`

Pakt senacki prawicy pełen znaków zapytania. Pierwsza odpowiedź 22 listopada

5 min. czytania
01.10.2026 06:17
Obserwuj nas na Google

Prawicowy pakt senacki wykuwa się w bólach i na razie więcej jest punktów spornych niż wspólnych. PiS nie chce współpracy z Grzegorzem Braunem, Konfederacja stawia własne warunki i liczy na rolę Karola Nawrockiego, a Korona nie zamierza czekać na ruch pozostałych. Ważny egzamin dla prawicy już 22 listopada, podczas przedterminowych wyborów do Senatu.

Rozmowy o zawiązaniu prawicowego paktu senackiego nadal trwają, ale ewentualne porozumienie wciąż pozostaje odległą perspektywą. Powodem są rozbieżne interesy poszczególnych formacji.
fot. Mateusz Grochocki/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są powody rozbieżności w tworzeniu paktu senackiego?
  • Które partie mają obecnie najbliżej do porozumienia z PiS?
  • Dlaczego wybory w Krakowie były testem dla prawicy?
  • Co mówią liderzy o możliwości prawicowego porozumienia?

Rozmowy o zawiązaniu prawicowego paktu senackiego nadal trwają, ale ewentualne porozumienie wciąż pozostaje odległą perspektywą. Powodem są rozbieżne interesy poszczególnych formacji.

PiS chce paktu, ale bez udziału Korony Grzegorza Brauna. Konfederacja Bosaka i Mentzena widzi w koalicji także Brauna, ale największe oczekiwania ma wobec prezydenta Karola Nawrockiego, który miałby stać się swoistym notariuszem porozumienia. Prezydent nie mówi „nie”, ale czeka, aż partie same wypracują warunki współpracy. Na horyzoncie pojawił się też nowy gracz – Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego.

Najbliżej porozumienia z PiS jest Marek Woch i jego Bezpartyjni Samorządowcy. W lipcu politycy obu formacji ogłosili współpracę w wyborach do Senatu i na razie jest to jedyne zawarte porozumienie.

Redakcja poleca

Prawicowy pakt senacki wykuwa się w bólach

Na prawicy robi się coraz ciaśniej. Początkowa koncepcja skupienia wszystkich prawicowych środowisk w jednym pakcie do Senatu zaczyna coraz bardziej rozmijać się z polityczną rzeczywistością. Z jednej strony maksymalizacja sił zwiększa szanse na wyborczy sukces. Z drugiej – wymaga poświęcenia części własnych ambicji na rzecz koalicjantów. I tu zaczyna się problem. Nie wszyscy muszą być dziś zainteresowani takim porozumieniem.

– Mówię to wprost. Ktoś, kto dziś nie zadeklaruje udziału w szerokim pakcie senackim, wspólnie ze mną i z prezesem Jarosławem Kaczyńskim, pójdzie z Tuskiem. Dla mnie to oczywiste – mówi portalowi RadioZET.pl Marek Woch, lider Bezpartyjnych Samorządowców.

To jego formacja jest obecnie najbliżej współpracy z PiS. Wcześniej jednak, jesienią 2025 roku, Woch ogłosił porozumienie senackie z Braunem nazywane Szerokim Frontem Kluczowo-Gaśnicowym. Nie wiadomo, czy jest ono nadal aktualne, a kolejne miesiące przynoszą coraz więcej rozbieżności.

Dobrym testem dla ewentualnego porozumienia całej prawicy były wybory w Krakowie. Test ten zakończył się jednak fiaskiem. Mimo apeli nie udało się wystawić jednego prawicowego kandydata na prezydenta miasta. Kandydat Konfederacji Bartosz Bocheńczak nie zdołał zebrać podpisów niezbędnych do startu. Michał Klimek z partii Brauna wymagane podpisy zebrał i wystartował, ale uzyskał zaledwie 4,11 proc. głosów. Kandydat PiS Michał Drewnicki zdobył 17,50 proc. i nie wszedł do drugiej tury.

Badanie OGB pokazało, że 61,9 proc. wyborców Konfederacji zagłosowało w Krakowie na Łukasza Gibałę. Michała Klimka poparło 19 proc. z nich, a Michała Drewnickiego z PiS – 14,8 proc. W przypadku Krakowa oczekiwanie, że PiS będzie dla wyborców Konfederacji naturalnym „drugim wyborem” okazało się całkowicie błędne.

Partia Brauna nie czeka na ruch pozostałych

Po wyborach w Krakowie suchej nitki na PiS nie zostawiają politycy Rozwoju Plus. Podkreślają, że partia Kaczyńskiego miała w tych wyborach wymarzone warunki w postaci ograniczonej prawicowej konkurencji, a mimo to poniosła dotkliwą porażkę.

„W wyniku potknięcia ze zbiórką podpisów Konfederacji oraz zbyt późnego powstania Rozwój Plus alternatywa po stronie opozycji po prostu nie istniała. Efekt – 17,5 proc., najgorszy wynik PiS w pierwszej turze w Krakowie od kilkunastu lat. Jeżeli to miałby być wynik całej opozycyjnej centroprawicy – totalna katastrofa i druga kadencja Tuska jak w banku” – pisze Marcin Horała.

„Polska prawica powinna grać do jednej bramki i nie faulować się na swoim opozycyjnym boisku. Przeciwnikiem jest wyłącznie Donald Tusk i każdy – bez względu na to, jaką ma prawicową metkę – zasługuje na wsparcie pozostałych w tej walce z ekipą Tuska niszczącą polskie marzenia o silnym państwie, a nie na złośliwości czy odwracanie się plecami. Stawką jest Polska!” – apeluje z kolei Janusz Kowalski, obecnie poseł niezrzeszony.

Kolejnym egzaminem dla prawicy będą przedterminowe wybory do Senatu. Po śmierci senatora Mirosława Różańskiego głosowanie w okręgu senackim nr 20 odbędzie się 22 listopada. Wszystko wskazuje jednak na to, że także tutaj porozumienia nie będzie. Dlaczego?

Swojego kandydata zgłosiło już ugrupowanie Grzegorza Brauna. To Tomasz Naruszewicz, związany z prawicowymi środowiskami w województwie lubuskim. W przeszłości był wiceszefem lubuskich struktur Solidarnej Polski, partii Zbigniewa Ziobry. W 2024 roku kandydował do sejmiku z list Konfederacji.

Ostrożne wyczekiwanie Konfederacji

W 2023 roku Mirosław Różański odniósł w tym okręgu zdecydowane zwycięstwo. Zdobył ponad 104 tys. głosów, pokonując kandydata PiS Grzegorza Maćkowiaka (43 tys. głosów) oraz kandydata Bezpartyjnych Samorządowców Rafała Adamczaka (28 tys.).

Po prawej stronie słychać głosy rozgoryczenia, że Naruszewicz został zgłoszony bez wcześniejszej próby porozumienia z innymi partiami. – Pewnie inne komitety zrobią teraz to samo – komentuje Marek Woch. Jego ugrupowanie - Bezpartyjni Samorządowcy - także zarejestrowało swojego kandydata. Jest nim Sławomir Bładyko.

Jeden z prawicowych polityków w rozmowie z naszym portalem narzeka z kolei na postawę Konfederacji, która wciąż zwleka z jednoznaczną deklaracją. Z jednej strony w formacji Bosaka i Mentzena słychać głosy poparcia dla szerokiego porozumienia. Z drugiej – miałoby ono obejmować również ugrupowanie Grzegorza Brauna, tymczasem Jarosław Kaczyński deklaruje, że takiej współpracy nie będzie.

Konfederaci mocno akcentują ponadto rolę Karola Nawrockiego, chcąc w ten sposób ograniczyć wpływ prezesa PiS na kształt ewentualnego porozumienia. Z wypowiedzi przedstawicieli Kancelarii Prezydenta wynika, że Nawrocki popiera ideę współpracy prawicy, ale nie zamierza angażować się w przedsięwzięcie, dopóki sami liderzy partii nie wypracują porozumienia.

Problemem może być również środowisko Grzegorza Brauna. Jak przekonywał w Kanale Zero Paweł Szefernaker, niektórzy współpracownicy Brauna są dla Nawrockiego nie do zaakceptowania.

Kto z kim rozmawia, a kto z kim nie?

Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak już w 2025 roku nie wykluczał prawicowego porozumienia. – Jeżeli partie o profilu lewicowym mogą zawiązywać porozumienie po to, żeby wygrywać, to partie inne też mogą zawiązywać. Natomiast nikt o tym w tej chwili nie dyskutuje. Niczego nie wykluczam, uważam, że powinniśmy szukać partnerów po to, żeby wygrywać, nie szukać w jednej partii, tylko w różnych – mówił w Radiu ZET.

W lipcu br. Bosak dementował z kolei ustalenia dziennikarza śledczego Radia ZET Mariusza Gierszewskiego, jakoby miał prowadzić zakulisowe rozmowy z PiS i innymi prawicowymi podmiotami. „Jedyne, co jest prawdą w tym tekście, to że szefostwo PiS fantazjuje o rozbiciu Konfederacji” – przekazał Bosak.

Jest jeszcze Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego. RadioZET.pl próbowało dowiedzieć się od polityków związanych z byłym premierem, czy prowadzą rozmowy w sprawie prawicowego paktu do Senatu i czy zostali zaproszeni do negocjacji. Przekonują oni, że rozmowy toczą się, ale są na „bardzo wstępnym etapie”. O szczegółach nie chcą mówić.

Dlaczego porozumienie do Senatu jest tak ważne?

Koncepcja prawicowego paktu senackiego jest odpowiedzią na podobne porozumienie tworzone przez KO, PSL, Lewicę i Polskę 2050. Dzięki zawarciu takiego paktu ugrupowania te w większości jednomandatowych okręgów wystawiały lub popierały jednego wspólnego kandydata, ograniczając ryzyko rozproszenia głosów.

To właśnie dzięki tej formule obecna koalicja rządząca zdobyła większość w Senacie już w 2019 roku, jeszcze za rządów PiS. Podobny model zastosowano również w kolejnych wyborach. Wszystko wskazuje na to, że ugrupowania te będą chciały powtórzyć ten scenariusz także w 2027 roku.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET