Będą zmiany w edukacji zdrowotnej? "I tak poszliśmy na duże kompromisy"
- Nie da się rozdzielić zdrowia fizycznego od psychicznego i seksualnego - przekonują eksperci, który tworzyli program edukacji zdrowotnej. Jeśli jednak nowy przedmiot stałby się obowiązkowy, tak jak sugeruje MEN, konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży widzi możliwość kompromisu w kwestii ewentualnych zmian w programie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są główne kontrowersje wokół nowego szkolnego przedmiotu.
- Co proponują eksperci w kontekście kompromisu dotyczącego edukacji zdrowotnej.
- Kiedy MEN ma podjąć decyzję o obowiązkowości edukacji zdrowotnej w szkołach.
Edukacja zdrowotna weszła do szkół 1 września 2025 roku, zastępując wychowanie do życia w rodzinie. I tak jak WDŻ - wbrew początkowym zapowiedziom MEN – jest nieobowiązkowa. Efekt? Według ministerialnych danych około 30 proc. uczniów mających w planach lekcji edukację zdrowotną zapisało się na nią. Zainteresowanie nowym przedmiotem, zgodnie z przewidywaniami nauczycieli, maleje wraz z wiekiem dzieci.
Szefowa MEN Barbara Nowacka pytana nieraz o edukację zdrowotną nie zamykała tematu jej fakultatywności. Na początku lutego zasugerowała, że może się to zmienić. W jednym z wywiadów w Polsacie News zaznaczyła, że jest otwarta na różne rozwiązania i prowadzi rozmowy z rodzicami, nauczycielami, młodzieżą oraz środowiskami medycznymi. Dodała, że kluczowe jest zapewnienie dzieciom jak największej ilości wiedzy zwłaszcza w kontekście zdrowia seksualnego, które jest istotnym elementem zdrowia ogólnego.
Edukacja zdrowotna. Kompromisy już były
To właśnie ten komponent programu stał się zarzewiem konfliktów i politycznych oraz ideologicznych sporów wokół nowego przedmiotu. Środowiska prawicowe i katolickie protestowały, często nie znając programu edukacji zdrowotnej, przed jej wprowadzeniem i namawiały w internecie, kościołach i na różnych zebraniach do rezygnacji z udziału w tych lekcjach. Dlatego według Nowackiej kluczowe jest znalezienie kompromisu w kwestii zdrowia seksualnego. - Wiemy, że potrzebny jest jakiś kompromis, ale to powinien być taki kompromis, w którym zyskują dzieci i zyskają potrzebną wiedzę – mówiła szefowa MEN.
Kompromis mógłby polegać na wyłączeniu z programu edukacji zdrowotnej tematów dotyczących zdrowia seksualnego albo na nieobowiązkowym udziale w lekcjach poświęconych edukacji seksualnej. O to drugie rozwiązanie zaapelowała zresztą do premiera Donalda Tuska koalicja SOS dla Edukacji zrzeszająca 40 organizacji pozarządowych.
- Międzyresortowy zespół, którym kierowałem, i tak poszedł na duże kompromisy, układając propozycję podstawy programowej z edukacji zdrowotnej – komentuje w rozmowie z RadioZET.pl ewentualne zapowiedzi zmian prof. Zbigniew Izdebski, pedagog i seksuolog, przewodniczący zespołu, który przygotowywał założenia nowego przedmiotu. Zespół układając propozycję treści omawianych na edukacji zdrowotnej ograniczył m.in. tematy dotyczące biologii, orientacji seksualnej i przemian obyczajowości seksualnej.
Według eksperta wyłączenie zdrowia seksualnego z edukacji zdrowotnej rozumianej holistycznie jest zaprzeczeniem istoty zdrowia i medycyny opartej na dowodach naukowych. - Nie można oderwać zdrowia fizycznego od psychicznego, a psychicznego od seksualnego. To tak jakbyśmy powiedzieli uczniom: wchodzicie do klasy, ale tylko ze swoim zdrowiem fizycznym, a waszą płciowość zostawiacie za drzwiami. To niemożliwe. To się wszystko łączy – mówi prof. Izdebski.
I dodaje: - Nie można koncentrować się tylko na medycynie naprawczej, nie można mówić tylko o leczeniu chorób. Medycyna bardzo mocno opiera się także na medycynie prewencyjnej i na wartościach. Niech więc odpowiedzą mi ci, którzy chcą ograniczyć wybrane tematy, jak mówić o profilaktyce przemocy seksualnej wobec dzieci, zanim nie pokaże się im pozytywnego wymiaru ludzkiej seksualności?
Edukacja zdrowotna sukcesem
W podobnym tonie odpowiada dr Aleksandra Lewandowska, konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, która również brała udział w pracach zespołu przygotowującego program edukacji zdrowotnej. - Nie można naszego zdrowia rozczłonkowywać, dlatego tak wnikliwie i odpowiedzialnie jako zespół pracowaliśmy i ujęliśmy w programie wszystkie te moduły. Zdrowie seksualne wpływa na zdrowie psychiczne i fizyczne, nie da się tego rozdzielić – mówi.
Po drugie, wylicza, kwestia edukacji seksualnej w naszym kraju była przez lata mocno zaniedbywania, stąd ten komponent jest tym bardziej ważny. Po trzecie, jak mówi, nie możemy zaprzeczać rzeczywistości. - Młodzi ludzie w okresie adolescencji są ciekawi tego, co się dzieje z ich życiem, również w kontekście zdrowia seksualnego. Szukają odpowiedzi na przeróżne pytania i niestety - a dane są przerażające - często wtedy sięgają po pornografię – mówi. Nie ma wątpliwości, że w całym tym zamieszaniu nie chodzi o dobro dzieci. - Sprawa ta poza wymiarem zdrowotnym ma przede wszystkim charakter polityczny – zgadza się prof. Izdebski.
Według niego to, że edukacja zdrowotna jest przedmiotem szkolnym, nawet nieobowiązkowym, i tak należy traktować jako ogromny sukces. - W końcu zrozumieliśmy, że edukacja zdrowotna jest czymś ważnym – podkreśla prof. Izdebski. Z drugiej strony dr Lewandowska nie ukrywa, że najbardziej bolesne dla niej jest to, że grupa nastolatków, na której najbardziej jej zależało, czyli ta która ma małe szanse, żeby w środowiskach domowych dowiedzieć się ważnych rzeczy w kontekście zdrowia, nie chodzi na edukację zdrowotną. I niestety to było do przewidzenia.
Decyzja MEN w marcu
- Dlatego jeżeli miałaby wybierać, że stracę te 30 proc., które obecnie chodzi na edukację zdrowotną, ale zyskam 70 proc., czyli przedmiot stanie się obowiązkowy i wszyscy mieliby równe szanse uczyć się z rzetelnych źródeł o ważnych obszarach życia, to byłabym w stanie zgodzić się na taki kompromis. Licząc na to, że może za dwa, trzy lata – jak dorośli będą na to gotowi - metodą drobnych kroków uda nam się wprowadzić ponownie do przedmiotu również zdrowie seksualne jako element, który jest tak samo ważny jak pozostałe moduły – mówi dr Lewandowska. - Edukacja zdrowotna jeszcze nigdy tak jak teraz w tak pokomplikowanym świecie nie była potrzebna dzieciom, młodzieży i dorosłym – dodaje prof. Izdebski.
Kwestia wyłączenia komponentu zdrowia seksualnego jako obowiązkowego, jak zaznaczała szefowa MEN, stoi wciąż pod „dużym znakiem zapytania”. Decyzja w sprawie zmian w programie i obowiązkowej edukacji zdrowotnej ma zapaść do końca marca tak, by dyrektorzy szkół mogli zatrudnić nauczycieli, a ci mieli czas na przygotowanie się do prowadzenia zajęć.
Edukacja zdrowotna jest prowadzona w klasach 4-8 po godzinie tygodniowo (w klasie ósmej nie dłużej niż do końca stycznia ze względu na egzamin ósmoklasisty). W szkołach ponadpodstawowych uczniowie mają przedmiot przez dwa lata po godzinie. Podstawa programowa składa się z 11 rozdziałów. Obecnie zgodnie z ustawą wszyscy uczniowie automatycznie są na ten przedmiot zapisani. Jeśli rodzice nie wyrazili zgody na uczestnictwo dziecka w edukacji zdrowotnej, na początku roku szkolnego na spotkaniach z wychowawcami klas mogli złożyć deklarację o rezygnacji.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET