Bitwa o przywództwo Lewicy, spokój u pozostałych koalicjantów? Wkrótce wybory w czterech partiach
To będzie gorąca polityczna jesień. W czterech tworzących rządową koalicję partiach odbędą się wybory nowych władz krajowych. Poprzedzi je cykl wyborów w regionach. Kto będzie kierował Koalicją Obywatelską, Nową Lewicą, Polską 2050 i Polskim Stronnictwem Ludowym?
Z tego artykułu dowiesz się:
- W których partiach jesienią odbędą się wybory liderów.
- Kiedy odbędą się kongresy krajowe PSL i Nowej Lewicy.
- Jacy kandydaci już ogłosili chęć walki o przywództwo w Nowej Lewicy.
Kampanie polityczne trwają, z niewielkimi przerwami, od połowy 2023 roku. Najpierw mieliśmy wybory parlamentarne, później samorządowe i europejskie, a niedawno prezydenckie. I choć wyborczy cykl już za nami, politycy praktycznie nie będą mieli odpoczynku. Pod koniec czerwca nowe władze wybrali działacze Prawa i Sprawiedliwości. I choć prezesem pozostał Jarosław Kaczyński, to w gronie wiceprezesów pojawiły się nowe twarze. Wśród nich Przemysław Czarnek. Jeszcze wcześniej, bo na początku roku, wybrano wadze Konfederacji. Współprzewodniczącymi zostali: Sławomir Mentzen i Krzysztof Bosak.
Teraz do wyborów szykują się politycy czterech kolejnych ugrupowań - wszystkie wchodzą w skład koalicji 15 października. Na jesień zaplanowano głosowania w Platformie Obywatelskiej, Polsce 2050, Nowej Lewicy i Polskim Stronnictwie Ludowym. RadioZET.pl sprawdziło terminy, rozmawiało o potencjalnych kandydatach na szefów ugrupowań i przeanalizowało, jak wybory mogą wpłynąć na współpracę między liderami koalicji.
W KO najpierw wchłanianie koalicjantów i zmiana szyldu
Zacznijmy od największej partii tworzącej sejmową większość i rząd. Dziś przewodniczącym Platformy Obywatelskiej jest Donald Tusk. Władzę na początku lipca 2021 roku przekazał mu Borys Budka. Kilka miesięcy później Tusk wygrał wewnętrzne wybory. Później odbudował zaufanie wyborców PO i zmobilizował ich, dzięki czemu partia jesienią 2023 roku poprawiła wynik wyborczy względem 2019 roku. Lider PO doprowadził też do stworzenia koalicji ugrupowań demokratycznych. Dzięki temu PiS po ośmiu latach stracił władzę.
W jesiennych wyborach premier Donald Tusk będzie zdecydowanym faworytem. A być może nawet jednym kandydatem. Dotychczas żaden z polityków PO nie zdecydował się rzucić wyzwania liderowi partii i szefowi rządu. - I nie sądzę, żeby sytuacja się zmieniła. Donald jest najlepszym przewodniczącym. Partia cały czas ma wysokie notowania w sondażach. Jego wybór wydaje się więc naturalny. Choć oczywiście do głosowania jeszcze kilka tygodni i wszystko może się zdarzyć. Nie sądzę jednak, żeby ktoś chciał się wygłupiać jak w przeszłości jedna z naszych byłych koleżanek – mówi nam ważny polityk Platformy Obywatelskiej.
O co chodzi z "wygłupami"? To przytyk do Joanny Muchy, dziś posłanki Polski 2025, która w grudniu 2019 roku ogłosiła swój start w wyborach na szefa PO, by w styczniu 2020 roku się wycofać z wyścigu. Rok później Mucha opuściła Platformę i przeszła do partii Szymona Hołowni.
W zarządzie Platformy Obywatelskiej odbyły się już pierwsze rozmowy dotyczące kalendarza wyborczego. Oficjalnie jednak partia nie podaje tego terminu. Dlaczego? Bo przed nimi ma dojść do połączenia PO z Nowoczesną i Inicjatywą Polską. Jak informowaliśmy, powinno to nastąpić we wrześniu, a nowe ugrupowanie przyjmie nazwę Koalicja Obywatelska. Dopiero po fuzji dojdzie do wyborów na poziomie powiatów, województw i kraju. Powinno to się stać w październiku, ewentualnie w listopadzie.
PO wchłonie Nowoczesną. Na zdjęciu liderzy obu partii: Donald Tusk i Adam Szłapka
Przewodniczący KO będzie wybierany w wyborach powszechnych przez wszystkich członków partii, którzy opłacają składki. Może to być nawet około 25 tys. osób. Zgodnie ze statutem partii w wyborach przewodniczącego może wystartować jeden kandydat. Tak było w 2021 roku, gdy Donald Tusk zdobył ponad 90 proc. głosów.
W PSL trwają wybory w regionach. Kosiniak-Kamysz niezagrożony?
Od kilku tygodniu wybory trwają w Polskim Stronnictwie Ludowym. Obecnie na poziomie województwa. Nowych prezesów wybrano m.in. w Łódzkiem, na Lubelszczyźnie i Pomorzu. W tym pierwszym regionie prezesem przez kolejną kadencję będzie Dariusz Klimczak, który jest też ministrem infrastruktury. Na Lubelszczyźnie nadal będzie rządził europoseł Krzysztof Hetman. Na Pomorzu także nie doszło do zmiany. Prezesem został Adam Gawrylik, członek zarządu województwa pomorskiego i członek Naczelnego Komitetu Wykonawczego PSL.
Kongres krajowy PSL zaplanowano na 15 listopada. Na razie żaden z działaczy ludowców nie ogłosił oficjalnie swojego startu. Wszystko wskazuje na to, że prezesem partii pozostanie Władysław Kosiniak-Kamysz. Wicepremier i minister obrony narodowej ma silną pozycję w partii. Większość jego decyzji jest przyjmowana w partii z pokorą. I choć część ludowców krytykowała projekt Trzeciej Drogi, której kandydat zdobył w wyborach prezydenckich niespełna pięć procent głosów, a lokalnie powstawały nawet sojusze z PiS, to pozycja Kosiniaka-Kamysza wydaje się niezachwiana. Nie przeszkadzają mu nawet kiepskie sondaże z ostatnich tygodni, według których PSL nie przekracza progu wyborczego. A w niektórych poparcie oscyluje wokół 2 proc.
- Spokojnie. W sondażach zawsze jesteśmy niedoszacowani, a później w wyborach następuje mobilizacja naszego elektoratu. Do wyborów parlamentarnych jeszcze dwa lata i dużo w tym czasie może się wydarzyć. Na teraz nie widzę osoby, która mogłaby Władkowi zagrozić i przejąć władzę w partii. Trzeba pamiętać, że umiał on wynegocjować stanowisko wicepremiera i ministra kluczowego dziś resortu obrony narodowej - mówi RadioZET.pl jeden z ludowców.
Prezesa PSL wybiorą delegaci, których z kolei wybiorą działacze w terenie. Głosowanie na prezesa będzie tajne. O to do kiedy potrwają wybory władz wojewódzkich PSL, do kiedy kandydaci mogą zgłaszać chęć startu w wyborach na prezesa PSL, członka Rady Naczelnej oraz Naczelnego Komitetu Wykonawczego i czy już ktoś zgłosił taką chęć, 22 sierpnia zapytaliśmy biuro prasowe PSL. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Lewica ma z kogo wybierać
Taki sam schemat wyborczy będzie w Nowej Lewicy. Tam także w pierwszej kolejności będą wybierane władze regionalne, później krajowe. Cały proces powinien rozpocząć się w najbliższych tygodniach. Finał zaplanowano na 14 grudnia. Wtedy odbędą się wybory władz krajowych Nowej Lewicy. Tutaj, w przeciwieństwie do PO i PSL, jest prawdziwe zatrzęsienie kandydatów do fotela przewodniczącego partii.
Dotychczas chęć startu zadeklarowała czwórka polityków. To Krzysztof Gawkowski, obecnie wicepremier i minister cyfryzacji, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, ministra rodziny pracy i polityki społecznej, Marcin Kulasek, minister nauki i szkolnictwa wyższego oraz sekretarz generalny Nowej Lewicy, a także Tomasz Trela, poseł z Łodzi.
Liderzy Lewicy podczas obchodów Święta Pracy
Gawkowski mówił PAP, że już przekonuje działaczy w regionach, że to on powinien kierować partią. Przed wakacjami miał odbyć wizyty "niemal w każdym województwie". Kulasek tłumaczył w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że wystartuje, jeśli nie zrobi tego Włodzimierz Czarzasty, a Trela uważa, że przyszedł czas, żeby się sprawdzić.
Na razie nie wiadomo, czy o fotel lidera Nowej Lewicy na kolejną kadencję będą walczyli obecni współprzewodniczący partii: wicemarszałek Sejmu
Włodzimierz Czarzasty oraz europoseł
Robert Biedroń. Tu trzeba dodać, że w maju partia, która powstała w wyniku połączenia Sojuszu Lewicy Demokratycznej z Wiosną, zmieniła statut. Od grudnia nie będzie miała już dwóch współprzewodniczących tylko jednego przewodniczącego.
Włodzimierz Czarzasty na antenie Radia ZET mówił, że decyzję o ewentualnym kandydowaniu podejmie w listopadzie. Przypomnijmy, że zgodnie z umową koalicyjną powinien wtedy na stanowisku marszałka Sejmu zastąpić Szymona Hołownię z Polski 2050. Żadnej deklaracji nie złożył też Robert Biedroń. Próbowaliśmy zapytać obu polityków o ewentualny start w wyborach, jednak ich telefony milczały.
- Według mnie największe szanse ma Czarzasty. To on poukładał Lewicę na nowo, wprowadził nas do rządu. W listopadzie będzie marszałkiem, więc jego pozycja dodatkowo wzrośnie. Ale do grudnia jeszcze bardzo dużo czasu. W polityce to cała wieczność, jeszcze dużo się może zdarzyć - mówi jeden z ważnych polityków Lewicy.
Nikt nie rzuci wyzwania Szymonowi Hołowni?
W Polsce 2050 Szymona Hołowni wybory także zaczną się od najniższych szczebli. Pierwsze będą koła, później swoich przedstawicieli wybiorą regiony. A na koniec odbędzie się głosowania na członków Rady Krajowej, Zarządu Krajowego, a na koniec przewodniczącego partii.
"Decyzje dotyczące terminów, zasad i formy przeprowadzania wyborów podejmie obecna Rada Krajowa. (…) Szczegółowy harmonogram, w tym zasady i terminy zgłaszania kandydatów, zostanie ogłoszony we wrześniu decyzją Rady Krajowej" - informuje nas biuro prasowe Polski 2050.
Przewodniczącego będą wybierali wszyscy członkowie zwyczajni partii. Według biura prasowego to obecnie około półtora tysiąca osób.
Czy w jesiennych wyborach ktoś może zagrozić Szymonowi Hołowni? - Nie sądzę. Szymon ma mocną pozycję, nawet mimo ostatnich zawirowań. To on wymyślił Polską 2050, przekonał nas do swoich pomysłów i planów. Myślę, że nadal będzie kontynuował tę misję - twierdzi jeden z posłów Polski 2050.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET