`

Rok od zaprzysiężenia prezydenta. Siemoniak: Oceniam tak na 2, 3 w skali do 10 te prezydenturę

4 min. czytania
04.08.2026 17:34
Obserwuj nas na Google

- Nisko oceniam prezydenturę Karola Nawrockiego. Oczywiście nie głosowałem na niego. Więc mój poziom oczekiwań nie był wysoki. Widzę w tym sporo działań paraliżujących państwo. Te weta rekordowe, blokowanie nominacji, walka z rządem - wskazał Tomasz Siemoniak minister koordynator służb specjalnych z Koalicji Obywatelskiej w programie "Gość Radia ZET".

Tomasz Siemoniak
fot. Radio ZET

Dodał, że u Nawrockiego “brak mi jakiejś wizji prezydentury, nie wiemy jaka jest ta wizja Polski, po za tym może, że chce by w 2017 roku prawica wygrała wybory”. - Oceniam tak na 2, 3 w skali do 10 prezydenturę Nawrockiego - powiedział Siemoniak. 

- To nie kwestia liczb, tylko wagi ustaw. Ja nie wiem czym było spowodowane, przecież to regulacje europejskie oznaczające kontrole państwa nad tym segmentem. Weta są w sprawach istotnych - oceniał. 

Przyznał, że “to wrażenie opinii publicznej, że paraliżuje państwo. Że jest nie trudnym partnerem dla rządu, tak jak była taka kohabitacja jak prezydent był z innego obozu niż rząd, to nie jest to, to programowa walka z rządem”.  

- Rok prezydentury minął bardzo szybko, to powinna być też taka wskazówka dla prezydenta Nawrockiego, że czas politycy płynie niesłychanie szybko i czas może przemyśleć, tak jak mówiłem wcześniej, po co jest ta prezydentura, co chce dać Polsce i czy uczestnictwo w takiej bieżącej walce politycznej, te ciągłe wycieczki jego współpracowników, takie osobiste pod adresem rządu, czy to jest właściwa droga, czy tego chcą obywatele - mówił. 

Siemoniak w Radiu ZET: CPN może wrócić pod koniec sierpnia. Będziemy informować  

- Wczoraj na posiedzeniu Rady Ministrów rząd nie pracował na kwestią CPN. To jest w gestii ministra finansów. To nie jest tak, że to bierzemy za darmo i obniżmy - oceniał Tomasz Siemoniak minister koordynator służb specjalnych z Koalicji Obywatelskiej w programie "Gość Radia ZET". 

Wskazał, że “rząd zareagował w czasie najgorszej sytuacji, po wybuchu wojny”. - Premier wypowiedział się na ten temat CPN. Rząd z pewnością z wyprzedzeniem będzie o tym informował - podsumował.  

Przypomniał tu weto prezydenta dotyczące podatku od nadmiarowych zysków dla koncernów paliwowych. - To są miliardy złotych, które nie wpłynęły od koncernów paliwowych. I też zwrócę uwagę, bo tu łączą się dwa wątki nam, CPN i prezydenta Nawrockiego, który zawetował ustawę, która pozwalała nakładać taki nadzwyczajny podatek na koncerny od zysków - przekazał.  

- Jak ceny są wyższe, to koncerny paliwowe zarabiają wyżej. I był plan taki, żeby nowy CPN z tego właśnie finansować. Prezydent też to zawetował - wyjaśniał Siemoniak. 

Jego zdaniem “trochę absurdalnym argumentem, że tu prawo nie może działać wstecz itd. Więc w jakiś zdumiewający sposób zadziałał w interesie tych koncernów”.  

- Z jednej strony każdy chciałby płacić mniej na stacji benzynowej, gdy tankuje, to jest jasne. Ale z drugiej strony też wielu ludzi rozumie, że to właśnie budżet. To znaczy, że też ludzie, którzy nie jeżdżą samochodami, patrzą na to wszystko - dodał.

Siemoniak w Radiu ZET: Nie będzie w Polsce obostrzeń dla Ukraińców w wieku poborowym  

- Ze strony Ukrainy padały takie głosy, że chętnie by poddawali mobilizacji tych, którzy wyjechali i podlegają obowiązkowi mobilizacji, wtedy uznaliśmy, że nie będziemy tego robili. To znaczy, żeby nasza policja łapała takie osoby i je dostarczała - przekazał Tomasz Siemoniak minister koordynator służb specjalnych z Koalicji Obywatelskiej w programie "Gość Radia ZET". 

Taki krok podjęły Czechy. Praga wprowadza obostrzenie dla uchodźców w wieku poborowym. Ochronę będą mieli tylko ci, którzy mają uregulowane kwestie wojskowe. 

- Rozmawialiśmy na ten temat już jakiś czas temu, gdy ze strony Ukrainy padały takie głosy, że chętnie by poddawali mobilizacji tych, którzy wyjechali i podlegają obowiązkowi mobilizacji. Tam są określone przepisy wiek i też kwestia wielkości rodziny, liczby dzieci i tak dalej - dodał.  

Oglądaj

Więc “wtedy uznaliśmy, że nie będziemy tego robili. To znaczy, żeby nasza policja łapała takie osoby i je dostarczała”.  - Tak naprawdę dotyczy to obywateli Ukrainy, bo innych uchodźców, takich uchodźców, którzy jeszcze są w polskich ośrodkach z Afganistanu, z Afryki, to nie ma większego znaczenia, czy podlegają obowiązkowi służby wojskowej - przekazał.  

Wiąże się to z decyzją unijną z 15 lipca. Brukseli państwa członkowskie uzgodniły, że Unia Europejska nie będzie już z automatu zapewniać ochrony Ukraińcom w wieku poborowym.  

- Jesteśmy aktywni bardzo w tej dyskusji dotyczącej statusu obywateli Ukrainy w Unii Europejskiej. To wielokrotnie ministerstwa wewnętrznych przez ostatnie lata dyskutowali i na pewno można tutaj rozważyć różne działania, które skłonią takie osoby jednak do tego, żeby wykonywały obowiązek wobec swojej ojczyzny - tłumaczył.  

Ale “sądzę, że nie powinniśmy tego robić siłowo”. - Rozmawiałem o tym wielokrotnie z przedstawicielami władz ukraińskich do tego, żeby zapewniać żołnierzy. To jest ogromny deficyt. Dla Ukrainy jest to deficyt numer jeden. Więc na pewno są zainteresowani tym, żeby takie osoby trafiały z powrotem na Ukrainę - podkreślił.  

- Natomiast, mówię, takie wszelkie rozwiązania siłowe nie są przewidziane - podkreślił.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET