"Albo przeprosi, albo dymisja", "powinni spalić się ze wstydu". Awantura po eksplozji w Osinach
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości stawiają sprawę jasno. Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz powinien przeprosić, albo podać się do dymisji. Wszystko po tym, jak w miejscowości Osiny na Lubelszczyźnie spadł dron. Bezzałogowiec nadleciał najpewniej z terytorium Białorusi - przekazał podczas konferencji prasowej prokurator okręgowy w Lublinie Grzegorz Trusiewicz.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są reakcje polityków na incydent z dronem pod Osinami.
- Dlaczego Bartosz Kownacki krytykuje Władysława Kosiniaka-Kamysza?
- Co mówi Agnieszka Pomaska o działaniach wokół incydentu z dronem.
- Czy jest wniosek o odwołanie szefa MON po incydencie z dronem.
Dron pod Osinami. Kosiniak-Kamysz do dymisji?
W sprawie drona, który spadł w miejscowości Osiny na Lubelszczyźnie, pewne jest jedno - dotyczy ona kwestii bezpieczeństwa Polski. Incydent jest badany przez służby, a w jego kwestii wciąż jest wiele niewiadomych. Politycy zdążyli już jednak rozpętać swoistą awanturę. Reporterka Radia ZET Karolina Olszewska-Merk zapytała o tę kwestię byłego wiceministra obrony Bartosza Kownackiego.
- Jest szereg pytań i jest surowa ocena działań rządu tuż po zdarzeniu - informuje reporterka Radia ZET. Bartosz Kownacki twierdzi, że reakcja rządzących jest "dramatyczna". Polityk PiS przypomina słowa Władysława Kosiniaka-Kamysza po historii rakiety pod Bydgoszczą.
- Wówczas Władysław Kosiniak-Kamysz żądał dymisji ministra Błaszczaka - mówi polityk. - Albo przeprosi za grę polityczną wówczas, albo poda się do dymisji - dodaje Bartosz Kownacki. Na słowa byłego wiceministra zareagowała Agnieszka Pomaska z PO, która twierdzi, że "dziś mamy transparentność i działania". - Pamiętamy jak obiektów latających nad Polską nie szukano, kiedy ministrem obrony był Mariusz Błaszczak - przypomina, i ocenia, że politycy PiS "powinni raczej spalić się ze wstydu". Na ten moment nie ma wniosku o odwołanie szefa MON. Nie jest jednak wykluczone, że może on zostać przygotowany.
Rosyjski dron w Polsce? Prokuratura ma trop
Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej prokuratury w sprawie drona prokurator okręgowy w Lublinie Grzegorz Trusiewicz przekazał, że bezzałogowiec nadleciał najpewniej z terytorium Białorusi. Dodał jednak, że ta informacja wymaga dalszej weryfikacji. - Przesłuchano już kilka osób, które widziały nadlatującego drona - dodał Grzegorz Trusiewicz.
- Zabezpieczyliśmy także ziemię z epicentrum wybuchu. Będziemy tę ziemię badać. Na miejscu jest sześciu prokuratorów oraz około 150 przedstawicieli innych służ. Poszerzyliśmy obszar poszukiwań o kolejny sektor oględzin. Na miejscu będzie pracowało pięć ekip, a także wojsko - przekazał Trusiewicz podczas konferencji prasowej.
Incydent na Lubelszczyźnie. Dron eksplodował w polu kukurydzy
Do incydentu w miejscowości Osiny w powiecie łukowskim na Lubelszczyźnie doszło w nocy wtorku na środę. Około godziny 2 w nocy policjanci otrzymali zgłoszenie dotyczące "wybuchu". Po czasie okazało się, że nieznany wówczas obiekt spadł i eksplodował na polu kukurydzy. Pracujący na miejscu funkcjonariusze znaleźli nadpalone szczątki. Siła eksplozji była na tyle duża, że powybijane zostały szyby w kilku okolicznych domach.
Obecne ustalenia sugerują, że z nieba spadła rosyjska wersja irańskiego drona Shahed. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz po incydencie podkreślał, że jest to "prowokacja ze strony Rosji, do której doszło w szczególnym momencie, kiedy trwają dyskusje o pokoju".
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET