`

Szybkie rozliczenia i wnioski o Trybunał Stanu? Zapał koalicji osłabł. „To nie jest priorytet”

6 min. czytania
11.06.2026 06:02
Obserwuj nas na Google

Wkrótce gotowy ma być wniosek o postawienie prezesa NBP Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. To dopiero druga osoba, która może odpowiedzieć przed tym organem. W koalicji przyznają, że rozliczanie polityków PiS przed Trybunałem nie jest teraz kluczowe. Natomiast prof. Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości, wątpi, by obietnica wyborcza KO doczekała się realizacji.

Rozliczenie polityków PiS to jeden ze stu konkretów KO
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kto według Koalicji Obywatelskiej miał stanąć przed Trybunałem Stanu.
  • Dlaczego rząd rozważał wycofanie się z rozliczenia Adama Glapińskiego.
  • Co utrudnia postawienie Zbigniewa Ziobry przed Trybunałem Stanu.

- Wniosek o Trybunał Stanu dla prezesa Adama Glapińskiego się pisze. To znaczy, jest w przygotowaniu. Uważam, że to jest najwyższy czas, żeby komisja zakończyła prace, przedstawiła sprawozdanie, które będzie przyjęte albo odrzucone przez Sejm – zapowiedział kilka dni temu Ryszard Petru, poseł klubu Centrum w programie „Trzy pytania na koniec dnia” w Radiu ZET.

Glapiński może być drugim politykiem, który stanie przed Trybunałem Stanu. W lipcu ubiegłego roku Sejm wyraził zgodę, by odpowiedzialność za swoje decyzje poniósł Maciej Świrski. Ale Koalicja Obywatelska zapowiadała znacznie większe i znacznie szybsze rozliczenia polityków PiS. RadioZET.pl sprawdziło, czy jeden ze stu konkretów KO doczeka się realizacji.

Rozliczenia przed Trybunałem Stanu. Wkrótce Glapiński, a po nim Ziobro?

Złożenie wniosku o postawienie Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu premier Donald Tusk zapowiadał już w marcu 2024 roku. Prezes NBP miał być rozliczony za upolitycznienie banku centralnego oraz wspieranie PiS. Procedura wprawdzie ruszyła, ale do dziś nie doczekała się finalizacji. Na początku tego roku agencja Bloomberg informowała, że rząd po cichu wycofa się z pomysłu rozliczenia Glapińskiego. Dlaczego? Uznano, że korzyści polityczne będą niewielkie. O ile będą w ogóle. Decyzja mogłaby też zniechęcić zagraniczne firmy do inwestowania w Polsce.

Teraz jednak sprawa odżyła za sprawą słów Ryszarda Petru. Poseł klubu Centrum liczy, że wniosek będzie gotowy „najbliższych tygodniach, a nie miesiącach”. Może to się stać nawet przed wakacjami sejmowymi, które rozpoczną się w sierpniu. Ale nie tylko Petru potwierdza, że finał prac nad wnioskiem o TS dla Glapińskiego coraz bliżej. - Komisja przygotowuje sprawozdanie, które poprzedza wniosek. Ono ma potwierdzić zarzuty wobec pana Glapińskiego lub nie. Nie chcę mówić o szczegółach, bo posiedzenia komisji mają charakter tajny. Nie chciałbym komentować słów pana posła Petru ani podawać konkretnych terminów, kiedy sprawozdanie będzie gotowe – mówi portalowi RadioZET.pl Zdzisław Gawlik, poseł KO i przewodniczący sejmowej Komisji Odpowiedzialności Zawodowej, a w latach 2019-2023 członek Trybunału Stanu.

Komisja, której jest szefem, zajmuje się także wnioskiem o pociągnięcie do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu Zbigniewa Ziobro, byłego ministra sprawiedliwości. On miałby odpowiedzieć m.in. za wykorzystywanie środków z Funduszu Sprawiedliwości do celów partyjnych. Pismo w tej sprawie złożyła do marszałka Sejmu grupa posłów rządzącej koalicji. - Komisja rozpoczęła prace. Wniosek będzie oceniony, czy pod względem formalnym odpowiada wymaganiom stawianym w ustawach. We wtorek (9 czerwca – przyp. red.) powołaliśmy eksperta, od którego oczekujemy pewnej opinii. Gdy ją uzyskamy, zajmiemy stanowisko. I wtedy rozpoczniemy ewentualne procedowanie wniosku bez poprawek albo po poprawkach, których będziemy oczekiwać. Ale wszystko uzależniam od opinii eksperta – dodaje Gawlik.

Redakcja poleca

Kogo KO obiecywała postawić przed Trybunałem Stanu?

To nie oznacza jednak, że Zbigniew Ziobro może szybko stanąć przed Trybunałem Stanu. Wniosek w tej sprawie musiałby najpierw przegłosować Sejm. I tu pojawia się problem. Do rozliczenia ministra przed Trybunałem Stanu konieczne jest uzyskanie większości 3/5 głosów. To oznacza, że co najmniej 276 posłów powinno głosować „za”. Koalicja rządząca takiej większości nie ma. To, że będzie problem z postawieniem Ziobry przed Trybunałem przyznawał już dwa miesiące temu Donald Tusk. - Mamy realne ograniczenia, zarówno jeśli chodzi o prokuraturę, jak i większość parlamentarną, weta prezydenckie. Jestem gotów do działania bardzo zdecydowanego, ale będę działał zawsze w ramach prawa - powiedział szef rządu podczas kwietniowej wizyty w Tokio.

Aktualnie jedyną osobą, wobec której Sejm wydał zgodę na pociągnięcie do odpowiedzialności przed TS, jest Maciej Świrski, były przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, który ma odpowiedzieć za „zniszczenie mediów publicznych”. Sejm zgodził się na to pod koniec lipca ubiegłego roku. Mimo tego Trybunał sprawą dotąd się nie zajął. Dlaczego? Wcześniej Trybunał Konstytucyjny orzekł o niezgodności z konstytucją przepisów dotyczących pociągnięcia do odpowiedzialności przed TS członka KRRiT. Sytuacja jest patowa.

To oznacza, że po ponad 2,5 roku rządów koalicji żaden z polityków PiS, ani związany z poprzednią władzą nie poniósł, ani w najbliższym czasie nie poniesie odpowiedzialności przed TS. Tymczasem był to jeden ze stu konkretów KO, przewidziany na pierwsze sto dni rządów. W 22. punkcie zapisano, że „Łamanie Konstytucji i praworządności będzie szybko rozliczone i osądzone.” Właśnie do Trybunału należy egzekwowanie odpowiedzialności za naruszenie konstytucji i ustaw przez osoby pełniące najważniejsze funkcje w państwie.

Według zapowiedzi KO przed Trybunałem Stanu mieli być rozliczeni:

  • były prezydent Andrzej Duda za odmowę przyjęcia ślubowania od trzech prawidłowo wybranych sędziów TK i za ułaskawienie nieprawomocnie skazanych Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika,
  • były premier Mateusz Morawiecki – za wybory kopertowe,
  • były minister aktywów państwowych Jacek Sasin „za bezprawne wydanie 70 mln zł na wybory kopertowe”,
  • były minister kultury Piotr Gliński „za zniszczenie mediów publicznych”.
Redakcja poleca

Jednak oprócz Zbigniewa Ziobry, Adama Glapińskiego i Macieja Świrskiego nie podjęto żadnych działań zmierzających do postawienia przed TS wspomnianych wyżej polityków PiS. Dlaczego i czy koalicja wywiąże się ze swoich zobowiązań? Zdzisław Gawlik na to pytanie nie chce odpowiedzieć. - Mogę się wypowiadać o konkretnych, prowadzonych przez komisję sprawach. W pozostałych przypadkach prosiłbym zwrócić się do szefa klubu – ucina poseł KO.

Z kolei posłanka Dorota Łoboda, rzeczniczka klubu parlamentarnego KO przyznaje: - Wnioski o Trybunał Stanu nie są w tym momencie naszym priorytetem. Oczywiście, nie rezygnujemy z prób pociągnięcia do odpowiedzialności osób, które nadużyły swojej pozycji, łamały konstytucję, czy przekraczały uprawnienia. Natomiast są to długie procesy i trzeba zaakceptować, że szybko się nie zakończą – przyznaje Łoboda.

Takie same pytania zadaliśmy rzecznikowi rządu Adamowi Szłapce. Odpowiedzi jednak nie otrzymaliśmy. Natomiast Przemysław Czarnek, poseł opozycyjnego PiS i kandydat partii na premiera nie ma wątpliwości: - To absurdalna gra polityczna. Nie ma żadnych podstaw do kierowania takich wniosków – twierdzi.

Prof. Ćwiąkalski: Można rozgrywać sprawę politycznie, ale to już nie rozliczenia

Prof. Zbigniew Ćwiąkalski, prawnik, były minister sprawiedliwości i prokurator generalny, wątpi, by obietnica wyborcza KO doczekała się realizacji. - Doświadczenie ubiegłych lat pokazuje, że Trybunał Stanu jest bardzo nieefektywny. Pamiętam zaledwie jeden przypadek skazania polityka. Później było jeszcze kilka prób, ale one kończyły się niepowodzeniem. Co więcej, pani prezes Manowska, jako przewodnicząca, nie zwołała posiedzenia Trybunału w poprzedniej, ani tej kadencji. Wszystko to pokazuje, że postawienie przed Trybunałem Stanu, a tym bardziej skazanie, któregoś z wymienionych polityków jest bardzo mało prawdopodobne – mówi RadioZET.pl prof. Ćwiąkalski.

Rzeczywiście, po 1989 roku podjęto kilka prób rozliczenia polityków przed Trybunałem Stanu. Wyroki skazujące zapadły jedynie w sprawie tzw. afery alkoholowej. Dotyczyła ona nielegalnego importu spirytusu, który zalał polski rynek i spowodował ogromne straty budżetu państwa. Przed Trybunałem stanęło pięć osób. Skazano dwie z nich - ministra współpracy gospodarczej z zagranicą Dominika Jastrzębskiego oraz prezesa Głównego Urzędu Ceł Jerzego Ćwieka. Zostali pozbawieni biernego prawa wyborczego na pięć lat. Nałożono na nich też zakaz zajmowania stanowisk kierowniczych, również przez pięć lat. Pozostałe trzy osoby uniewinniono.

Prof. Ćwiąkalski przypomina, że kolejne próby rozliczeń kończyły się fiaskiem. Tak było, chociażby w przypadku byłego ministra skarbu państwa Emila Wąsacza, czy byłego szefa MSW Andrzeja Milczanowskiego. - Oczywiście można podejmować próby, ale trzeba się liczyć z realiami. W obecnej konfiguracji parlamentu niemożliwe wydaje się uzyskanie kwalifikowanej większości głosów, w przypadku byłego prezydenta, premiera czy ministrów. Rządząca koalicja może ewentualnie rozgrywać sprawę politycznie i pokazywać, kto był przeciw wnioskowi, kto kogo bronił. Ale to już będzie czysta polityka, a nie rozliczanie działań konkretnych osób przez Trybunał Stanu – podsumowuje prof. Ćwiąkalski.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET