
- Z czym może wiązać się sprawa o odszkodowanie za lot i co trzeba wziąć pod uwagę.
- Czy są alternatywne ścieżki dla pasażerów, których lot został odwołany lub opóźniony.
Linie lotnicze nie chcą wypłacić odszkodowania. Czy warto iść do sądu?
Tylko w 2024 roku niemal 218 tys. lotów europejskich kwalifikowało się do odszkodowania na podstawie rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady UE261/2004. Niestety, wielu pasażerów odszkodowań nie otrzymało, bo się o nie nie starało lub działało bez świadomości swoich praw i tego, jak mogą działać. Ekspertka od odszkodowań za loty, adw. Angelika Grzelachowska-Larek, w rozmowie z portalem RadioZET.pl zauważa, że pasażerowie często się zniechęcają, szczególnie kiedy linie lotnicze stosują niedozwolone chwyty. Na niekorzyść klientów linii działa fakt, iż zwykle pozostają oni bez konkretnej wiedzy o tym, z jakich przyczyn lot został odwołany lub opóźniony, a ponadto na dochodzenie roszczeń mają określony czas. Zgodnie z polskim prawem przedawnienie następuje bowiem już po roku od daty lotu. Prawniczka zdradza, że jest to jeden z najkrótszych okresów na działanie, przewidziany dla pasażerów wśród krajów Unii Europejskiej.
Część osób, których lot został odwołany lub przełożony, decyduje się na wstąpienie na drogę sądową. W jakich sytuacjach warto takie kroki podjąć? Angelika Grzelachowska-Larek zwraca uwagę na szereg aspektów, które pasażer musi wziąć pod uwagę.
Dlaczego linie lotnicze nie chcą wypłacić odszkodowania?
Jeśli pasażer składa reklamację, to linie lotnicze mają 30 dni na to, by się do niej ustosunkować. Można przyjąć, że w przypadku dużych i znanych przewoźników, którzy dbają o swoją renomę, w sytuacji, która bez wątpliwości kwalifikuje się do odszkodowania na podstawie rozporządzenia UE261/2004, decyzja będzie szybka i pozytywna. Zdarza się jednak, że przewoźnik informuje, iż nastąpiły tzw. nadzwyczajne okoliczności. Rozporządzenie wymienia cały ich katalog. Są to m.in. destabilizacja polityczna, warunki meteorologiczne uniemożliwiające dany lot, zagrożenie bezpieczeństwa, nieoczekiwane wady mogące wpłynąć na bezpieczeństwo lotów i strajki mające wpływ na działalność przewoźnika. Ekspertka zaznacza jednak, że katalog ten jednak jest przykładowy, a to na linii lotniczej w przypadku drogi sądowej spoczywa obowiązek udowodnienia, że tych okoliczności nie można było uniknąć.
Złe warunki atmosferyczne czy klęski żywiołowe rzeczywiście są obiektywne. Ale już na przykład awaria samolotu nie zawsze jest traktowana jako okoliczność zwalniająca z odpowiedzialności, bo to przecież na przewoźniku spoczywa obowiązek dbania o stan techniczny, kontrolowania go i przeprowadzania czynności konserwacyjnych, które mają temu zapobiec. Dlatego "zwykła" usterka samolotu to nie jest nadzwyczajna okoliczność, tylko standardowa sytuacja w działalności przewoźnika. – Czasami linia rzuca hasło: awaria. Ale ważne jest to, z czego ona wynika: czy było zderzenie z ptakami, jakaś właśnie wada ukryta, czy po prostu zwykła usterka serwisowa – tłumaczy nam ekspertka. Podobnie jest ze strajkami. Pasażerowi często wydaje się, że w takim przypadku jest na straconej pozycji, tymczasem sąd może potraktować to inaczej. – Strajki pracowników linii lotniczych często są traktowane jako coś zwyczajnego, do czego linia powinna się przygotować i zapewnić zastępstwo – wyjaśnia nam Angelika Grzelachowska-Larek.
Jeżeli mało znane, tanie linie lotnicze nie podają konkretów, uzasadniając odrzucenie prawa do odszkodowania, wówczas pasażer może mieć zasadne wątpliwości, czy rzeczywiście pieniądze mu się nie należą. Hasło: "awaria" lub "nadzwyczajne okoliczności" może być po prostu strategią przewoźnika, mającą zniechęcić pasażera z roszczeniem. A skoro licznik zmierzający do przedawnienia bije i czasu jet coraz mniej, wówczas klient linii musi podjąć decyzję o dalszej ścieżce postępowania i na przykład wejściu na drogę sądową.
Odszkodowanie za opóźniony lot w sądzie. Co trzeba wziąć pod uwagę?
Podstawową kwestią, którą pasażer musi wciąć pod uwagę, idąc do sądu, jest to, iż krok ten wiąże się z wniesieniem opłaty i koniecznością uczestniczenia w postępowaniu. A jeśli lnie lotnicze wykażą racjonalnie, że nadzwyczajne okoliczności rzeczywiście zaistniały, to ryzykujemy koniecznością pokrycia kosztów sądowych, w tym także kosztów zastępstwa procesowego w przypadkach, gdy strona pozwana była reprezentowana przez profesjonalnego pełnomocnika. —To nie są duże kwoty, ale to jakieś ryzyko finansowe — ocenia prawniczka. Może się też zdarzyć, że sąd powoła biegłego, który oceniać będzie np. nadzwyczajność usterki samolotu. Przegrana pasażera znów może wiązać się z poniesieniem tych kosztów.
Adw. Angelika Grzelachowska-Larek podkreśla, że sąd często weryfikuje, czy pasażer wyczerpał drogę reklamacyjną przed złożeniem pozwu. I tę drogę warto podjąć w pierwszej kolejności, bo jest duża szansa – szczególnie kiedy lecieliśmy ze znanym i renomowanym przewoźnikiem – że dostaniemy pozytywną odpowiedź, a wypłata nastąpi bardzo sprawnie. Jeśli tego nie zrobimy i od razu wkraczamy na drogę sądową, a linie lotnicze uznają powództwo, wówczas sąd — mimo przyznanej nam przez przewoźnika racji — znów obarcza nas kosztami. Uznaje się bowiem, że sprawa była niepotrzebna, pasażer zaniechał ścieżki polubownej i pochopnie zaangażował wymiar sprawiedliwości.
Wchodząc na ścieżkę sądową trzeba wiedzieć, że sądy głęboko wnikają w okoliczności, analizują różne elementy. – Jeśli zaistniał strajk, to sądy sprawdzają, jaki był przebieg tego strajku i czy był on zapowiadany. Badają, jaka była przyczyna strajku i czy sam przewoźnik się do niej nie przyczynił, przykładowo, przez nieposzanowanie dla praw pracowniczych, czy też przyczyną były czynniki niezawinione przez pracodawcę, chociażby eskalacja roszczeń płacowych – wylicza ekspertka. To przekłada się na bardzo dużą indywidualność orzeczeń sądowych. Trudno zatem wskazać jednoznacznie, czy warto iść do sądu. Jeśli pasażer ma poczucie, że został niesprawiedliwie potraktowany, wówczas takie prawo mu przysługuje.
Odszkodowanie za spóźniony lot a przedawnienie. Jak nie sąd, to co?
Wkroczenie na drogę sądową przerywa bieg przedawnienia. Nie jest to jednak jedyna ścieżka postępowania, którą może podjąć pasażer. Drugą jest skarga do Rzecznikiem Praw Pasażerów Przy Urzędzie Lotnictwa Cywilnego, która ma charakter mediacyjny. Takie postępowanie nie wiąże żadnymi opłatami i nie ma ryzyka, że będziemy musieli komuś zwrócić jakieś koszty obsługi prawnej nawet jeżeli nie dojdziemy do porozumienia. Skarga ta przerywa bieg przedawnienia, ale sporo minusów. – To postępowanie ma charakter dobrowolny dla wszystkich zaangażowanych podmiotów, więc linie lotnicze nie mają żadnego administracyjnego obowiązku w ogóle w nim uczestniczyć. Jeśli z kolei się zgodzą, to nawet jeżeli wypracujemy jakieś porozumienie, to wykonanie postanowień ugody ma charakter dobrowolny. Jeśli jednak przewoźnik uzna swoją odpowiedzialność w postępowaniu mediacyjnym, ale mimo to odszkodowania nie wypłaca, to w przypadku postępowania sądowego – jeśli się na nie zdecydujemy – jest to świetny dowód, że linie lotnicze swoją odpowiedzialność uznały – wyjaśnia Grzelachowska-Larek. Niestety sam Rzecznik Praw Pasażerów jest niestety bardzo obciążony, więc trzeba się uzbroić w cierpliwość i wiedzieć, że na odpowiedź przyjdzie nam poczekać. Ważne jest, że bieg sprawy przerywa już samo złożenie skargi, a pasażer zyskuje czas.
Co robić, kiedy nie przysługuje odszkodowanie z tytułu rozporządzenia UE261/2004?
Części pasażerów nie przysługuje odszkodowanie z tytułu unijnego rozporządzenia — na przykład w sytuacji, kiedy lecieli z kraju trzeciego i z przewoźnikiem spoza UE. Czy to znaczy, że są na całkiem straconej pozycji? Ekspertka wyjaśnia, że takie osoby wciąż mogą domagać się odszkodowania od przewoźnika na zasadach ogólnych prawa cywilnego, a jeżeli przelot był częścią imprezy turystycznej, organizowanej przez biuro podroży — także od touroperatora na podstawie Ustawy o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych z 24 listopada 2017 roku. Tu roszczenia przedawniają się w okresie 3 lat, jednak sam proces ich dochodzenia jest bardziej skomplikowany, bowiem pasażer musi wykazać fakt powstania szkody i określić precyzyjnie jej wysokość.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET