WDŻ, HiT i więcej religii. Dobrze znane zmiany w szkołach wrócą wraz z premierem Czarnkiem?
Wychowanie do życia w rodzinie, historia i teraźniejszości, do tego ścisły nadzór kuratorów nad szkołami i obowiązkowa religia lub etyka. To w szkole już było albo miało być. Bardzo możliwe, że niedługo pomysły te powrócą i wejdą w życie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co zmieniło się w szkolnych przedmiotach za czasów Czarnka.
- Dlaczego Lex Czarnek nie zostało wprowadzone w życie.
- Jakie są obawy związane z powrotem Czarnka do władzy.
Przemysław Czarnek oficjalnie jest już kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na premiera. Wcześniej w latach 2020-2023, gdy rządziło PiS, kierował połączonym Ministerstwem Edukacji i Nauki. Już wtedy było wiadomo, że odpowiadanie za szkoły i uczelnie nie jest szczytem jego ambicji, niemniej nie odpuszczał i konsekwentnie wprowadzał swoją wizję formowania młodych ludzi. Niewykluczone więc, że pomysły na edukację, w większości wyrzucone do kosza przez obecną władzę, wrócą do szkolnych ławek jak bumerang.
WOS, HiT, EO, co następne?
Najpierw był WOS. Czyli wiedza o społeczeństwie. Przedmiot ten (na poziomie podstawowym) przez ekipę ministra Czarnka został zastąpiony przez historię i teraźniejszość. Ówczesny szef MEiN uznał to za "jeden z największych sukcesów jego kadencji". Ten sam sukces nauczyciele i uczniowie traktowali raczej z przymrużeniem oka jako kolejny szkolny michałek. Zakres czasowy przedmiotu obejmował ok. 70 lat, od 1945 roku do czasów współczesnych. Z siedmiu punktów podstawy w zasadzie tylko jeden w pełni dotyczył zagadnień po 2000 roku.
Wcześniejsze to miks powojennej historii Polski, spraw Chin, niekiedy USA, z zaznaczeniem ważnej roli Kościoła. Nie pomogła też faworyzacja podręcznika prof. Wojciecha Roszkowskiego wydawnictwa Biały Kruk (specjalizującego się w publikacjach religijnych), który dziwnym trafem jako jedyny błyskawicznie przeszedł wszystkie procedury dopuszczenia do użytku w szkołach. Gdy eksperci wystawiali mu ocenę negatywną, szybko wskazywano nowego eksperta, któremu nie przeszkadzały stwierdzenia np. o „ofensywie ideologii gender” w podręczniku. Piszemy o tym w czasie przeszłym, bo kariera HiT-u nie trwała długo.
Po trzech latach obecności w szkołach nowy przedmiot został wyrzucony do kosza przez obecną władzę, a w jego miejsce od września 2025 weszła edukacja obywatelska. - HIT to martyrologiczna historia Polski po 45. roku. Tam szliśmy w stronę Bóg, honor, ojczyzna rozumiane w odpowiedni dla ówczesnej władzy sposób. Tu idziemy w stronę obywatelstwo i tzw. świadomy obywatel zgodnie z tym, jak rozumie to współczesna władza - oceniał podstawę programową nowego przedmiotu w rozmowie z RadioZET.pl nauczyciel historii. Łatwo można się domyślić, że w razie zwycięstwa PiS w wyborach parlamentarnych z edukacyjnego śmietnika HiT zapewne zostanie szybko wyciągnięty, a w zamian trafi tam edukacja obywatelska.
Religii więcej, religii mniej
Niemal identyczna sytuacja dotyczy wychowania do życia w rodzinie. Obecna władza zastąpiła ten nieobowiązkowy przedmiot również nieobowiązkową (choć miało być inaczej) edukacją zdrowotną. Sądząc po tym, jak część prawej strony polskiej sceny politycznej i grupy ultrakatolickie prowadziły nagonkę na nowy przedmiot, dni edukacji zdrowotnej – w razie Czarnka na stanowisku premiera – są policzone. Czy wróci WDŻ, czy coś podobnego tylko pod inną nazwą, jest już mało istotne.
Pokręcimy się też zapewne w miejscu w kwestii religii. Uczniowie w podstawówkach i w szkołach średnich mają obecnie do wyboru: etykę, religię, oba te przedmioty lub nic. Przemysław Czarnek, gdy kierował Ministerstwem Edukacji i Nauki, chciał zlikwidować tę ostatnią opcję, bo widział w niej „zagrożenie wychowawcze”. Jego resort zdążył zlecić nawet wybranym uczelniom (głównie katolickim m.in. Collegium Intermarium założonym przez przedstawicieli Ordo Iuris czy uczelni ojca Rydzyka w Toruniu), prowadzenie studiów podyplomowych dla nauczycieli z etyki. MEiN obiecał to sfinansować, po czym PiS nie dostał władzy.
Pomysł nie wszedł w życie, ale zapłacić za podpisane już umowy trzeba było ponad 4 mln. Nowa władza tymczasem usunęła religię i etykę ze szkolnej średniej, a lekcje katechezy od września 2025 zmniejszyła z dwóch do jednej godziny tygodniowo. Taki plus, że wydane miliony być może się nie zmarnują, bo Czarnek już zapowiedział powrót do swojego pomysłu. - Bardzo szybko wrócimy do tematu obowiązkowej etyki albo do religii, która może zwolnić człowieka z etyki. Nie może być sytuacji, w której jest całkowita próżnia i nie ma ani etyki, ani religii – mówił w poniedziałek, 9 marca, w programie Gość Radia ZET. Czyli znów wrócimy do punktu, w którym już byliśmy.
Lex Czarnek po raz czwarty?
Największą porażką i niewypałem byłego ministra edukacji, która ciąży na jego wizerunku, ewidentnie jest „Lex Czarnek”. To flagowy pomysł Przemysława Czarnka w trzech kolejnych odsłonach. Przepisy, niby inaczej brzmiące, niby za każdym razem zgłaszane przez kogoś innego (przez MEiN, potem posłów PiS, na końcu jako projekt obywatelski) przy każdej próbie ich wprowadzenia zakładały to samo. Czyli oddanie szkół pod ścisły nadzór kuratorów oświaty. To do nich według nowelizacji prawa oświatowego miała należeć ostateczna decyzja, kto mógłby prowadzić zajęcia dodatkowe w szkołach. To oni także łatwiej mogliby odwołać dyrektora podstawówki czy liceum.
„Lex Czarnek” dwa razy zawetował prezydent Andrzej Duda. Trzecia próba nowelizacji prawa oświatowego nie zdążyła przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku przejść całej ścieżki legislacyjnej i projekt już przy nowej władzy trafił do kosza. - Nie udało się osiągnąć czegoś, co nazywam społecznym kompromisem, społeczną akceptacją. Ta ustawa nie zapewnia tego, na czym mnie bardzo zależy, nie zapewnia spokoju – tłumaczył swoje decyzje prezydent Duda.
Ale prezydent Karol Nawrocki, choć ewidentnie lubi korzystać z prawa weta, Czarnkowi, który zresztą mocno pomagał Nawrockiemu w kampanii, może tak łatwo nie odmówić. Strach pomyśleć, jak wtedy będą wyglądały szkoły. Możemy sobie za to łatwo wyobrazić, kto będzie kuratoriami oświaty. W końcu dla Czarnka Barbara Nowak była „jednym z najlepszych kuratorów w Polsce, w ogóle w historii”.
Były minister edukacji stwierdził tak niedługo po tym, jak Nowak zleciła kontrolę w podstawówce, w której uczniowie wzięli udział w obywatelskiej akcji Tour de Konstytucja. Nowak odradzała też szkołom wyjścia na „Dziady” do Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, bo uznała, że spektakl walczy z polską racją stanu. Minister Czarnek publicznie jej zresztą za to podziękował. Przypomnijmy, że szef MEiN stwierdził tak na podstawie tego, co napisała kurator, a kurator wydała opinię na podstawie m.in. opisu spektaklu ze strony internetowej.
Powrót prac domowych i co dalej?
Polityk i kandydat na premiera już zapowiedział, że jeśli PiS wygra, to „na pewno wrócą obowiązkowe prace domowe”. Co może akurat ucieszyć nauczycieli, tylko to też już było. Powrót do gruntowania cnót niewieścich i patriarchalny model edukacji z rozdawnictwem pieniędzy na wille może być już trudniejszy do zniesienia. Choć już dobrze znajomy, bo wszystko to tak naprawdę już przerabialiśmy.
Robimy krok do przodu według kompasu jutra, to znów dajemy krok wstecz. Jedna władza wrzuca do kosza pomysły poprzedniej i proponuje własne (nieraz podobne tylko pod inną nazwą). Potem znów ta druga cofa decyzje poprzedników i wprowadza swoje. W edukacji od lat za sprawą polityki (bo w to, że edukacja jest wolna od polityki, chyba nikt nie wierzy) kręcimy się w kółko, tańczymy niczym w chocholim tańcu i zjadamy własny ogon.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET