Sroka w Radiu ZET: Zgadzam się z tym, że SMS od RCB wczoraj zabrakło
- Obserwowałam, jak były przekazywane informacje i oceniam, że zabrakło tego SMS dla osób, które słyszały taki alarm - powiedziała Magdalena Sroka posłanka PSL oraz szefowa sejmowej komisji ds. Pegasusa w programie "Gość Radia ZET"
Zdradziła, że “przeczytałam poradnik bezpieczeństwa, dotarł do mnie do domu, tak jak do wszystkich, mam nadzieję, że każdy się z nim zapoznał”.
- Ważne jest to, że sygnał modulowany syreny oznacza ogłoszenie alarmy, a ciągły oznacza, że alarm został odwołany - zaznaczyła.
Mówiła, że “kolejnym krokiem jest to, by włączyć radio lub telewizor”. - Uważam, że wczoraj zabrakło wczoraj przy okazji tego wydarzenia. Obserwowałam, jak były przekazywane informacje i oceniam, że zabrakło tego SMS dla osób, które słyszały taki alarm - oceniła.
- Sygnał alarmowy, który był w Lublinie nie mówił co się wydarzyło, a takie informacje są potrzebne obywatelom. Zabrakło tego SMS, co to za zagrożenie i że ona ustało - przekazała.
Sroka o Pegasusie w Radiu ZET: Mam poczucie, że powinno odbywać się to zdecydowanie szybciej
- Mam poczucie, że powinno odbywać się to zdecydowanie szybciej. Mam poczucie, że zespół prokuratorów, który został w prokuraturze powołany powinien być rozbudowany, na tym powinno być skupione państwo, żeby wyjaśnić, ponieważ dochodziło i doszło do naprawdę poważnych nieprawidłowości, dopuszczono system, który nie został akredytowany, czyli nawet sprawdzony przez odpowiednie służby w państwie - tłumaczyła Magdalena Sroka posłanka PSL oraz szefowa sejmowej komisji ds. Pegasusa w programie "Gość Radia ZET".
578 osób było kontrolowanych lub podsłuchiwanych Pegasusem? - To jest kolejne pytanie, na które chciałabym bardzo precyzyjnie odpowiedzieć. I mam nadzieję, że w tym dokumencie, na który oczekujemy jako Komisja, będziemy mieli odpowiedź również na to pytanie. Badanie systemu powinno również polegać na tym, żeby sprawdzić faktyczną liczbę tzw. wpięć. I mam nadzieję, że to również zostało wykonane. To jest liczba, którą podał ówczesny minister sprawiedliwości Adam Bodnar przy okazji przedstawiania statystyk - wskazywała Sroka.
- Ja nie mam pewności, czy jest to faktyczna liczba tzw. wpięć., ale znowuż, to nie jest odpowiedź, którą mogę udzielić w formule jawnej - dodała.
- Myślę, że prokuratura wie i myślę, że państwo również z czasem, który będzie upływał będą się dowiadywać o kolejnych osobach, wobec których ten system był stosowny. Prokuratura i w jej rękach jest cała lista osób, wobec których ten system był stosowany. My jako komisja niejednokrotnie zwracaliśmy się o przekazanie tej listy. Nie otrzymaliśmy tych danych - mówiła.
Tłumacząc, że “dla dobra prowadzonego śledztwa prokuratura uznała, że wykaz i lista osób pokrzywdzonych, wobec których ten system był stosowany, nie może być upubliczniona”.
Ważny jest “środek ciężkości. To jest oczywiście bardzo ważne i każda osoba, która została pokrzywdzona tym systemem powinna doczekać się sprawiedliwego rozstrzygnięcia tej sprawy”.
- Natomiast środek ciężkości jest zupełnie gdzie indziej. Środek ciężkości powinien znajdować się tam, gdzie państwo zdecydowało się na to, żeby nabyć system, który przeciekał, który był systemem, który w części był w rękach izraelskiej służby. I to jest największe zagrożenie, ponieważ nie dość, że ujawniono obiekt zainteresowań, to jeszcze ujawniać można było funkcjonariuszy to, co się dzieje w danej sprawie - powiedziała.
Jeżeli “taki system stosowany był, a był stosowany w stosunku do niewygodnych polityków, sędziów, prokuratorów, to udostępnianie takich danych obcemu wywiadowi jest przestępstwem”.
- My nie odpowiadamy za proces, który się będzie toczył, czy toczy się. Dzisiaj jest to postępowanie przygotowawcze. Dzisiaj są zarzuty pierwsze stawiane. Zarówno w zakresie zakupu, korzystania, czy konkretnych osób, wobec których był ten system stosowany. Dzisiaj prokuratura jest gospodarzem tego śledztwa - zaznaczała.
- Mam poczucie, że powinno odbywać się to zdecydowanie szybciej - przyznała.
- Mam poczucie, że zespół prokuratorów, który został w prokuraturze powołany, nawet dwa zespoły, bo jeden zajmuje się kwestią finansową, a drugi kwestią użycia tego systemu powinien być rozbudowany, na tym powinno być skupione państwo, żeby wyjaśnić, ponieważ dochodziło i doszło do naprawdę poważnych nieprawidłowości, dopuszczono system, który nie został akredytowany, czyli nawet sprawdzony przez odpowiednie służby w państwie - tłumaczyła Sroka.
Wskazała, że “prokuratura robi wszystko co w jej mocy, żeby równie szybko i sprawnie prowadzić, natomiast wiedzieli państwo w jaki sposób i z jakim oporem spotykaliśmy się na etapie prac komisji przy przesłuchaniu świadków. Równie duży problem podejrzewam ma prokuratura z tym, żeby zgromadzić materiał dowodowy, który później przed sądem będzie w stanie obronić”.
- Bo to, że my to wiemy to jest jeszcze mało. Wszystko trzeba mieć dowody i to nie dowody, bo nam się wydaje, tylko konkretne dowody i jeżeli one będą zgromadzone jestem przekonana, że te sprawy, które trafią przed sąd utrzymają się, a osoby odpowiedzialne poniosą karę.
Wymowna cisza
Zapytana czy ludzie odpowiedzialni za używanie Pegasusa, ludzie, którzy wiedzieli o jego istnieniu wciąż pracują w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym? - My w trakcie naszych prac składaliśmy zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez byłych szefów służb - wskazała.
Zarzuty w sprawie Pegasusa usłyszała dyrektorka Biura Prawnego CBA. Czyli jest tak, że materiały, które dla komisji przygotowywało CBA, szykowała dyrektorka, która ma zarzuty w tej sprawie? I na to pytanie poseł Sroka zamilkła na kilka sekund.
- Ja jestem odpowiedzialna za to, jakich ja sobie pracowników dobieram. Nie rozumiem osoby, które w jakikolwiek sposób były związane ze stosowaniem tego narzędzia i posiadały świadomość jak groźne jest to narzędzie i do czego faktycznie jest wykorzystywane. Nie powinny pracować - oceniła.
Doniesienie na Wąsika i Kamińskiego. Sroka: Zarzut? Nieumyślnego przekazywania informacji tajnych
- Na pewno przekroczenie uprawnień przez tych, czy niedopełnienie obowiązków przez tych, którzy podejmowali decyzję o tym, że służba dana będzie wykorzystywała takie narzędzie. Ten katalog natomiast nie jest katalogiem zamkniętym. W mojej ocenie również dochodziło do nieumyślnego przekazywania informacji tajnych, ściśle tajnych. To w zależności od tego, jakie klauzule były nadawane na dane sprawy operacyjne - powiedziała Magdalena Sroka posłanka PSL oraz szefowa sejmowej komisji ds. Pegasusa w programie "Gość Radia ZET".
- Będziemy informować w trakcie prezentowania projektu raportu również o kolejnych zawiadomieniach. Do tej pory, tak jak wspomniałam, złożyliśmy już zawiadomienie na byłych szefów służb, którzy otrzymali, usłyszeli zarzuty. Natomiast kolejne zawiadomienia również będą - zaznaczała Sroka.
Zdradziła, że “będziemy o tym informować w trakcie kiedy będziemy prezentować również zawiadomienia”. - Tutaj to też nie jest żadną tajemnicą. Panowie nie chcieli przyjść przed komisję, żeby zeznawać i żeby przedstawić swój punkt widzenia - wspomniała.
- Natomiast szczegóły tych informacji znajdują się w niejawnej części raportu. Będziemy również informować o tym jaką my wstępną kwalifikację przeprowadzamy. Natomiast szczegóły znajdują się w niejawnej części raportu - dodała.
Zapowiedziała, że “ten raport będzie uwzględniał informacje jawne, które państwu przekażemy, ale będzie również miał część niejawną. I mam nadzieję, że na posiedzeniu tajnym Sejmu, które się odbędzie, wszyscy ci, którzy dzisiaj mają jakiekolwiek wątpliwości, już tych wątpliwości nie będą mieć”.
Sroka w Radiu ZET: Raport Komisji ds. Pegasusa w tym roku
- Raport jest już gotowy, natomiast w ostatnich tygodniach otrzymaliśmy informację z prokuratury, że pojawiła się analiza, która została wykonana po tym, jak Komisja złożyła wniosek o przebadanie tego narzędzia jakim jest Pegasus - tłumaczyła kolejne opóźnienia w publikacji raportu Komisji Magdalena Sroka posłanka PSL oraz szefowa sejmowej komisji ds. Pegasusa w programie "Gość Radia ZET".
- To jest analiza Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Wówczas prokuratura powołała biegłych i czekała na ten raport. Otrzymaliśmy informację, że ten raport się pojawił, dlatego też nie będę prezentowała raportu, dopóki nie otrzymam dokumentu, który wydaje się być jednym z kluczowych dokumentów - wskazała Skorka.
Przekazała, że “to jest niejawny dokument, natomiast kilka miesięcy wcześniej otrzymaliśmy z prokuratury częściowe informacje, które właśnie znajdują się w raporcie”. - Są to informacje jawne, dlatego mogę powiedzieć, że ten system składał się z modułów, a jeden z tych modułów był w rękach izraelskiej firmy - dodała.
- To znaczy, że informacje, które były pozyskiwane przy pomocy Pegazusa znajdowały się w rękach izraelskiego podmiotu - dodała.
Zapewniła, że “w tym roku będzie opublikowany raport końcowy Komisji”.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET