Zajączkowska o rozmowie z Kołodziejczakiem: Zaczął się na mnie drzeć...
Europosłanka Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik (Ruch Biało-Czerwoni) o rozmowie z Michałem Kołodziejczakiem: - Zaczął się na mnie drzeć. - Mówił, że jeśli chcę pieniędzy, to żebym przyszła do niego - dodaje Gość Radia ZET.
Ewa Zajączkowska-Hernik w Gościu Radia ZET
- W czasach, kiedy byłam dziennikarzem „Świata Rolnika”, obracałam się w środowiskach rolniczych, szczególnie politycznych i takim środowiskiem była Agrounia. Była sytuacja, gdzie członkowie Agrounii coraz głośniej zaczęli podnosić temat, że środki zgromadzone na koncie Agrounii są zdefraudowane. Jako dziennikarz zaczęłam zadawać niektórym osobom pytania i zadzwonił do mnie Michał Kołodziejczak z pretensjami, zaczął się na mnie drzeć i mówił, że jeśli chcę pieniędzy, to żebym przyszła do niego – opisuje europosłanka Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik, w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim. - Już wtedy wiedziałam, że ma tendencje do agresywnych zachowań, również wobec kobiet. Zaczął się wytrząsać, że ja odkryłam kwestię związaną z finansami Agrounii – dodaje Gość Radia ZET. Polityk uważa, że osoba, z którą rozmawiała „ewidentnie przekazała to Michałowi Kołodziejczakowi i ta kobieta została potem bardzo źle potraktowana przez Michała Kołodziejczaka”. Jak? - Tak, jak opowiadają to te kobiety w zeznaniach – komentuje Ewa Zajączkowska-Hernik. Pytana o to, co poseł i były wiceminister powinien złożyć mandat, Gość Radia ZET ocenia, że „zostanie do tego zmuszony”. - Jeśli pan Rutkowski ma odpowiadać za kwestie wizerunkowe Michała Kołodziejczaka, to nie wróżę sukcesu – mówi europosłanka i dodaje: - Również wśród polityków KO zaczynają się pojawiać niewybredne żarty, że Michał Kołodziejczak jest pierwszą ofiarą umowy z Mercosur - za bardzo handel z Kolumbią rozkwitł.
Zajączkowska o Krakowie: Wielkomiejska PO dostała gonga. Do pani Moniki Piątkowskiej przykleił się cały smród
- Porażka Moniki Piątkowskiej w Krakowie mówi nam to, że wielkomiejska PO dostała gonga w bardzo ważnym mieście w Polsce. Pokazuje również to, że firmowanie kandydata całym aktywem partyjnym nie powoduje wzrostu zaufania wobec kandydata, bo cały smród, który ciągnie się za członkami rządu Donalda Tuska przykleił się również do pani Moniki Piątkowskiej– mówi Ewa Zajączkowska-Hernik, pytana o wygraną Łukasza Gibały w Krakowie. Zdaniem polityk, Piątkowska została kandydatką na prezydenta Krakowa, ponieważ „KO ma skrajnie krótką ławkę”. - Ludzie w Krakowie najwyraźniej mają już dosyć polityków powiązanych z KO – ocenia Gość Radia ZET.
Pytana o to, czy za ataki w szkołach odpowiada brak kontroli internetu, europosłanka Konfederacji ocenia, że „też”. Podobnego zdania jest 74 proc. głosujących w sondzie na radiozet.pl. - Ogólnie zetknęłam się z agresją w szkole. Poczynialiśmy pewne kroki. To zjawisko dosyć powszechne teraz w polskich szkołach, niestety – przyznaje polityk, która ma 15-letniego syna. - Po analizie tego, co się działo, po komunikatach płynących od młodzieży, po rozmowach z moim synem – wydaje mi się, że to jest akcja zorganizowana. W internecie jest kilka takich społeczności, które powodują, że zagubiona, odtrącona młodzież, chcąc szukać akceptacji dopuszcza się przestępstw – komentuje Gość Radia ZET. Choć, jak przyznaje „służby dały radę”.
Ewa Zajączkowska-Hernik opisuje, że „już 2 lata temu były sygnały, że dochodzi do sytuacji, w których młodzież jest radykalizowana, nakłaniana do różnych, złych rzeczy więc sygnały ze strony służb polskich były”. - To, jaką pracę wykonały polskie służby w minionym tygodniu pokazuje, że służby mają narzędzia, żeby sytuacje wyłapywać, żeby reagować zanim dojdzie do tragedii – mówi polityk.
Pytana o to, czy ustawa wprowadzająca DSA dałaby państwu narzędzia do walki, europosłanka Konfederacji ocenia, że nie i dodaje, że „w 2016 już zostały wprowadzone odpowiednie przepisy, które dały polskim służbom możliwość wyłapywania takich rzeczy, powstało Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości, służby mają i miały narzędzia”. - A to, co proponuje obecnie Donald Tusk jest graniem na emocjach, wykorzystywaniem skrajnych emocji, strachu również polityków do przepchnięcia ustawy, która ma na celu kontrolę internetu i przekazanie urzędnikom możliwości decydowania, co w internecie jest legalne, a co nie – uważa Zajączkowska. Jej zdaniem, „rząd dostanie narzędzie do kontrolowania internetu, ale nie po to, żeby chronić młodzież przed potencjalnym niebezpieczeństwem tylko po to, by eliminować konkurencję polityczną”.
- Rodzice bardzo mocno odpuścili kontrolę nad własnymi dziećmi. Jeśli dzieciom daje się zamiast konsekwencji i obowiązków szeroki dostęp do 5G, bez żadnej kontroli, to niestety dzieci szukające akceptacji mogą wpaść w ogromne kłopoty – ocenia Gość Radia ZET, w internetowej części programu. Dopytywana o to, jak ona radzi sobie z nastoletnim synem, polityk odpowiada: - Sprawdzam czaty, kontroluję czaty, po których mój syn się porusza, ale też bardzo dużo rozmawiam z moim synem na tematy potencjalnych zagrożeń, również w internecie.
Planowany atak na premiera i wicepremiera? - Mnie ta akcja bawi. Gdyby rzeczywiście został podniesiony tak duży alarm, że jest możliwy zamach na premiera, wicepremiera, to premier spacerowałby sobie ulicami Warszawy do KPRM bez najmniejszego problemu? Czy opinia publiczna powinna zostać poinformowana o tym, że jest możliwość dokonania zamachu na premiera? – pyta Ewa Zajączkowska-Hernik. Jej zdaniem przekazywanie takich informacji to była „próba odwrócenia uwagi” od kryzysu wizerunkowego KO.
- Nie wiem czy Polacy wyczekują nowej partii na scenie politycznej. Nie ma miejsca na Konfederację light, a już na pewno nie ma miejsca na Konfederację light w wydaniu Ryszarda Petru. Ten człowiek jest całkowicie skompromitowany, jeśli chodzi o prowadzenie jakiegokolwiek środowiska politycznego – ocenia europosłanka Konfederacji.
Pytana o swoje stowarzyszenie Ruch Biało-Czerwoni, jego szefowa odpowiada: - Powstało na prośbę ludzi, którzy zjednoczyli się wokół mnie po wyborach do PE. - Nie powiedzieli „Ewa, prowadź”, powiedzieli „pani Ewo potrzebujemy szyldu, żeby móc działać np. w lokalnych społecznościach” – dodaje. Zdaniem Ewy Zajączkowskiej-Hernik „ludzie potrzebują zjednoczenia”, ponieważ „to, co dzieje w Polsce od wielu lat – polaryzacja, skłócanie Polaków, nastawianie jednych przeciwko drugim – powoduje, że ludzie szukają miejsca, że mogą zobaczyć, że ok, mam takie poglądy i wartości i nie jestem w tym sam”. - I po to jest stowarzyszenie Ruch Biało-Czerwoni. Jeśli nie byłoby zapotrzebowania, to nie miałabym w tym momencie 1,5 tys. członków w całej Polsce. 6 tys. osób zgłosiło się do stowarzyszenia – komentuje.
Stowarzyszenie będzie partią? - Absolutnie się na nic nie zamykam, ale teraz bardzo się cieszę, że powołałam do życia stowarzyszenie. To wsparcie Konfederacji – mówi Gość Radia ZET. Jednocześnie zapewnia: - Rozbijanie Konfederacji nie jest w niczyim interesie, również nie jest w moim interesie. - Widzimy doskonale, co się stało z PiS, kiedy Mateusz Morawiecki został wyrzucony z PiS i stworzył własne stowarzyszenie – dodaje. - Mam wrażenie, że premier Morawiecki mocno technicznie wzoruje się na stowarzyszeniu Ruch Biało-Czerwoni. Naśladownictwo najwyższą formą uznania – ocenia Ewa Zajączkowska-Hernik.
Zajączkowska: Zełenski przeciąga wojnę, żeby uniknąć odpowiedzialności
- Wojna na Ukrainie niedługo się skończy. Politycy na świecie szukają sposobu, żeby tę wojnę zakończyć. Kadencja Wołodymyra Zełenskiego dawno temu się skończyła i przeciąganie przez niego wojny prowadzi do tego, że on unika odpowiedzialności za korupcję chociażby – uważa europosłanka Konfederacji. Jej zdaniem „Wołodymyr Zełenski niejednokrotnie miał już możliwość zawarcia pokoju i za każdym razem możliwość odrzucał po to, by uniknąć odpowiedzialności, ponieważ wiązałoby się to z dokonaniem wyborów, w których mógłby przegrać”. - Poparcie dla Zełenskiego na Ukrainie wcale nie jest tak duże i ono nie wynika tylko z tego, że przeciąga działania wojenne, ale również z tego, że środowisko Zełenskiego jest masakrycznie skorumpowane, Ukraińcy sprzeciwiają się łapankom – ocenia Gość Radia ZET.
Poseł Konrad Berkowicz, obrażający dziennikarkę Justynę Dobrosz-Oracz? - Myślę, że Konrad Berkowicz miał na myśli to, że pani Dobrosz-Oracz uprawia medialny nierząd. Uważam, że jest wstydem dla całego środowiska dziennikarskiego i nie oceniam tutaj jej ubioru, każda kobieta ma swoje wyczucie klasy. Niektóre kobiety wyczucia klasy nie mają w ogóle, nie oceniam tego, ale to, co pani Dobrosz-Oracz jest bardzo dalekie od profesjonalnego dziennikarstwa. Czy wyzywanie prezydenta od sutenerów, alfonsów, wyzywanie mnie od kretynek, patusiar, kobiet, która nie zna ojca swojego dziecka jest przegięciem? Czy przegięciem jest, kiedy red. TVP mówi, że jestem prawą rękę Mentzena i nie wiadomo, co mu tą ręką robię? Nie widziałam oburzenia ze strony środowiska kobiet po stronie liberalnej. Czy skandalem jest to, jak środowisko kodziarskie krzyczało na panią redaktor TVP, że więcej szacunku mają do ku…. spod latarni? – mówi Ewa Zajączkowska-Hernik.
Radio ZET/MA
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET